- Złoto przekroczyło w styczniu 2026 roku poziom 5500 dolarów za uncję, a pod koniec czerwca spadło w okolice 4000 dolarów.
- Co czwarta z analizowanych inwestycji pięcioletnich przynosiła nominalną stratę, przy horyzoncie dziesięcioletnim stratne były tylko dwa przypadki.
- W 198 przeanalizowanych okresach piętnastoletnich nie odnotowano ani jednej nominalnej straty.
Złoto najpierw biło rekordy, później mocno potaniało
Pierwsza połowa 2026 roku była dla rynku złota wyjątkowo burzliwa. Według raportu World Gold Council cena kruszcu w styczniu przekroczyła 5500 dolarów za uncję. Pod koniec czerwca zeszła natomiast w okolice 4000 dolarów, a od początku roku złoto traciło około 7 proc. Mimo tej korekty pozostawało jednym z najmocniejszych aktywów w ujęciu ostatnich 12 miesięcy.
Tak gwałtowna zmiana kierunku sprzyja emocjonalnym decyzjom. Część inwestorów kupuje po serii rekordów, obawiając się utraty okazji, a następnie sprzedaje podczas korekty, gdy pojawia się strach przed dalszym spadkiem. Efektem może być realizowanie strat mimo tego, że samo aktywo w dłuższym okresie zachowuje swoją wartość.
Podobny mechanizm opisuje badanie „Mind the Gap” firmy Morningstar. Analizuje ono różnicę pomiędzy wynikiem osiąganym przez fundusz a rzeczywistą stopą zwrotu jego uczestników, zależną od momentu wpłat i wypłat. Z ustaleń Morningstar wynika, że im częściej inwestorzy handlowali, tym słabszy był przeciętny wynik zainwestowanego przez nich kapitału.
„Największe poruszenie pojawia się zwykle wtedy, gdy cena jest już wysoka albo gdy rynek gwałtownie spada. Właśnie wtedy najłatwiej o decyzję, której się później żałuje”, mówi Paweł Mazurek, członek zarządu i dyrektor ds. rozwoju w Mennicy Mazovia.
Złoto na pięć lat: co czwarty scenariusz przynosił stratę
Mennica Mazovia przeanalizowała średnie miesięczne ceny złota w dolarach z ostatnich trzech dekad. Każdy miesiąc został potraktowany jako potencjalny moment zakupu, a następnie obliczono wynik inwestycji po 5, 10 oraz 15 latach.
Największym ryzykiem obciążony był najkrótszy z badanych okresów. Spośród 318 pięcioletnich scenariuszy około jedna czwarta kończyła się nominalną stratą. Najgorszy wynik, około 35 proc. pod kreską, przypadł na zakup w lutym 1996 roku i sprzedaż w lutym 2001 roku.
Był to szczególnie niekorzystny układ. Inwestor wchodził na rynek przed okresem długotrwałych spadków, a sprzedawał blisko dna wieloletniej bessy, tuż przed rozpoczęciem późniejszej fali wzrostowej. Pięć lat nie wystarczyło więc, aby odrobić konsekwencje zakupu na relatywnie wysokim poziomie i sprzedaży w słabym momencie.
Dane pokazują, że złoto nie powinno być traktowane jak pewna krótkoterminowa lokata. Jego cena może silnie reagować na kurs dolara, poziom stóp procentowych, inflację, napięcia geopolityczne oraz przepływy kapitału do bezpiecznych aktywów.
Po dziesięciu latach ryzyko straty wyraźnie malało
Wydłużenie inwestycji do dziesięciu lat radykalnie zmieniało wyniki. Na 258 przeanalizowanych scenariuszy tylko dwa zakończyły się stratą, co oznacza odsetek poniżej 1 proc.
Najgorsza dziesięcioletnia inwestycja rozpoczęła się w październiku 2012 roku, po silnej hossie i rekordach obserwowanych rok wcześniej. Sprzedaż przypadła na październik 2022 roku, gdy złotu ciążyły mocny dolar oraz gwałtowne podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Nominalna strata wyniosła około 4,7 proc.
