- Cena ropy Brent spadła w ciągu dnia o 7,3 proc., do 81,55 dol. za baryłkę. Później surowiec odrobił część strat.
- Donald Trump zrezygnował z planowanego ataku na Iran i zapowiedział rozmowy dotyczące cieśniny Ormuz oraz programu nuklearnego Teheranu.
- Dodatkową presję na ceny wywiera decyzja OPEC+ o zwiększeniu produkcji od września o około 188 tys. baryłek dziennie.
Cena ropy spadła o ponad 7 proc.
Według danych przytaczanych przez „The Guardian” ropa Brent potaniała w najgorszym momencie sesji o 7,3 proc., do 81,55 dol. za baryłkę. W kolejnych godzinach jej cena wzrosła do około 83,47 dol., co nadal oznaczało spadek o 5 proc.
Amerykańska ropa West Texas Intermediate taniała o ponad 5 proc., do około 79,47 dol. za baryłkę. Skala przeceny była duża, ale pojawiła się po wyjątkowo mocnym lipcu. W ciągu poprzedniego miesiąca oba najważniejsze gatunki ropy podrożały o ponad 20 proc.
Wzrost wywołały walki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz ataki na tankowce w rejonie cieśniny Ormuz. Rynek zaczął uwzględniać ryzyko zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu. Po decyzji Trumpa część tej premii geopolitycznej została szybko usunięta z cen.
Trump wstrzymał planowany atak na Iran
Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone nie przeprowadzą zapowiadanego ataku na Iran. Prezydent USA twierdził jednocześnie, że rozmowy dotyczące porozumienia z Teheranem rozpoczną się w poniedziałek.
Decyzja miała zostać podjęta po konsultacjach z Arabią Saudyjską, Katarem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Państwa Zatoki Perskiej miały przekonywać amerykańskiego prezydenta, że porozumienie jest bezpieczniejszym rozwiązaniem niż kolejna operacja militarna.
„Wolelibyśmy porozumienie niż atak, ponieważ nie wiadomo, dokąd takie ataki prowadzą” – relacjonował stanowisko sojuszników Donald Trump.
Perspektywa negocjacji została jednak przyjęta z ostrożnością. Władze Iranu zaprzeczyły, że uzgodniono bezpośrednie rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi. Teheran prowadzi natomiast negocjacje z Omanem dotyczące nowej trasy żeglugowej przez cieśninę Ormuz.
Cieśnina Ormuz nadal pozostaje zagrożeniem
Przed rozpoczęciem wojny przez cieśninę Ormuz transportowano około 20 proc. światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Każde ograniczenie ruchu w tym rejonie może szybko wywołać wzrost cen energii, kosztów transportu i inflacji.
Sytuacja nie została jeszcze ustabilizowana. Ruch statków w cieśninie zwolnił po kolejnych doniesieniach o atakach na jednostki handlowe. Iran nie zadeklarował również powrotu do zasad żeglugi obowiązujących przed rozpoczęciem konfliktu.
Oznacza to, że poniedziałkowy spadek ceny ropy opiera się przede wszystkim na nadziei na deeskalację, a nie na potwierdzonym wzroście dostaw. Jeśli rozmowy zakończą się niepowodzeniem albo dojdzie do kolejnych ataków na tankowce, premia za ryzyko może szybko powrócić.
OPEC+ zwiększy produkcję ropy
Na spadek notowań wpływa także oczekiwany wzrost podaży. Państwa OPEC+ zdecydowały o zwiększeniu produkcji od września o około 188 tys. baryłek dziennie. Jest to kolejny etap stopniowego wycofywania dobrowolnych ograniczeń obowiązujących od 2023 r.
Już w lipcu producenci zapowiedzieli zwiększenie wydobycia o podobną wielkość w sierpniu. Organizacja podkreślała jednak, że może przyspieszyć, wstrzymać albo odwrócić proces zwiększania podaży, jeżeli zmieni się sytuacja na rynku.
Znaczenie decyzji OPEC+ ograniczają problemy z eksportem ropy z regionu Zatoki Perskiej oraz zakłócenia dotyczące dostaw z Rosji i Kazachstanu. Dodatkowe baryłki nie muszą więc w całości trafić na światowy rynek.
Giełdy zareagowały wzrostami
Tańsza ropa poprawiła nastroje na europejskich giełdach. Indeks Stoxx 600 zyskał około 0,5 proc., a akcje spółek turystycznych i rekreacyjnych wzrosły średnio o 2,1 proc. Jednocześnie notowania przedsiębiorstw energetycznych spadły o około 2 proc.
Spadek ceny ropy ogranicza obawy przed ponownym przyspieszeniem inflacji. Niższe koszty paliw mogą poprawić sytuację przewoźników, linii lotniczych, przemysłu i gospodarstw domowych. Rynek obligacji również zareagował pozytywnie. Rentowność dziesięcioletnich obligacji USA spadła o około 5 punktów bazowych, do 4,68 proc.
Czy paliwa w Polsce stanieją?
Gwałtowny spadek ceny ropy nie oznacza automatycznej i natychmiastowej obniżki cen na polskich stacjach. Na koszt benzyny i oleju napędowego wpływają również kurs dolara, ceny gotowych paliw w europejskich portach, marże rafineryjne, podatki oraz polityka cenowa sprzedawców.
Analiza Międzynarodowej Agencji Energetycznej wskazuje, że zależność pomiędzy cenami hurtowymi a detalicznymi w Europie jest silna, ale zmiany docierają na stacje z opóźnieniem. Paliwa mogą także pozostawać drogie nawet po spadku notowań ropy, jeżeli utrzymują się wysokie marże na benzynie i oleju napędowym.
Trwała przecena mogłaby z czasem ograniczyć presję na ceny paliw w Polsce. Warunkiem jest jednak uspokojenie sytuacji wokół cieśniny Ormuz. Na razie rynek wycenia przede wszystkim szansę na porozumienie. Nie ma jeszcze pewności, że rzeczywiście do niego dojdzie.
Czytaj także:
Polska giełda czekała na to niemal 19 lat. WIG20 pobił historyczny rekord
Kupujący zaczynają rozdawać karty. Deweloperzy muszą kusić promocjami
Obowiązkowa 1/3 kobiet we władzach dużych spółek giełdowych. Prezydent podpisał ustawę



