- Cena złota przekroczyła 4200 dolarów za uncję i wzrosła w ciągu tygodnia o około 4,5 proc.
- Spadek rentowności amerykańskich obligacji zmniejszył koszt alternatywny utrzymywania kruszcu, który nie wypłaca odsetek.
- Długoterminowym zagrożeniem dla złota mogą być wysokie koszty finansowania, napędzane przez deficyty budżetowe i inwestycje w sztuczną inteligencję.
W środę 5 sierpnia notowania złota dochodziły do 4224 dolarów za uncję. Oznaczało to wzrost o około 1,7 proc. podczas jednej sesji i 4,5 proc. w ciągu tygodnia. Jednocześnie rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych USA spadła z niedawnego poziomu 4,747 proc. do około 4,603 proc., wynika z danych rynkowych przywołanych przez „Barron’s”.
Cena złota korzysta na spadku rentowności
Złoto nie wypłaca odsetek ani dywidendy. Gdy rentowności obligacji rosną, inwestorzy mogą otrzymać wyższy dochód z papierów skarbowych, co ogranicza atrakcyjność kruszcu. Spadek rentowności działa w przeciwnym kierunku, ponieważ zmniejsza koszt utrzymywania aktywa, które samo nie generuje regularnych przepływów pieniężnych.
Według analizy Danieli Hathorn z Capital.com ostatni ruch na rynku obligacji był rezultatem słabszych danych gospodarczych, łagodzenia napięć geopolitycznych oraz mniej jastrzębiego przekazu Rezerwy Federalnej, niż oczekiwała część inwestorów.
Rynek ograniczył w rezultacie zakłady na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej. Dodatkowym wsparciem dla złota okazał się słabszy dolar. Ponieważ kruszec jest wyceniany w amerykańskiej walucie, spadek jej wartości może ułatwiać zakupy inwestorom posługującym się euro, jenem lub innymi walutami.
Fed nie podniósł stóp procentowych
Podczas posiedzenia zakończonego 29 lipca Rezerwa Federalna pozostawiła główną stopę procentową w przedziale od 3,5 do 3,75 proc. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Fed decyzja zapadła stosunkiem głosów dziewięć do trzech. Trzech członków komitetu opowiedziało się za podwyżką o 25 punktów bazowych.
Fed ocenił, że amerykańska gospodarka nadal rozwija się w solidnym tempie, a wzrost produktywności i inwestycji pozostaje mocny. Jednocześnie inflacja wciąż przekracza cel wynoszący 2 proc., między innymi z powodu wzrostu cen energii.
Brak podwyżki i ostrożniejszy przekaz banku centralnego zostały jednak odebrane jako mniej negatywne dla rynku złota, niż wcześniej zakładano. Każdy sygnał sugerujący, że szczyt stóp procentowych jest blisko, może zwiększać zainteresowanie kruszcem.
Poziom 4200 dolarów był ważną barierą
W analizie technicznej Capital.com poziom 4200 dolarów wskazano jako istotny opór i lokalne maksimum ustanowione 6 lipca. Trwałe przebicie tej bariery może zostać odebrane przez część inwestorów jako sygnał zakończenia konsolidacji, która trwała przez większość poprzednich sześciu tygodni.
Poprawę nastrojów sygnalizuje także wskaźnik RSI, który po raz pierwszy od maja przekroczył poziom 50. Wcześniej notowania kilkukrotnie broniły okolic 4000 dolarów za uncję pomimo dużych zmian cen ropy i rentowności obligacji.
Nie oznacza to jednak, że dalszy wzrost ceny złota jest przesądzony. Przekroczenie technicznego oporu powinno zostać potwierdzone przez utrzymanie notowań na wyższym poziomie. Umocnienie dolara lub ponowny wzrost rentowności mogą skłonić część inwestorów do realizacji zysków.
Mniejsze napięcia geopolityczne nie zaszkodziły złotu
Łagodzenie napięć na Bliskim Wschodzie teoretycznie powinno ograniczać zainteresowanie bezpiecznymi aktywami. Złoto zwykle korzysta na wojnach, kryzysach politycznych i obawach o stabilność systemu finansowego.
Tym razem poprawa nastrojów geopolitycznych przyczyniła się jednak do spadku cen ropy. To zmniejszyło obawy przed kolejną falą inflacji i podwyżkami stóp procentowych. Spadek rentowności okazał się dla rynku złota ważniejszy niż osłabienie popytu na tradycyjną bezpieczną przystań.
Pokazuje to, że krótkoterminowa cena złota jest obecnie w dużej mierze uzależniona od polityki pieniężnej, danych gospodarczych, rynku obligacji i notowań dolara, a nie wyłącznie od sytuacji geopolitycznej.
Boom na sztuczną inteligencję może zaszkodzić złotu
Długoterminowe perspektywy są bardziej skomplikowane. Firmy technologiczne przeznaczają setki miliardów dolarów na centra danych, półprzewodniki, sieci energetyczne i infrastrukturę telekomunikacyjną. Jednocześnie rządy utrzymują wysokie deficyty budżetowe i muszą pożyczać coraz więcej pieniędzy.
Przedsiębiorstwa i państwa zaczynają więc konkurować o kapitał. Inwestorzy mogą domagać się wyższej rentowności w zamian za finansowanie kolejnych projektów. W takim scenariuszu długoterminowe koszty pieniądza pozostałyby wysokie nawet po rozpoczęciu obniżek stóp procentowych przez banki centralne.
Inwestycje związane ze sztuczną inteligencją mogą też zwiększać krótkoterminową presję na ceny energii, surowców przemysłowych i wynagrodzenia specjalistów. Korzyści wynikające ze wzrostu produktywności mogą pojawić się dopiero później.
Dla złota oznacza to starcie dwóch przeciwstawnych sił. Spowolnienie gospodarcze i okresowe spadki rentowności sprzyjają wzrostom. Z kolei utrzymywanie wysokich realnych stóp procentowych podnosi koszt alternatywny posiadania kruszcu i może ograniczać jego potencjał.
Czytaj także:
Tyle naprawdę zarabiają Polacy. Mediana wynagrodzeń wzrosła
Rachunek od państwa to już 53 tys. rocznie na osobę. Wydatki publiczne wzrosły o 11 proc.
AI pozwoli w 10 lat nadrobić 100 lat rozwoju. Bank Światowy przewiduje gwałtowne przyspieszenie