„Złota nie trzeba kupować idealnie na dołku. Nie trzeba też bać się każdej górki, bo taki zakup nie przekreśla całej inwestycji. Oznacza raczej, że inwestor będzie musiał być bardziej cierpliwy”, zaznacza Paweł Mazurek.
Wyniki te nie oznaczają, że dziesięcioletni okres gwarantuje zysk. Pokazują natomiast, że wraz z wydłużaniem horyzontu malało historyczne znaczenie niekorzystnego momentu wejścia na rynek.
W inwestycjach piętnastoletnich nie było nominalnych strat
Najbardziej jednoznaczne wyniki przyniosło badanie okresów piętnastoletnich. W żadnym ze 198 przeanalizowanych scenariuszy inwestor nie zakończył inwestycji z nominalną stratą.
Nawet najmniej korzystny przypadek, czyli zakup w marcu 2008 roku i sprzedaż w marcu 2023 roku, przyniósł około 98 proc. nominalnego zysku. Złoto było już stosunkowo drogie w momencie zakupu, ale piętnastoletni horyzont pozwolił przejść przez kryzys finansowy, zmiany polityki pieniężnej, pandemię oraz gwałtowne wahania inflacji.
Analiza obejmowała łącznie 774 scenariusze. Jej wyniki nie uwzględniają jednak inflacji, podatków, marż sprzedawców, kosztów przechowywania ani zmian kursu dolara wobec złotego. Nie są także prognozą przyszłych stóp zwrotu. Pokazują jedynie historyczną relację pomiędzy długością inwestycji a ryzykiem nominalnej straty.
Dla polskiego inwestora znaczenie ma również kurs walutowy. Nawet gdy dolarowa cena kruszcu spada, osłabienie złotego może ograniczać stratę w przeliczeniu na polską walutę. W przeciwnym scenariuszu umocnienie złotego może pomniejszać zyski wynikające ze wzrostu ceny metalu.
Złoto nie jest zakładem na jeden kwartał
Znaczenie długiego horyzontu nie oznacza, że złoto powinno stanowić całość oszczędności. Kruszec nie wypłaca odsetek ani dywidend, a jego cena może przez wiele lat pozostawać poniżej wcześniejszych rekordów. Może jednak pełnić funkcję jednego z elementów zdywersyfikowanego majątku, szczególnie w okresach wysokiej niepewności gospodarczej i geopolitycznej.
World Gold Council ocenia, że zachowanie złota w drugiej połowie 2026 roku będzie zależało przede wszystkim od polityki banków centralnych, oczekiwań dotyczących stóp procentowych, sytuacji geopolitycznej oraz nastawienia inwestorów. W bazowym scenariuszu, zakładającym umiarkowany wzrost gospodarczy i stopniowe hamowanie inflacji, notowania mogą poruszać się w szerokim przedziale zamiast szybko wracać do rekordów.
Znaczenie złota jako składnika majątku podkreślał również Ray Dalio. Podczas wystąpienia w Council on Foreign Relations wskazywał, że inwestowania w kruszec nie można analizować w oderwaniu od historii, zadłużenia, inflacji, kursów walut i zmian w globalnym układzie sił.
„Złoto nie musi wygrywać każdego roku, by spełniało swoją funkcję w długim terminie”, podsumowuje Paweł Mazurek. Historyczne wyniki wskazują, że próba przewidzenia każdego lokalnego szczytu i dołka może mieć mniejsze znaczenie niż konsekwentnie realizowana strategia, odpowiednia dywersyfikacja i czas pozostawania na rynku.
Czytaj także:
Ukraińskie ataki paraliżują Rosję. Kreml zakazuje eksportu diesla i zaczyna import paliw
Drakońskie kary dla deweloperów. Nawet 10 proc. obrotu
AI nadal nie przynosi zysków. Spory zawód wśród polskich firm

