• Rozporządzenie PPWR jest stosowane w UE od 12 sierpnia 2026 roku. Przepisy dotyczą wszystkich rodzajów opakowań wprowadzanych na unijny rynek.
  • Sprzedawca wysyłający produkty bezpośrednio do konsumentów w innym państwie może zostać uznany za producenta opakowania w tym kraju.
  • Według „Die Welt” rejestracja może kosztować ponad 500 euro w każdym państwie.
  • Komisja Europejska zapowiada uproszczenie systemu, ale zmiana prawa wymaga zgody państw i Parlamentu Europejskiego.

Sytuacja stała się na tyle poważna, że przedstawiciel Komisji Europejskiej zasugerował państwom, aby na razie nie nakładały kar. Oficjalne wytyczne mówią natomiast o ostrzeganiu przedsiębiorców i dawaniu im czasu na usunięcie naruszeń. Prawo formalnie obowiązuje, ale nawet Bruksela przyznaje, że wymaga ono korekt.

PPWR zaczęło być stosowane 12 sierpnia

Rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, określane skrótem PPWR, weszło w życie już 11 lutego 2025 roku. Jego ogólne stosowanie rozpoczęło się jednak 12 sierpnia 2026 roku. Część wymagań, między innymi dotyczących pełnej przydatności opakowań do recyklingu, zakazów jednorazowych formatów i minimalnej zawartości surowców wtórnych, zacznie obowiązywać dopiero w kolejnych latach.

PPWR obejmuje wszystkie opakowania, niezależnie od wykorzystanego materiału i miejsca produkcji. Dotyczy więc kartonów, słoików, puszek, folii, butelek, palet oraz opakowań stosowanych w handlu internetowym.

Według Komisji Europejskiej każdy mieszkaniec UE wytworzył w 2022 roku średnio 186,5 kg odpadów opakowaniowych. Nowsze dane Eurostatu pokazują, że w 2023 roku ilość ta spadła do 177,8 kg, ale nadal była o ponad 21 kg wyższa niż dekadę wcześniej.

Celem nowych przepisów jest zmniejszenie masy odpadów, ograniczenie pustej przestrzeni w paczkach, rozwój opakowań wielokrotnego użytku oraz doprowadzenie do tego, aby do 2030 roku wszystkie opakowania nadawały się do recyklingu.

Mały sklep musi pilnować przepisów w wielu państwach

Największe kontrowersje wywołują obowiązki wynikające z rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Przedsiębiorca, który po raz pierwszy udostępnia opakowanie na terytorium danego państwa, odpowiada za jego późniejsze zagospodarowanie.

W praktyce niewielka firma wysyłająca miód, książkę, kosmetyk albo butelkę lokalnego piwa bezpośrednio do klienta za granicą może zostać uznana za producenta opakowania w państwie odbiorcy. Oznacza to konieczność spełnienia obowiązków obowiązujących na tym rynku.

Oficjalne FAQ Komisji Europejskiej dotyczące PPWR potwierdza, że nie przewidziano ogólnego zwolnienia dla mikroprzedsiębiorców. Firmy wprowadzające mniej niż 10 ton opakowań rocznie mają korzystać z uproszczonej sprawozdawczości, ale nadal podlegają rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

Problemem jest również brak jednego europejskiego systemu. Poszczególne kraje mają własne rejestry, organizacje odzysku, opłaty i procedury. W przypadku firm sprzedających do kilku państw koszty i obowiązki mogą się więc mnożyć.

Rejestracja może kosztować więcej niż sprzedaż

Jak opisuje Business Insider Polska na podstawie materiału „Die Welt”, sama rejestracja w jednym państwie może kosztować ponad 500 euro. Firma niemająca w danym kraju oddziału może dodatkowo potrzebować lokalnego przedstawiciela odpowiedzialnego za realizację obowiązków.

Dla Amazona albo dużej sieci handlowej taki wydatek jest stosunkowo niewielki. Dla rodzinnej pasieki, małego browaru lub internetowej księgarni może przekroczyć marżę uzyskiwaną z całorocznej sprzedaży w danym kraju.

Właściciel ma do wyboru ponoszenie kosztów administracyjnych albo rezygnację z klientów zagranicznych. W mediach społecznościowych pojawiły się już komunikaty małych firm informujących o ograniczeniu dostaw do innych państw UE. Jednym z opisywanych przykładów jest niemiecka manufaktura miodu, która uznała, że dalsza sprzedaż międzynarodowa przestała się opłacać.

Komisja Europejska radzi nie karać przedsiębiorców

Według „Die Welt” przedstawiciel unijnej administracji przyznał, że przepisy dzielą wspólny rynek i wymagają zmian. Bruksela ma dążyć do wprowadzenia jednej rejestracji obowiązującej w całej Unii oraz usunięcia części wymagań dotyczących lokalnych przedstawicieli.

Na wprowadzenie zmian potrzeba jednak czasu. Muszą zostać zaakceptowane przez Parlament Europejski i państwa członkowskie. Do tego momentu obowiązuje obecne brzmienie rozporządzenia.

Anonimowy urzędnik Komisji miał zasugerować, aby państwa czasowo nie stosowały spornych przepisów i nie nakładały kar. Nie jest to jednak formalne zawieszenie PPWR.

Oficjalne stanowisko jest ostrożniejsze. Komisja wyjaśnia, że egzekwowanie przepisów nie powinno zakłócać handlu, łańcuchów dostaw ani dostępu konsumentów do towarów. Jeżeli urząd stwierdzi nieprawidłowość, przedsiębiorca powinien najpierw otrzymać ostrzeżenie oraz możliwość jej usunięcia. Dopiero brak reakcji może prowadzić do zakazu sprzedaży, wycofania opakowania albo innych sankcji.

Zamiast jednolitego rynku powstają nowe bariery

PPWR miało ujednolicić wymagania i ułatwić prowadzenie działalności w całej Unii. W pierwszych dniach stosowania przepisów efekt może być jednak odwrotny. Największe przedsiębiorstwa poradzą sobie z kosztami obsługi prawnej i rejestracji, natomiast małe firmy mogą wycofywać się z handlu transgranicznego.

Dla konsumentów oznacza to mniejszy wybór produktów z innych państw, wyższe koszty dostawy albo całkowity brak możliwości złożenia zamówienia. Szczególnie zagrożone są niszowe wyroby, których producenci realizują za granicę tylko kilkanaście lub kilkadziesiąt przesyłek rocznie.

Spór nie dotyczy więc samego celu PPWR, czyli ograniczenia odpadów. Problemem jest sposób rozłożenia obowiązków oraz brak proporcji między skalą działalności a kosztem spełnienia wymagań. Jeżeli każda niewielka firma musi obsługiwać osobne procedury w wielu państwach, wspólny europejski rynek zaczyna działać jak zbiór odrębnych systemów.

Czytaj także:

Polskie patenty nie zarabiają. Trzy czwarte trafia na półkę zamiast na rynek

Nieprawidłowości w 96 proc. agencji pracy tymczasowej. Miażdżące wyniki kontroli PIP

Szpitale zamykają oddziały i zachowują połowę pieniędzy. Do NFZ wpłynęło 36 wniosków