• Polska potrzebuje konsolidacji finansów publicznych odpowiadającej około 4 proc. PKB, czyli blisko 160 mld zł.
  • Deficyt sektora publicznego wyniósł w 2025 roku 284 mld zł, czyli 7,3 proc. PKB. Dług sektora publicznego wzrósł w ciągu roku z 54,8 do 59,7 proc. PKB.
  • Rada Fiskalna szacuje, że bez zmiany polityki deficyt może utrzymywać się w pobliżu 7 proc. PKB, a dług w 2028 roku sięgnąć 74,7 proc. PKB.
  • Konsolidacja długu może oznaczać ograniczenie części wydatków, wolniejszy wzrost świadczeń, likwidację ulg albo podwyżki niektórych podatków.

Dług publiczny rośnie coraz szybciej

Według Głównego Urzędu Statystycznego deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 roku 283,97 mld zł. Odpowiadało to 7,3 proc. PKB, wobec 6,4 proc. rok wcześniej.

Jednocześnie dług publiczny zwiększył się z nieco ponad 2 bln zł do 2,34 bln zł. Jego relacja do PKB wzrosła w ciągu roku z 54,8 do 59,7 proc. Oznacza to, że Polska zbliżyła się do unijnej wartości referencyjnej wynoszącej 60 proc. PKB.

Jeszcze szybciej rośnie zadłużenie Skarbu Państwa, które jest kategorią węższą i nie należy go bezpośrednio utożsamiać z całym długiem sektora publicznego. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że na koniec maja 2026 roku wynosiło ono 2,136 bln zł. Od początku roku zwiększyło się o niemal 184 mld zł, czyli o 9,4 proc.

Potrzeba 160 mld zł trwałej poprawy

Sławomir Dudek w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, opisywanej przez Business Insider Polska, ocenił, że Polska potrzebuje konsolidacji finansów publicznych odpowiadającej około 4 proc. PKB. Przy obecnej wielkości gospodarki oznacza to mniej więcej 160 mld zł.

Nie chodzi jednak o jednorazowe usunięcie takiej kwoty z budżetu na 2027 rok. Konsolidacja oznacza trwałe zmniejszenie różnicy między dochodami i wydatkami państwa, rozłożone na kilka lat.

Może ona obejmować ograniczenie niektórych programów, wolniejszy wzrost wydatków, likwidację ulg i zwolnień podatkowych, uszczelnienie systemu albo zwiększenie wybranych podatków. Teoretycznie część poprawy może przynieść również wzrost gospodarczy, ale zdaniem przewodniczącego Rady Fiskalnej nie wystarczy on do opanowania obecnego deficytu.

Na czym polega „kula śnieżna długu”?

Mechanizm przypomina narastającą kulę śnieżną. Państwo musi pożyczać pieniądze nie tylko na pokrycie nowych wydatków, lecz także na wykup wcześniejszych obligacji i zapłatę odsetek. Im większy jest dług, tym większe mogą być koszty jego obsługi. Te z kolei powiększają kolejne deficyty i potrzeby pożyczkowe.

Sytuację dodatkowo komplikują wysokie wydatki obronne oraz przedpłaty na sprzęt wojskowy. Są one potrzebne ze względów bezpieczeństwa, ale zwiększają zadłużenie i ograniczają przestrzeń na inne wydatki.

W czerwcowym stanowisku Rady Fiskalnej wskazano, że bez zmian w polityce deficyt może wynieść około 7,1 proc. PKB w 2027 roku i 7 proc. w 2028 roku. Dług publiczny mógłby wówczas wzrosnąć do 74,7 proc. PKB.

Komisja Europejska jest mniej pesymistyczna

Prognozy instytucji nie są identyczne. Komisja Europejska przewiduje, że deficyt Polski spadnie z 7,3 proc. PKB w 2025 roku do 6,5 proc. w 2026 roku i 6,3 proc. w 2027 roku. Dług publiczny ma jednak nadal rosnąć, osiągając 68,3 proc. PKB w 2027 roku.

Różnice wynikają między innymi z odmiennych założeń dotyczących wzrostu gospodarczego, przyszłych dochodów podatkowych i decyzji rządu. Kierunek pozostaje jednak taki sam: bez wyraźnej zmiany polityki dług publiczny będzie zwiększał się szybciej niż gospodarka.

Budżet na 2027 rok będzie pierwszym testem

Pierwszym sprawdzianem ma być projekt budżetu na 2027 rok. Po raz pierwszy zostanie on formalnie oceniony przez Radę Fiskalną. Jej opinia nie będzie wiążąca dla rządu, ale Ministerstwo Finansów będzie musiało odnieść się do przedstawionych zastrzeżeń.

Przestrzeń na nowe kosztowne programy i duże obniżki podatków jest obecnie ograniczona. Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł czy znacząca waloryzacja progów PIT oznaczałyby dodatkowe uszczuplenie dochodów. Bez wskazania źródła finansowania takie rozwiązania zwiększałyby deficyt.

Polska nie znajduje się obecnie na skraju niewypłacalności. Problemem jest jednak tempo pogarszania się wskaźników. Im dłużej rząd będzie odkładał decyzje, tym większa może być późniejsza skala podwyżek podatków lub ograniczania wydatków.

Czytaj także:

Polskie patenty nie zarabiają. Trzy czwarte trafia na półkę zamiast na rynek

Nieprawidłowości w 96 proc. agencji pracy tymczasowej. Miażdżące wyniki kontroli PIP

Szpitale zamykają oddziały i zachowują połowę pieniędzy. Do NFZ wpłynęło 36 wniosków