• Zadłużenie Polski może przekroczyć ustawowy próg 55 proc. PKB w 2028 roku.
  • Konsekwencją może być zamrożenie płac w budżetówce i ograniczenie waloryzacji emerytur.
  • Na koniec 2025 roku dług wynosił 48,9 proc. PKB według definicji krajowej i 59,7 proc. według unijnej.

NIK nie domaga się natychmiastowych i radykalnych cięć. Apeluje jednak o rozpoczęcie stopniowego ograniczania deficytu, zanim konieczne staną się znacznie bardziej gwałtowne działania. Rok 2026 ma być już trzecim z rzędu, w którym deficyt sektora finansów publicznych przekroczy 6 proc. PKB.

Zadłużenie Polski może przekroczyć próg 55 proc. PKB

Na koniec 2025 roku relacja państwowego długu publicznego do PKB, obliczana według krajowych zasad, wynosiła 48,9 proc. Była więc o 6,1 pkt proc. niższa od ustawowego progu ostrożnościowego oraz o ponad 11 pkt proc. niższa od konstytucyjnego limitu wynoszącego 60 proc. PKB.

Zdaniem NIK nie jest to jednak bezpieczny dystans. Utrzymujący się wysoki deficyt powoduje, że zadłużenie Polski rośnie nawet w warunkach stosunkowo dobrej koniunktury gospodarczej.

Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych na lata 2026–2029 zakłada, że krajowy wskaźnik długu wzrośnie do 53 proc. PKB w 2026 roku, 55,6 proc. w 2027 roku i 58,3 proc. w 2028 roku. Wskaźnik uwzględniany przy uruchamianiu procedur ostrożnościowych ma przekroczyć 55 proc. właśnie w 2028 roku.

Jeżeli prognoza się potwierdzi, ograniczenia dotyczące budżetu zostałyby zastosowane w kolejnych latach. Według strategii pełne uruchomienie procedur ostrożnościowych nastąpiłoby przy konstruowaniu budżetu na 2030 rok.

„Odpowiednio wczesne skorygowanie trajektorii rosnącej nierównowagi fiskalnej pozwoli ograniczyć ryzyko dużo bardziej gwałtownych i kosztownych działań w przyszłości” – powiedział Mariusz Haładyj, cytowany przez PAP Biznes.

Zamrożenie płac i niższa waloryzacja emerytur

Przekroczenie progu 55 proc. PKB nie jest wyłącznie ostrzeżeniem statystycznym. Artykuł 86 ustawy o finansach publicznych nakłada w takiej sytuacji konkretne obowiązki na rząd.

W projekcie budżetu na kolejny rok nie można przewidywać deficytu albo trzeba ustalić go na poziomie zapewniającym obniżenie relacji długu do PKB. Ustawa zakazuje również wzrostu wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej.

Waloryzacja emerytur i rent nie może natomiast przekroczyć poziomu odpowiadającego wzrostowi cen. Oznaczałoby to rezygnację z realnego wzrostu świadczeń ponad inflację. Ograniczone zostałyby również możliwości udzielania nowych pożyczek i kredytów z budżetu państwa.

Rada Ministrów musiałaby przedstawić Sejmowi program sanacyjny, przeprowadzić przegląd wydatków oraz przeanalizować przepisy wpływające na dochody państwa, w tym stawki VAT. Samorządy straciłyby znaczną część swobody w uchwalaniu budżetów z deficytem, co mogłoby uderzyć przede wszystkim w lokalne inwestycje.

Dwa sposoby liczenia polskiego długu

Ocena sytuacji jest utrudniona przez dwie różne definicje zadłużenia. Państwowy dług publiczny liczony według metodologii krajowej wynosił na koniec 2025 roku 48,9 proc. PKB. Tymczasem dług sektora instytucji rządowych i samorządowych według zasad unijnych sięgał już 59,7 proc. PKB.

Różnica wynika przede wszystkim z zadłużenia funduszy i instytucji pozostających poza krajową definicją długu publicznego. Chodzi m.in. o zobowiązania Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i Krajowego Funduszu Drogowego.

W opublikowanej analizie wykonania budżetu za 2025 rok NIK wskazała, że znaczna część zadań państwa nadal jest finansowana poza ustawą budżetową. Według kontrolerów ogranicza to przejrzystość finansów publicznych i generuje dodatkowe koszty obsługi zadłużenia.

W 2025 roku dług sektora finansów publicznych wzrósł o prawie 20 proc. Same koszty obsługi długu Skarbu Państwa wyniosły 72,8 mld zł. Rządowa strategia zakłada, że w 2029 roku mogą one wzrosnąć do około 129–131 mld zł.

Deficyt staje się problemem strukturalnym

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 roku 7,3 proc. PKB. Ministerstwo Finansów prognozuje jego spadek do 6,8 proc. PKB w 2026 roku, ale nadal będzie to wynik ponad dwukrotnie wyższy od unijnego limitu wynoszącego 3 proc.

Prezes NIK zwrócił uwagę, że problemem nie jest pojedynczy rok z wysokim deficytem, lecz jego utrwalenie. Rosną wydatki na obronność, ochronę zdrowia, świadczenia społeczne i obsługę długu, a dochody państwa nie zwiększają się w takim samym tempie.

Dodatkowym obciążeniem będzie starzenie się społeczeństwa. Coraz większe wydatki emerytalne i zdrowotne będą przypadały na malejącą liczbę osób aktywnych zawodowo. Wysokie zadłużenie Polski ogranicza jednocześnie możliwość reagowania na kolejne kryzysy gospodarcze, energetyczne lub militarne.

NIK apeluje więc o stopniowe zwiększanie dochodów i ograniczanie wydatków, zanim zadziałają automatyczne procedury. Alternatywą może być gwałtowne szukanie oszczędności w momencie przekroczenia progu – poprzez zamrożenie wynagrodzeń, słabszą waloryzację świadczeń, ograniczenie inwestycji i zaostrzenie polityki podatkowej.

Czytaj także:

Krach na akcjach Mety. Zuckerberg przepala miliardy na AI

Prawa wyborcze tylko dla bogatych? Kontrowersyjny pomysł miliardera

Imigracja uratuje polską demografię? Ekspert nie ma złudzeń