• W apelacji znajdowało się co najmniej 25 błędnych, fałszywych lub nieistniejących wyroków.
  • Sąd wymierzył prawnikowi grzywnę w wysokości 840 euro.
  • Wykorzystanie sztucznej inteligencji nie zwalnia autora pisma z odpowiedzialności za jego treść.

Wyższy Trybunał Sprawiedliwości Wysp Kanaryjskich uznał takie działanie za rażące naruszenie podstawowych obowiązków zawodowych. Prawnik otrzymał 840 euro grzywny, a dokumentacja trafiła do izby adwokackiej, która może wszcząć własne postępowanie dyscyplinarne.

Sztuczna inteligencja zmyśliła orzeczenia

Problem został wykryty podczas badania apelacji przez Izbę Karną Wyższego Trybunału Sprawiedliwości Wysp Kanaryjskich. Prawnik przywoływał w piśmie fragmenty rzekomych orzeczeń Sądu Najwyższego oraz Trybunału Konstytucyjnego.

Cytaty zostały ujęte w cudzysłowy oraz dodatkowo wyróżnione pogrubieniem i kursywą. Wyglądały więc jak prawdziwa, profesjonalnie opisana linia orzecznicza. Gdy sędziowie próbowali odnaleźć wskazane rozstrzygnięcia w bazach prawniczych, okazało się, że część sygnatur i cytatów nie istnieje, a inne nie mają związku z rozpatrywaną sprawą.

Weryfikację przeprowadził również dział dokumentacji i bibliotek sądu. Jak wynika z komunikatu hiszpańskiej Rady Generalnej Władzy Sądowniczej, w apelacji znajdowało się przynajmniej 25 orzeczeń, których nie można było uznać za prawidłowo przywołaną jurisprudencję.

Sąd musiał sprawdzać wyroki jeden po drugim

Fałszywe cytaty nie stanowiły wyłącznie dodatku do dokumentu. Na rzekomym orzecznictwie prawnik oparł część argumentacji dotyczącej braków w dokumentacji policyjnej. Sąd musiał zatem ustalić, czy wskazana linia orzecznicza faktycznie istnieje i może mieć wpływ na ocenę apelacji.

Według relacji Cadena SER sędziowie uznali, że nie były to pojedyncze literówki ani przypadkowo wpisane błędne sygnatury. Konstrukcja dokumentu tworzyła pozory istnienia całej podstawy prawnej, której w rzeczywistości nie było.

„Sztuczna inteligencja nie zwalnia profesjonalisty z obowiązku sprawdzenia treści przed przedstawieniem jej wymiarowi sprawiedliwości” – podkreślił sąd.

Odpowiedzialność za pismo ponosi osoba, która je podpisała. Nie ma znaczenia, czy błędny fragment został napisany samodzielnie, skopiowany z internetu, przygotowany przez pracownika kancelarii czy wygenerowany przez model językowy.

Prawnik tłumaczył się pomyłką

Adwokat próbował przekonywać, że doszło jedynie do błędu, który nie spowodował poważnych konsekwencji. Sąd nie przyjął takiego wyjaśnienia. Zachowanie prawnika uznano za rażące zaniedbanie podstawowych obowiązków zawodowych oraz naruszenie zasady dobrej wiary procesowej.

Na wymiar kary wpłynęło również to, że prawnik nie przyznał się do popełnienia błędu i nie przeprosił. Zdaniem sędziów zwykłe pouczenie lub ostrzeżenie byłoby w tej sytuacji niewystarczające.

Sprawa została dodatkowo przekazana Izbie Adwokackiej w Lanzarote. Samorząd zawodowy ma zdecydować, czy istnieją podstawy do nałożenia kolejnej kary dyscyplinarnej.

Grzywna odpowiada cenie profesjonalnego narzędzia

Nietypowy jest sposób obliczenia grzywny. Sąd przyjął, że podstawowy dostęp do specjalistycznego systemu AI przeznaczonego dla prawników kosztuje około 70 euro miesięcznie. Roczna subskrypcja oznaczałaby wydatek 840 euro – dokładnie tyle wyniosła nałożona kara.

Według informacji agencji EFE sąd uznał ten sposób wyliczenia za obiektywny i zarazem odstraszający. Specjalistyczna platforma korzystająca ze zweryfikowanych baz orzeczeń mogłaby ograniczyć ryzyko powstania fałszywych cytatów. Nie zastąpiłaby jednak obowiązku samodzielnej kontroli dokumentu.

To kolejna podobna kara w Hiszpanii

Nie był to pierwszy taki przypadek wykryty na Wyspach Kanaryjskich. W lutym ta sama izba nałożyła 420 euro grzywny na innego prawnika, który powołał się aż na 48 fałszywych orzeczeń zasugerowanych przez sztuczną inteligencję.

Zjawisko jest określane jako halucynacja AI. Model językowy generuje wówczas odpowiedź, która wygląda wiarygodnie, zawiera profesjonalne słownictwo, nazwę sądu, datę i sygnaturę, ale nie ma oparcia w rzeczywistych dokumentach. System nie musi sygnalizować, że nie zna odpowiedzi – może płynnie skonstruować nieistniejące źródło.

Czytaj także:

Krach na akcjach Mety. Zuckerberg przepala miliardy na AI

Prawa wyborcze tylko dla bogatych? Kontrowersyjny pomysł miliardera

Imigracja uratuje polską demografię? Ekspert nie ma złudzeń