- Liczba ofert pracy dla juniorów w logistyce spadła o 59 proc. rok do roku.W sprzedaży ogłoszeń dla początkujących było mniej o 49 proc., a w HR o 43,5 proc.
- Ogólna liczba ofert zmniejszyła się najmocniej w marketingu, o 37 proc., oraz w obsłudze klienta, o 30 proc.
- Publikowane wynagrodzenia wzrosły, ale częściowo jest to efekt znikania gorzej płatnych ofert juniorskich.
Osobom rozpoczynającym karierę coraz trudniej znaleźć zatrudnienie. W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ofert pracy dla juniorów w logistyce spadła aż o 59 proc. Duże spadki odnotowano również w sprzedaży i HR. Jednocześnie publikowane przez pracodawców wynagrodzenia wyraźnie wzrosły. Nie musi to jednak oznaczać poprawy sytuacji kandydatów. Z rynku znikają przede wszystkim najniżej opłacane stanowiska dla początkujących.
Oferty pracy dla juniorów znikają z rynku
Z analizy ogłoszeń opublikowanych w serwisie No Fluff Jobs wynika, że największy spadek liczby ofert pracy dla osób z najmniejszym doświadczeniem nastąpił w logistyce. W pierwszym półroczu 2026 roku było ich o 59 proc. mniej niż rok wcześniej.
W sprzedaży liczba ogłoszeń dla juniorów zmniejszyła się o 49 proc., natomiast w HR o 43,5 proc. Spadki odnotowano w niemal wszystkich analizowanych kategoriach poza administracją biurową.
Co istotne, w logistyce ogólna liczba ofert pracy zmalała zaledwie o 5 proc. Tak duża różnica między wynikiem całej branży a ogłoszeniami juniorskimi może oznaczać zmianę struktury rekrutacji. Firmy nadal poszukują pracowników, ale częściej oczekują osób, które nie wymagają długiego wdrożenia i mogą szybko przejąć odpowiedzialność za konkretne zadania.
Marketing i obsługa klienta również na minusie
Problemy nie ograniczają się do stanowisk dla juniorów. Ogólna liczba ofert pracy w marketingu spadła o 37 proc., a w obsłudze klienta o 30 proc. W administracji biurowej ogłoszeń było o 17 proc. mniej.
Są to obszary często wymieniane wśród najbardziej podatnych na automatyzację. Narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję potrafią już przygotowywać podstawowe treści, analizować dokumenty, obsługiwać część zapytań klientów, tworzyć raporty i wykonywać powtarzalne zadania administracyjne.
Nie oznacza to jednak, że cały spadek liczby ogłoszeń można przypisać AI. Firmy mogą jednocześnie ograniczać koszty, reorganizować zespoły, łączyć stanowiska oraz ostrożniej podchodzić do nowych rekrutacji. Dane pokazują zmianę w strukturze ofert, ale nie pozwalają jednoznacznie wskazać jednej przyczyny.
Pracodawcy chcą pracowników gotowych do działania
Stanowiska juniorskie przez lata pełniły funkcję wejścia na rynek pracy. Pracodawca zatrudniał osobę z niewielkim doświadczeniem, a następnie inwestował czas i pieniądze w jej szkolenie. Obecnie część firm próbuje ograniczyć ten koszt, wybierając kandydatów zdolnych niemal od razu do samodzielnej pracy.
W praktyce określenie „junior” coraz rzadziej oznacza osobę bez doświadczenia. W ogłoszeniach pojawiają się wymagania dotyczące znajomości specjalistycznych narzędzi, odbytych staży, samodzielnie wykonanych projektów, języków obcych oraz umiejętności korzystania z AI.
Powstaje w ten sposób paradoks. Pracodawcy oczekują doświadczenia już na pierwszym stanowisku, ale kandydaci mają coraz mniej możliwości, aby je zdobyć. Jeżeli firmy będą ograniczać rekrutację początkujących przez dłuższy czas, za kilka lat mogą mieć problem ze znalezieniem specjalistów średniego i wyższego szczebla.
Pensje rosną, ale częściowo jest to efekt statystyczny
Mimo spadku liczby ofert No Fluff Jobs odnotował wzrost publikowanych wynagrodzeń we wszystkich analizowanych kategoriach. Największe zmiany pojawiły się w logistyce i finansach.
W logistyce mediana widełek na umowie o pracę wynosiła od 9 do 12 tys. zł miesięcznie. Dolna granica wzrosła o 31,4 proc., a górna o 22,2 proc. W przypadku kontraktów B2B mediana wynosiła od 10 do 13,2 tys. zł. Dolne widełki zwiększyły się aż o 87,5 proc., natomiast górne o 50 proc.
W finansach mediana wynagrodzeń na umowie o pracę sięgała od 10 do 13 tys. zł. Na kontraktach B2B było to od 15,1 do niemal 20 tys. zł.
Tak duże wzrosty nie muszą jednak oznaczać, że firmy zaczęły znacznie lepiej płacić za wykonywanie tych samych obowiązków. Gdy z portalu znikają oferty juniorskie z niskimi widełkami, w bazie pozostaje większy udział stanowisk przeznaczonych dla doświadczonych i lepiej opłacanych specjalistów. Automatycznie podnosi to medianę wynagrodzeń dla całej kategorii.
Ogólny rynek pracy nie załamał się
Dane No Fluff Jobs dotyczą ofert opublikowanych w jednym serwisie i nie powinny być bezpośrednio przenoszone na całą polską gospodarkę. Statystyki publiczne nie wskazują na gwałtowne załamanie popytu na pracowników.
Według Głównego Urzędu Statystycznego na koniec pierwszego kwartału 2026 roku w Polsce było 100,2 tys. wolnych miejsc pracy. To o 16,7 proc. więcej niż pod koniec poprzedniego kwartału, ale o 0,8 tys. mniej niż rok wcześniej.
Jednocześnie statystyki pokazują wyraźnie trudniejszą sytuację młodych. Według Eurostatu stopa bezrobocia wśród osób poniżej 25. roku życia w Polsce wzrosła z 12,2 proc. w czerwcu 2025 roku do 12,6 proc. w czerwcu 2026 roku. W tym samym czasie ogólna stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 3,1 proc.
Najtrudniejszy pierwszy krok w karierze
Spadek liczby ofert pracy dla juniorów nie oznacza, że początkujący kandydaci są całkowicie pozbawieni możliwości zatrudnienia. Zmieniają się jednak warunki wejścia na rynek. Coraz większe znaczenie mają praktyczne projekty, staże, znajomość narzędzi cyfrowych oraz umiejętność wykorzystywania AI do zwiększania własnej produktywności.
Dla pracodawców ograniczanie stanowisk juniorskich może przynieść krótkoterminowe oszczędności. W dłuższej perspektywie grozi jednak powstaniem luki kompetencyjnej. Specjaliści nie pojawiają się na rynku sami. Najpierw muszą otrzymać możliwość zdobycia doświadczenia, którego firmy coraz częściej wymagają już pierwszego dnia pracy.
Czytaj także:
Polskie patenty nie zarabiają. Trzy czwarte trafia na półkę zamiast na rynek
Nieprawidłowości w 96 proc. agencji pracy tymczasowej. Miażdżące wyniki kontroli PIP
Szpitale zamykają oddziały i zachowują połowę pieniędzy. Do NFZ wpłynęło 36 wniosków



