- Minister finansów Andrzej Domański potwierdził, że trwają prace nad szerokimi założeniami budżetu na 2027 r.
- Wieloletnie założenia makroekonomiczne MF przewidują realny wzrost PKB w 2027 r. o 3,1 proc. i inflację średnioroczną na poziomie 2,5 proc.
- Punktem wyjścia pozostaje bardzo wysoki deficyt: w budżecie na 2026 r. zaplanowano go na maksymalnie 271,7 mld zł.
Budżet 2027 jest już przygotowywany
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański potwierdził, że prace nad budżetem na 2027 r. już trwają. W rozmowie z Money.pl mówił, że na obecnym etapie dotyczą one szerokich założeń i ram finansowych, czyli tego, „na ile można sobie pozwolić po stronie wydatkowej i dochodowej”.
To ważna deklaracja, bo rok 2027 będzie rokiem wyborczym. W takich okresach zwykle rośnie presja polityczna na nowe programy, transfery i obietnice wydatkowe. Jednocześnie Ministerstwo Finansów musi uwzględniać twarde ograniczenia: poziom dochodów, koszty obsługi długu, potrzeby pożyczkowe państwa, reguły fiskalne oraz zobowiązania wobec Unii Europejskiej.
Na stronie resortu finansów działa już sekcja Budżet na 2027, w której publikowane są materiały do prac budżetowych, w tym nota budżetowa i założenia wieloletnie. To początek procesu, który w kolejnych miesiącach przełoży się na konkretne limity wydatków dla resortów, prognozy dochodów i projekt ustawy budżetowej.
Rząd liczy na inwestycje i wzrost gospodarczy
Podstawą do prac nad budżetem są Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030, przyjęte przez Radę Ministrów 28 kwietnia 2026 r. Dokument przewiduje, że realny PKB Polski wzrośnie w 2026 r. o 3,6 proc., a w 2027 r. o 3,1 proc. Inflacja średnioroczna w obu latach ma wynieść 2,5 proc.
W założeniach MF wskazano, że w 2027 r. kluczowe znaczenie dla wzrostu gospodarczego będą miały wysokie nakłady inwestycyjne, finansowane zarówno ze środków krajowych, jak i funduszy unijnych. Rząd zakłada też, że dobra sytuacja na rynku pracy i wysoki poziom zatrudnienia będą nadal wspierać prywatną konsumpcję.
Najważniejszy element to inwestycje. MF prognozuje, że nakłady brutto na środki trwałe wzrosną realnie o 6 proc. w 2026 r. i o 7 proc. w 2027 r. W dokumencie wymieniono m.in. środki z KPO, fundusze unijne z perspektywy 2021-2027, dostawy sprzętu militarnego oraz kluczowe projekty publiczne i prywatne, takie jak Port Polska i Polska Elektrownia Jądrowa.
Deficyt zostaje największym ograniczeniem
Optymistyczne prognozy wzrostu nie zmieniają faktu, że budżet 2027 będzie przygotowywany po roku bardzo wysokiego deficytu. Zgodnie z informacją Ministerstwa Finansów o ustawie budżetowej na 2026 r., dochody budżetu państwa zaplanowano na 647,2 mld zł, wydatki na 918,9 mld zł, a deficyt na kwotę nie większą niż 271,7 mld zł.
To oznacza, że państwo już w punkcie wyjścia wydaje znacznie więcej, niż zbiera w dochodach. Nawet przy wzroście wpływów podatkowych presja po stronie wydatkowej pozostaje bardzo duża. W budżecie na 2026 r. zapisano rekordowe nakłady na obronę narodową w wysokości 200,1 mld zł, czyli 4,81 proc. PKB. Na ochronę zdrowia łączne nakłady mają osiągnąć 247,8 mld zł.
Te wydatki nie są jednorazowe. Obrona, zdrowie, świadczenia społeczne, inwestycje infrastrukturalne i obsługa długu będą obciążać finanse publiczne także w kolejnych latach. Dlatego projekt budżetu na 2027 r. nie będzie tylko planem dochodów i wydatków, ale testem wiarygodności całej polityki fiskalnej.
Unijna procedura ogranicza swobodę rządu
Polska od lipca 2024 r. jest objęta procedurą nadmiernego deficytu. Ministerstwo Finansów przypomina w materiałach dotyczących średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego, że zgodnie z zaleceniem Rady UE konieczne jest przestrzeganie tempa wzrostu wydatków netto przedstawionego w planie na lata 2025-2028.
Plan zakłada sprowadzenie deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych do 2,9 proc. PKB w 2028 r. To ważny punkt odniesienia dla budżetu 2027. Rząd będzie więc musiał godzić potrzeby wyborcze, inwestycyjne i społeczne z wymogiem stopniowego ograniczania nierównowagi finansów publicznych.
W praktyce oznacza to trudne decyzje. Jeżeli rząd chce utrzymać wysokie wydatki na obronność, zdrowie i inwestycje, musi szukać większych dochodów, oszczędności w innych obszarach albo liczyć na szybszy wzrost gospodarczy. Każde odchylenie od tej ścieżki może zwiększać presję ze strony rynków finansowych i instytucji unijnych.
Co budżet 2027 oznacza dla gospodarki
Dla przedsiębiorców kluczowe będzie to, czy budżet 2027 przyniesie stabilne warunki podatkowe i inwestycyjne. Firmy potrzebują przewidywalności, szczególnie w otoczeniu wysokich kosztów pracy, energii i finansowania. Jeżeli rząd będzie szukał dodatkowych dochodów przez nowe daniny lub podwyżki istniejących podatków, może to ograniczyć skłonność biznesu do inwestycji.
Dla gospodarstw domowych najważniejsze będą ceny, świadczenia, podatki i rynek pracy. Prognozy MF zakładają dalszy wzrost wynagrodzeń: przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej ma w 2027 r. wynieść 9971 zł, a nominalny wzrost płac 5,6 proc. Jednocześnie inflacja ma pozostać średniorocznie na poziomie 2,5 proc., co oznaczałoby realny wzrost dochodów.
Największym ryzykiem jest jednak to, że korzystne założenia makroekonomiczne nie muszą się w pełni zrealizować. MF samo wskazuje na ryzyka związane z sytuacją międzynarodową, cenami surowców, polityką handlową USA i koniunkturą w strefie euro. Jeżeli wzrost okaże się słabszy, a wydatki pozostaną wysokie, presja na deficyt może szybko wrócić.
Czytaj także:
Ukraińskie ataki paraliżują Rosję. Kreml zakazuje eksportu diesla i zaczyna import paliw
Drakońskie kary dla deweloperów. Nawet 10 proc. obrotu
AI nadal nie przynosi zysków. Spory zawód wśród polskich firm