Wczorajsza sesja na Wall Street wymazała niemal całe tygodniowe odbicie – licząc od dołka z 12 maja, indeks S&P 500 przecenił się o 4%, jeszcze mocniej spadł Nasdaq (-4,7%). Rosnąca inflacja jest wyzwaniem dla wielu spółek, prezes Fed Jerome Powell zapowiedział, że bank centralny będzie podnosić stopy procentowe dopóki nie pojawią się jasne sygnały, że inflacja spada. Wczoraj największym rozczarowaniem były wyniki sieci handlowych – Target stracił 25%, po publikacji słabszych danych, zysk na akcję w I kw. wyniósł 2,19 USD wobec konsensusu na poziomie 3,07 USD. Europejskie giełdy zakończyły sesję, zanim fala podaży rozwinęła się w pełni za oceanem, mimo tego na kluczowych rynkach dominowały spadki – DAX spadł o 1,3%, CAC40 oddał 1,2%. Na dzisiejszej azjatyckiej sesji również dominuje czerwień – Hang Seng traci ok. 2,4%, Sensex 2,2%, a Nikkei 225 1,9%. Kontrakty terminowe na europejskie indeksy wskazują na spadkowe otwarcie sesji.

Poniedziałkowa sesja przyniosła kontynuację spadków, do najsłabszych rynków na globie należało wczoraj Wall Street – indeks S&P 500 potaniał o 3,2%, Nasdaq przecenił się aż o 4,3%. W Europie traciła zdecydowana większość indeksów, a wśród najsłabszych z nich znalazł się francuski CAC40 (-2,8%). Na dzisiejszej sesji azjatyckiej zauważalnie zyskuje jedynie chiński indeks SSE Comp (+1%), na przeciwległym biegunie znalazł się Hang Seng (-2,3%). Po wczorajszych rozmowach z Węgrami ws. embarga na rosyjskie surowce energetyczne, przewodnicząca KE Ursula von der Leyen napisała, że rozmowa przyniosła pewne postępy, lecz konieczne są dalsze rozmowy. Kongres USA dąży do zatwierdzenia niemal 40 mld USD pomocy dla Ukrainy.

Sytuacja rynkowa Na wczorajszej sesji na rynkach akcji kontynuowane były spadki – w USA o 2,2% potaniał Nasdaq, o 1%…

Czwartkowe spadki wartości głównych amerykańskich indeksów giełdowych doprowadziły do przełamania w dół linii 3-tygodniowych trendów wzrostowych. Piątkowe i poniedziałkowe wzrosty wartości tych indeksów można traktować jako ruch powrotny do tych przełamanych rosnących linii wsparcia, które obecnie stały się liniami oporu.