- Liczba ludności Polski spadła do 37,243 mln, czyli o 159 tys. rok do roku.
- Utrzymanie obecnego obciążenia demograficznego wymagałoby napływu około 300 tys. cudzoziemców w wieku produkcyjnym rocznie.
- W styczniu 2026 roku w Polsce pracowało ponad 1,1 mln obcokrajowców.
Demografia Polski: w pół roku urodziło się zaledwie 115 tys. dzieci
Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec czerwca 2026 roku liczba ludności Polski wynosiła 37,243 mln. Było to o 159 tys. mniej niż rok wcześniej. Tempo rzeczywistego ubytku ludności w pierwszym półroczu wyniosło 0,24 proc. Na każde 10 tys. mieszkańców kraju ubyły więc 24 osoby.
W pierwszych sześciu miesiącach roku zarejestrowano około 115 tys. urodzeń żywych – o blisko tysiąc mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Nie jest to krótkotrwałe załamanie, lecz kontynuacja trendu obserwowanego od wielu lat.
W całym 2025 roku w Polsce urodziło się 238,3 tys. dzieci, o 5,4 proc. mniej niż rok wcześniej. Współczynnik dzietności spadł do około 1,07 dziecka na kobietę, podczas gdy poziom zapewniający prostą zastępowalność pokoleń wynosi około 2,1.
Mateusz Łakomy, ekspert ds. polityki demograficznej i dzietności, podkreśla, że obecne dane pokazują dopiero początek znacznie głębszych zmian. Skalę spadku liczby mieszkańców łagodzi obecnie przede wszystkim wydłużająca się średnia długość życia.
„Migracja nie rozwiąże kryzysu demograficznego Polski. Może go jedynie łagodzić” – ocenił ekspert.
Polska potrzebowałaby 300 tys. pracowników rocznie
Imigracja może krótkoterminowo uzupełniać braki kadrowe, zwiększać wpływy ze składek i podatków oraz wspierać konsumpcję. Problem polega jednak na skali potrzeb.
Z wyliczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że samo utrzymanie współczynnika obciążenia demograficznego na obecnym poziomie wymagałoby zwiększania liczby cudzoziemców w wieku produkcyjnym o około 300 tys. rocznie.
Oznaczałoby to konieczność przyjmowania w kolejnych latach milionów nowych pracowników. Nie ma przy tym pewności, że wszyscy pozostaliby w Polsce na stałe, założyli tu rodziny i przez kilkadziesiąt lat uczestniczyli w krajowym systemie ubezpieczeń społecznych. Migranci również się starzeją i po osiągnięciu wieku emerytalnego zaczynają obciążać system, który wcześniej współfinansowali.
Liczba osób w wieku produkcyjnym spadła o ponad 3 mln
Najpoważniejsze skutki kryzysu demograficznego są już widoczne na rynku pracy. Według wyliczeń Łakomego od 2010 roku, kiedy liczba Polaków w wieku produkcyjnym osiągnęła najwyższy poziom, grupa ta zmniejszyła się o ponad 3 mln osób.
To rezultat niskiej liczby urodzeń w latach 90. i na początku XXI wieku. Dzieci, które wówczas się nie urodziły, dziś nie weszły na rynek pracy. Tego ubytku nie można szybko odwrócić nawet po znaczącym zwiększeniu dzietności, ponieważ osoby urodzone obecnie rozpoczną aktywność zawodową dopiero za około dwie dekady.
Dla przedsiębiorstw imigracja jest więc często realnym ratunkiem. Bez cudzoziemców wiele firm miałoby problemy ze znalezieniem pracowników w budownictwie, transporcie, przemyśle, handlu, logistyce i usługach.
Ponad 1,1 mln cudzoziemców pracuje w Polsce
Na koniec stycznia 2026 roku pracę w Polsce wykonywało 1,119 mln cudzoziemców. Było ich o 7,1 proc. więcej niż rok wcześniej.
Największą grupę stanowili obywatele Ukrainy – 757,7 tys. osób. Ich obecność przyniosła polskiej gospodarce wymierne korzyści. Przywoływane przez eksperta szacunki wskazują, że migranci mogą odpowiadać za 5–11 proc. polskiego PKB, choć wyniki różnią się w zależności od przyjętej metody badawczej.
Problemem jest założenie, że podobna fala migracyjna będzie powtarzać się przez kolejne dekady. Polska konkuruje o pracowników z bogatszymi państwami Europy Zachodniej, które mogą oferować wyższe wynagrodzenia i bardziej rozbudowane świadczenia.
Imigracja może stać się pułapką dla gospodarki
Zdaniem Łakomego napływ pracowników wykonujących proste i słabiej opłacane prace może utrwalać model gospodarczy oparty na niskich kosztach zatrudnienia. Jeżeli firmy mają łatwy dostęp do stosunkowo taniej siły roboczej, otrzymują słabszy impuls do inwestowania w automatyzację, innowacje i zwiększanie wydajności.
Nie oznacza to, że imigracja jest dla gospodarki niekorzystna. Może ograniczać niedobór pracowników, wspierać tempo wzrostu i poprawiać bieżącą sytuację systemu emerytalnego. Nie powinna jednak zastępować inwestycji w nowe technologie ani długofalowej polityki rodzinnej.
W 2060 roku Polska może liczyć 32,9 mln mieszkańców
Według prognozy rezydenckiej GUS liczba mieszkańców Polski może do 2060 roku spaść do 32,9 mln. Oznaczałoby to ubytek 4,8 mln osób w porównaniu z 2022 rokiem.
Osoby w wieku co najmniej 65 lat mają wówczas stanowić około 30 proc. społeczeństwa. Jednocześnie liczba kobiet w wieku rozrodczym zmniejszy się do 71 proc. poziomu z 2022 roku, co będzie dodatkowo utrudniało zwiększenie liczby urodzeń.
Imigracja może złagodzić niedobór pracowników i spowolnić spadek liczby mieszkańców, ale nie usunie przyczyny kryzysu. Polska demografia będzie zależała przede wszystkim od tego, czy młodzi ludzie będą chcieli zakładać rodziny oraz czy państwo stworzy im stabilne warunki mieszkaniowe, zawodowe i finansowe.
Czytaj także:
Alarm na rynku pracy. Niepokojący wzrost wskaźnika prognozującego bezrobocie
Rekordowa liczba upadłości konsumenckich w Polsce. Wzrost o 25 proc.
10 tys. nadmiarowych zgonów rocznie. To koszt niedofinansowania służby zdrowia

