- Lewica proponuje, aby podatek katastralny był naliczany od wartości nieruchomości, a nie od jej powierzchni.
- Stawka dla pierwszego i drugiego mieszkania miałaby wynosić 0,02 proc., a dla trzeciego i kolejnych początkowo 0,5 proc.
- Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że rząd nie poprze projektu w obecnym kształcie.
Podatek katastralny także od pierwszego mieszkania
Podatek katastralny różni się od obowiązującego obecnie podatku od nieruchomości sposobem ustalania należności. Dzisiaj wysokość daniny zależy przede wszystkim od powierzchni lokalu oraz stawki przyjętej przez radę gminy. Wartość rynkowa mieszkania nie ma bezpośredniego znaczenia.
Lewica proponuje zastąpienie tego mechanizmu podatkiem obliczanym od wartości nieruchomości. Zgodnie z projektem dla pierwszego i drugiego mieszkania stawka miałaby wynosić 0,02 proc. rocznie. W przypadku trzeciej i każdej kolejnej nieruchomości początkowa stawka wynosiłaby 0,5 proc.
W kolejnych latach obciążenie trzeciego i następnych mieszkań miałoby rosnąć o 0,1 punktu procentowego rocznie, aż osiągnęłoby docelowy poziom 1,5 proc. wartości nieruchomości.
Oznacza to, że właściciel pierwszego mieszkania wartego 600 tys. zł zapłaciłby 120 zł rocznie. Jeżeli lokal o tej samej wartości byłby jego trzecią nieruchomością, podatek w pierwszym roku wyniósłby 3 tys. zł. Po osiągnięciu docelowej stawki wzrósłby do 9 tys. zł rocznie.
Minister finansów odrzuca projekt Lewicy
Minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z RMF FM podkreślił, że projekt został przygotowany przez posłów, a nie przez Radę Ministrów. Jego zdaniem Lewica zdaje sobie sprawę, że propozycja nie uzyska poparcia całego gabinetu.
„To jest projekt poselski i myślę, że Lewica dobrze wie, że w rządzie ten projekt nie uzyskałby poparcia” – powiedział Andrzej Domański, cytowany przez Money.pl.
Minister szczególnie krytycznie odniósł się do objęcia podatkiem również pierwszego mieszkania. W jego ocenie rozwiązanie uderzyłoby nie tylko w osoby posiadające duże portfele nieruchomości, ale także w zwykłych właścicieli lokali, w których sami mieszkają.
Stanowisko Domańskiego oznacza, że projekt nie ma obecnie wystarczającego poparcia politycznego. Nawet gdyby poparli go wszyscy posłowie Lewicy, do uchwalenia ustawy potrzebne byłyby głosy pozostałych ugrupowań koalicyjnych lub części opozycji.
Jak miałaby być ustalana wartość mieszkania?
Jedną z największych przeszkód wprowadzenia podatku katastralnego jest brak kompletnego rejestru zawierającego aktualne wartości wszystkich nieruchomości w Polsce. Projekt Lewicy nie zakłada jednak, że każde mieszkanie byłoby osobno wyceniane przez rzeczoznawcę.
Wartość nieruchomości miałaby być ustalana na podstawie jednego z dwóch mechanizmów. Pierwszym jest wskaźnik kosztu odtworzenia jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej, ogłaszany przez wojewodów. Drugim ma być średnia cena transakcyjna metra kwadratowego w danej gminie, pochodząca z Portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami.
Wskaźnik kosztu odtworzenia przedstawia przeciętny koszt budowy jednego metra kwadratowego. Przykładowo od 1 kwietnia do 30 września 2026 roku wynosi on w Warszawie 12 149,38 zł, a w pozostałej części województwa mazowieckiego 7828,57 zł. Dane publikuje Mazowiecki Urząd Wojewódzki.
Taki sposób obliczania wartości byłby prostszy od przeprowadzania indywidualnych wycen, ale mógłby prowadzić do rozbieżności. Dwa lokale o identycznej powierzchni, znajdujące się w tej samej gminie, mogą mieć zupełnie inną wartość ze względu na stan techniczny, dokładną lokalizację lub standard budynku.
Lewica chce uderzyć w gromadzenie mieszkań
Autorzy projektu argumentują, że najwyższe stawki miałyby dotyczyć osób traktujących mieszkania przede wszystkim jako lokatę kapitału. Rosnące koszty utrzymywania kolejnych lokali mogłyby skłaniać właścicieli do ich sprzedaży albo wprowadzenia na rynek najmu.
Lewica wskazuje również, że obecny system nie uwzględnia ogromnych różnic w wartości nieruchomości. Właściciele mieszkań o tej samej powierzchni mogą płacić podobny podatek, nawet jeżeli jeden lokal znajduje się w małej miejscowości, a drugi w centrum Warszawy.
Przeciwnicy projektu ostrzegają natomiast, że dodatkowe koszty mogą zostać przerzucone na najemców. Właściciele kilku mieszkań mogliby próbować rekompensować podatek przez podwyższanie czynszów. Część inwestorów mogłaby również zrezygnować z kolejnych zakupów, co ograniczyłoby rozwój prywatnego rynku najmu.
Podatek katastralny nie wejdzie szybko w życie
Projekt Lewicy trafił do Sejmu w marcu 2026 roku i został skierowany do konsultacji oraz opiniowania. Jego autorzy zakładali, że nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku.
Deklaracja ministra finansów znacząco zmniejsza jednak szanse na realizację tego terminu. Rząd nie prowadzi własnych prac nad podatkiem katastralnym, a przeciwko wprowadzaniu nowych obciążeń dla właścicieli mieszkań wypowiadali się również politycy innych ugrupowań koalicyjnych.
Na razie propozycja pozostaje więc projektem jednej partii. Obowiązujący system nie zmienia się, a stawki podatku od nieruchomości nadal ustalają rady gmin w granicach limitów ogłaszanych przez ministra finansów. Zasady te opisuje oficjalny serwis podatki.gov.pl.
Czytaj także:
Remont Sali Kongresowej miał kosztować 45 mln zł. Warszawa zapłaci ponad 10 razy tyle
Pomoc dla Ukraińców ma zostać rozszerzona. Nowe przepisy to koszt blisko 100 mln zł
Fabryki znów zaczęły zatrudniać. PMI dla Polski zaskoczył ekonomistów


