• Amerykański import z Polski wzrósł w maju o 24 proc. rok do roku.
  • Eksport miedzi i srebra zwiększył się o ponad 36 proc.
  • Przewaga celna Polski nad przeciętnym konkurentem wynosi 3,26 pkt proc.

Pierwsze dane nie wskazują na załamanie sprzedaży. W maju 2026 roku amerykański import z Polski wzrósł o 24 proc. rok do roku. Dostawy miedzi i srebra zwiększyły się o ponad 36 proc., a silników lotniczych o 14 proc. Te trzy grupy towarów odpowiadały za ponad połowę wzrostu.

Nie oznacza to, że cła Trumpa są jednoznacznie dobre dla polskiej gospodarki. Podnoszą koszty sprzedaży w USA i osłabiają światowy handel. Polska może jednak stracić mniej niż konkurenci, a w wybranych branżach przejąć część ich zamówień.

Cła Trumpa dały Polsce przewagę nad konkurentami

Od 24 lipca Stany Zjednoczone stosują dwie podstawowe stawki nowych ceł. Towary z Unii Europejskiej oraz osiemnastu innych gospodarek zostały objęte stawką do 10 proc. Dla produktów pochodzących między innymi z Chin, Brazylii i Wietnamu wynosi ona 12,5 proc.

Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego różnica pomiędzy średnioważoną stawką nakładaną na towary z Polski a przeciętną stawką dotyczącą konkurencyjnych dostawców wynosi 3,26 pkt proc. Obliczenia oparto na strukturze amerykańskiego importu z 2024 roku.

Po Kanadzie i Meksyku Polska ma jedną z największych takich przewag wśród głównych dostawców na rynek USA. W porównaniu z zasadami obowiązującymi przed 24 lipca korzyść wzrosła o niemal 1 pkt proc. Więcej na zmianie reżimu celnego zyskały jedynie Włochy, Belgia i Hiszpania.

Przewaga nie oznacza, że polskie towary stały się tańsze. Oznacza natomiast, że ich ceny mogą wzrosnąć słabiej niż ceny produktów oferowanych przez część firm z Azji, Ameryki Południowej lub Wielkiej Brytanii.

Eksport miedzi i srebra wzrósł o ponad 36 proc.

W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku wartość amerykańskiego importu z Polski utrzymała się na poziomie zbliżonym do wyniku sprzed roku. Początek roku był słabszy, ale dane za kwiecień i maj przyniosły wyraźną poprawę.

W maju sprzedaż polskich towarów do Stanów Zjednoczonych zwiększyła się o 24 proc. rok do roku. Ponad połowę tego wzrostu wygenerowały miedź, srebro i silniki lotnicze. Dostawy dwóch metali wzrosły o ponad 36 proc., natomiast eksport silników lotniczych zwiększył się o 14 proc.

Silny wynik może być częściowo efektem niskiej bazy. Na początku 2025 roku amerykańscy importerzy przyspieszali zakupy w obawie przed zapowiadanymi barierami handlowymi. Spowodowało to nietypowo wysoką sprzedaż przed wejściem nowych ceł i utrudnia porównywanie tegorocznych danych.

Jednocześnie sektor lotniczy został wyłączony z części nowych taryf. To szczególnie ważne dla Polski, która jest istotnym ogniwem globalnego łańcucha produkcji silników, przekładni i komponentów lotniczych.

Polskie firmy mogą przejąć część zamówień

Niższa stawka względem wielu konkurentów może skłaniać amerykańskich odbiorców do poszukiwania dostawców w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej. Największe szanse mają przedsiębiorstwa oferujące produkty, których nie można szybko zastąpić produkcją krajową.

Dotyczy to między innymi metali, komponentów przemysłowych, części lotniczych, maszyn oraz wybranych produktów farmaceutycznych. Znaczenie ma nie tylko sama wysokość cła, lecz także jakość, terminowość dostaw, kurs dolara i zdolność do szybkiego zwiększenia produkcji.

„Relatywna przewaga Polski nad innymi konkurentami na rynku amerykańskim będzie amortyzować koszty związane z cłami” – ocenia PIE.

Z badania przeprowadzonego przez GUS na zlecenie PIE wynika, że połowa firm sprzedających produkty do USA nie odczuła negatywnego wpływu nowych taryf. Bezpośrednie skutki ceł zauważyło 14 proc. wszystkich ankietowanych przedsiębiorstw, a kolejne 10 proc. odczuło je pośrednio poprzez współpracę z eksporterami.

Największe firmy są bardziej narażone

Skutki ceł Trumpa nie rozkładają się równomiernie. Większe problemy zgłaszały przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 250 pracowników oraz firmy, których eksport przekraczał 10 mln euro. Są one silniej powiązane z międzynarodowymi łańcuchami dostaw i bardziej podatne na ograniczenie zamówień.

Zagrożeniem pozostaje również spadek koniunktury w Europie. Nawet przedsiębiorstwo, które nie eksportuje bezpośrednio do USA, może dostarczać części niemieckiemu lub francuskiemu producentowi sprzedającemu swoje towary na rynku amerykańskim. Według badania 27 proc. eksporterów odczuło już osłabienie unijnej koniunktury związane z amerykańskimi cłami.

Znaczenie Stanów Zjednoczonych dla Polski jest większe, niż wynikałoby z bezpośrednich statystyk handlowych. Z wcześniejszej analizy PIE wynika, że popyt z USA odpowiadał za 2,6 proc. polskiego PKB. Aż 57 proc. polskiej wartości dodanej konsumowanej w Stanach trafiało tam pośrednio przez inne państwa.

Korzyść może okazać się tymczasowa

Obecna przewaga Polski nie jest zagwarantowana na stałe. Nowe cła Trumpa zostały wprowadzone po sporze prawnym dotyczącym wcześniejszych taryf, a ich podstawa również została zaskarżona. Kolejne decyzje sądów lub administracji mogą ponownie zmienić stawki.

Ryzykiem jest także możliwość działań odwetowych ze strony Unii Europejskiej. Eskalacja wojny handlowej osłabiłaby wymianę gospodarczą, podniosła ceny surowców i komponentów oraz zwiększyła niepewność inwestycyjną.

Na razie dane są jednak dla Polski korzystne. Eksport do USA nie załamał się, a sprzedaż miedzi, srebra i części lotniczych dynamicznie rośnie. Jeżeli różnica w stawkach zostanie utrzymana, cła Trumpa mogą nie tylko ograniczać straty polskich firm, lecz także otwierać im drogę do zamówień odbieranych drożej traktowanym konkurentom.

Czytaj także:

Krach na akcjach Mety. Zuckerberg przepala miliardy na AI

Prawa wyborcze tylko dla bogatych? Kontrowersyjny pomysł miliardera

Imigracja uratuje polską demografię? Ekspert nie ma złudzeń