• Zdolność kredytowa singla zarabiającego 6 tys. zł netto wzrosła w lipcu o 4 proc., do 447,3 tys. zł.
  • Rodzina 2+1 z dochodem 10 tys. zł netto mogła pożyczyć średnio 631,9 tys. zł, o 1 proc. mniej niż miesiąc wcześniej.
  • Różnica między najbardziej i najmniej hojnym bankiem przekraczała 130 tys. zł, zarówno dla singli, jak i rodzin.

Zdolność kredytowa singli wyraźnie wzrosła

Z analizy BIG DATA RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl wynika, że modelowy singiel zarabiający około 6 tys. zł netto mógł w lipcu otrzymać średnio 447,3 tys. zł kredytu mieszkaniowego. To o 4 proc. więcej niż w czerwcu, gdy jego zdolność wynosiła 429,6 tys. zł.

Poprawiła się także sytuacja bezdzietnej pary osiągającej łącznie 8 tys. zł netto miesięcznie. Średnia maksymalna kwota kredytu wzrosła o 1 proc., z 550,1 tys. zł do 555,9 tys. zł. Zmiana była stosunkowo niewielka, ale w części miast pozwoliła objąć budżetem dodatkowe mieszkania oferowane przez deweloperów.

„Nawet niewielkie zmiany po stronie banków mogą wyraźnie zwiększyć liczbę mieszkań dostępnych dla kupujących na kredyt” – powiedział Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Wyliczenia dotyczą modelowych gospodarstw domowych i określonych poziomów dochodu. Nie oznaczają, że każda osoba zarabiająca taką kwotę otrzyma identyczną ofertę. Bank bierze pod uwagę między innymi formę zatrudnienia, historię spłat, posiadane limity na kartach, inne zobowiązania, wiek klienta oraz liczbę osób pozostających na jego utrzymaniu.

Setki dodatkowych mieszkań w zasięgu singla

Wyższa zdolność kredytowa przełożyła się na gwałtowny wzrost liczby lokali mieszczących się w budżecie singli. Analiza uwzględniała osoby z dochodem około 6 tys. zł netto oraz 20-procentowym wkładem własnym.

Największą zmianę odnotowano w Krakowie. Liczba nowych mieszkań dostępnych dla modelowego singla zwiększyła się tam z około 400 do 700, czyli aż o 75 proc. W Warszawie oferta wzrosła o 42 proc., z około 900 do 1,2 tys. lokali. We Wrocławiu przybyło 29 proc. dostępnych mieszkań, a ich liczba sięgnęła 1,4 tys.

Znacznie szerszy wybór pozostaje w tańszych aglomeracjach. W Łodzi osoba spełniająca założenia analizy mogła wybierać spośród około 6 tys. lokali. W Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w jej zasięgu znajdowało się około 5,7 tys. mieszkań.

Tak duże procentowe wzrosty w Warszawie i Krakowie wynikają częściowo z niskiej bazy. W miastach, w których niewiele lokali mieści się poniżej maksymalnego budżetu klienta, nawet kilkunastotysięczny wzrost dostępnego finansowania może objąć setki dodatkowych ofert.

Rodziny trzeci miesiąc tracą zdolność kredytową

Odwrotny kierunek zmian dotyczy rodzin z dzieckiem. Modelowe gospodarstwo 2+1, osiągające łącznie 10 tys. zł netto, mogło w lipcu pożyczyć średnio 631,9 tys. zł. To o 1 proc. mniej niż w czerwcu i trzeci kolejny miesiąc pogorszenia jego sytuacji.

Rodziny nadal mają wyższą zdolność kredytową niż single i w liczbach bezwzględnych mogą wybierać spośród większej liczby lokali. Trend jest jednak niekorzystny. W sześciu z siedmiu analizowanych metropolii oferta mieszkań pozostających w ich zasięgu finansowym zmniejszyła się w porównaniu z czerwcem.

Największy spadek, wynoszący po 4 proc., nastąpił w Łodzi i Trójmieście. W Warszawie oraz we Wrocławiu wybór skurczył się o 2 proc. Wyjątkiem był Poznań, gdzie liczba dostępnych lokali wzrosła o 5 proc., z 5,1 tys. do 5,3 tys.

Na wynik rodziny wpływają wyższe koszty utrzymania przyjmowane przez banki. Każda instytucja stosuje własny model i może inaczej ocenić obciążenie związane z dzieckiem. Dlatego wzrost łącznych dochodów gospodarstwa domowego nie zawsze przekłada się proporcjonalnie na wyższą maksymalną kwotę kredytu.

Różnice między bankami sięgają wartości kawalerki

Wybór banku może mieć obecnie większe znaczenie niż miesięczna zmiana średniej zdolności. Singiel objęty analizą mógł otrzymać od niespełna 370 tys. zł do prawie 500 tys. zł. Rozpiętość wyniosła więc około 130 tys. zł.

W przypadku rodziny 2+1 różnice były jeszcze większe. Najostrożniejszy bank wyliczał zdolność na około 564 tys. zł, natomiast najbardziej liberalny był gotowy udzielić niemal 700 tys. zł finansowania. To około 136 tys. zł różnicy dla klientów o takich samych dochodach i zbliżonych parametrach.

Najwyższa możliwa kwota nie musi jednak oznaczać najkorzystniejszej oferty. Bank może rekompensować większe ryzyko wyższą marżą, prowizją albo kosztami produktów dodatkowych. Porównanie powinno zatem obejmować nie tylko zdolność kredytową, lecz również oprocentowanie, RRSO, koszt ubezpieczeń oraz zasady wcześniejszej spłaty.

Popyt na kredyty mieszkaniowe pozostaje wysoki

Rosnąca zdolność części klientów pojawia się w okresie zwiększonego zainteresowania hipotekami. Jak wynika z najnowszego indeksu BIK, wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe była w lipcu o 22 proc. wyższa niż rok wcześniej. Liczba wnioskodawców wzrosła w tym czasie o 11,6 proc.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu osiągnęła rekordowe 538,5 tys. zł, o 9,3 proc. więcej niż przed rokiem. W porównaniu z czerwcem liczba osób składających wnioski spadła jednak o 2,1 proc. Część zapytań dotyczy ponadto refinansowania wcześniej zaciągniętych zobowiązań, a nie zakupu nowego mieszkania.

Czytaj także:

Deweloperzy oddali ponad 12 tys. mieszkań. Najlepszy lipiec od pięciu lat

Zezwolenia na pracę dla cudzoziemców spadły o połowę. Wzrosła za to liczba zatrzymań

Bitcoin przebił 75 tys. dolarów. Shorty warte 4 mld dolarów zniknęły w dwa dni