- Suma urodzeń z ostatnich 12 miesięcy utrzymuje się w pobliżu 237 tys.
- Współczynnik dzietności może wzrosnąć z 1,07 do około 1,11.
- Polska nadal traci ludność, w pierwszym półroczu liczba mieszkańców spadła o 159 tys. rok do roku.
Liczba urodzeń w Polsce zatrzymała się na niskim poziomie
W czerwcu 2026 roku w Polsce urodziło się około 20 tys. dzieci. Najważniejsza zmiana jest jednak widoczna nie w pojedynczym miesiącu, ale w danych obejmujących cały rok. W styczniu suma urodzeń z poprzednich 12 miesięcy wynosiła 237,3 tys., a w czerwcu 237,2 tys. Różnica jest minimalna i mieści się w granicach naturalnych miesięcznych wahań.
Jak wynika z najnowszego zestawienia danych dotyczących urodzeń, w marcu liczba dzieci urodzonych w Polsce była o 6,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. W pozostałych miesiącach spadki były znacznie mniejsze niż w poprzednich latach. Wyhamowanie negatywnego trendu było widoczne już w drugiej połowie 2025 roku.
Nie oznacza to jednak, że w pierwszym półroczu nastąpił wzrost liczby urodzeń. Według wstępnych danych GUS od stycznia do czerwca 2026 roku urodziło się około 115 tys. dzieci, czyli o około 1 tys. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Nowym zjawiskiem jest przede wszystkim zahamowanie tempa spadku.
Osiem lat gwałtownego pogorszenia danych
Obecna stabilizacja następuje po wyjątkowo mocnym załamaniu. W październiku 2017 roku suma urodzeń z 12 miesięcy wynosiła 403,7 tys. W 2026 roku jest to około 237 tys. Oznacza to, że w ciągu niespełna dziewięciu lat roczna liczba urodzeń zmniejszyła się o ponad 160 tys.
Tempo spadku przyspieszyło po pandemii. W styczniu 2021 roku urodziło się 25,4 tys. dzieci, o 23,5 proc. mniej niż rok wcześniej. W kolejnych latach na decyzje rodzin wpływały między innymi niepewność związana z wojną w Ukrainie, wysoka inflacja, drożejące mieszkania i rosnące koszty utrzymania.
Dla porównania, w 2017 roku współczynnik dzietności wynosił 1,45, w 2020 roku 1,38, a w 2025 roku spadł do około 1,07. Stabilizacja liczby urodzeń w warunkach malejącej liczby kobiet w wieku największej płodności może oznaczać, że w 2026 roku wskaźnik wzrośnie do około 1,11-1,12. Nadal będzie to jednak znacznie poniżej poziomu 2,1, potrzebnego do prostej zastępowalności pokoleń.
To jeszcze nie jest demograficzny przełom
Na poprawę danych mogło wpłynąć kilka czynników. Inflacja osłabła, sytuacja gospodarcza stała się bardziej przewidywalna, a wzrost cen mieszkań wyhamował. Od połowy 2025 roku rodzą się także dzieci poczęte dzięki rządowemu programowi finansowania in vitro. Skala programu może zwiększać liczbę urodzeń, ale nie tłumaczy całej zmiany.
Demografowie ostrzegają przed uznawaniem kilkumiesięcznej stabilizacji za trwałe odwrócenie trendu. Liczba kobiet w wieku rozrodczym nadal spada, dlatego nawet utrzymanie około 237 tys. urodzeń rocznie będzie coraz trudniejsze.
– To jest dopiero początek tych spadków – ocenił ekspert ds. demografii Mateusz Łakomy w rozmowie opublikowanej przez Money.pl. Według jego obliczeń od szczytu z 2010 roku liczba osób w wieku produkcyjnym zmniejszyła się w Polsce o ponad 3 mln.
Polska nadal szybko traci mieszkańców
Stabilizacja urodzeń nie zatrzymała spadku populacji. W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ludności Polski zmniejszyła się o około 159 tys. w porównaniu z poprzednim rokiem i wyniosła około 37,2 mln. W tym czasie odnotowano 115 tys. urodzeń oraz 210,5 tys. zgonów. Ujemny przyrost naturalny pozostał więc bardzo głęboki.
Konsekwencje będą coraz mocniej widoczne na rynku pracy, w systemie emerytalnym, ochronie zdrowia oraz samorządach. Mniejsza liczba dzieci oznacza mniej uczniów, konieczność łączenia szkół i ograniczanie części usług publicznych. W dłuższej perspektywie zmniejszy się także liczba osób odprowadzających składki i podatki.
O trwałym przełomie będzie można mówić dopiero wtedy, gdy poprawa utrzyma się przez kilka kolejnych lat i obejmie współczynnik dzietności, a nie tylko miesięczną liczbę urodzeń. Dane za drugą połowę 2026 roku pokażą, czy obecna stabilizacja jest początkiem zmiany, czy jedynie krótką przerwą w wieloletnim trendzie spadkowym.
Czytaj także:
PKO BP chce zarządzać majątkiem najbogatszych. Próg wejścia to milion zł
Praca w Polsce tylko z wizą. Zmiany obejmują trzy narodowości
Banki poluzowały kredyty dla singli. Rodziny trzeci miesiąc tracą zdolność kredytową


