• Do NFZ wpłynęło 36 wniosków o likwidację lub przeprofilowanie oddziałów.
  • Szpital może zachować 50 proc. dotychczasowego ryczałtu przez dwa lata.
  • Najczęściej zmiany dotyczą położnictwa, ginekologii, chirurgii, laryngologii, okulistyki i neonatologii.

Nowe rozwiązanie ma zachęcać szpitale do rezygnowania z nierentownych lub słabo wykorzystywanych oddziałów całodobowych. W ich miejsce mogą powstawać między innymi oddziały leczenia planowego, chirurgii jednego dnia lub zakłady opieki długoterminowej.

Szpitale przechodzą na leczenie planowe

Mechanizm został wprowadzony przez reformę szpitalnictwa, która weszła w życie 17 września 2025 roku. Jak wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia, szpitale należące do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia mogą za zgodą NFZ zamienić pełną hospitalizację na leczenie planowe, jednodniowe lub stacjonarną opiekę długoterminową.

Zachowanie połowy ryczałtu ma złagodzić finansowe skutki restrukturyzacji. Szpital nie traci od razu całego finansowania przypisanego do zamykanego profilu, a jednocześnie może otrzymać odrębny kontrakt na świadczenia realizowane w nowej formule.

Według informacji przekazanych PAP przez NFZ większość wniosków dotyczy zastąpienia oddziałów całodobowych leczeniem jednego dnia lub hospitalizacją planową. Tylko w części przypadków chodzi o całkowitą likwidację profilu bez uruchomienia innej formy leczenia.

Okulistyka i laryngologia bez pustych łóżek

Jednym ze szpitali objętych zmianami jest Szpital Specjalistyczny w Pile. Placówka zrezygnowała z całodobowej okulistyki, pozostawiając zabiegi jednego dnia i poradnię specjalistyczną. Według dyrekcji pacjenci od dawna nie pozostawali tam na noc, a utrzymywanie całodobowego dyżuru oznaczałoby finansowanie gotowości na praktycznie pustym oddziale.

Podobne rozwiązanie zastosował Sosnowiecki Szpital Miejski. Oddział otolaryngologii przekształcono z całodobowego w planowy. Nagłe przypadki laryngologiczne trafiają głównie do pobliskiego szpitala wojewódzkiego dysponującego centrum urazowym. Z punktu widzenia pacjentów zmiana miała więc przede wszystkim uporządkować stan, który już wcześniej funkcjonował w praktyce.

Obie placówki zachowały część dotychczasowego ryczałtu i otrzymały kontrakty na leczenie prowadzone w nowym trybie. Szczegóły opisuje materiał oparty na informacjach NFZ i PAP opublikowany przez Bankier.pl.

Porodówki przegrywają z demografią

Największe emocje budzi likwidacja oddziałów położniczych i neonatologicznych. Pabianickie Centrum Medyczne zakończyło przyjmowanie porodów po tym, jak ich liczba spadła w 2025 roku do 346. Oznaczało to mniej niż jeden poród dziennie.

Placówka musiałaby ponadto przeprowadzić remont bloku porodowego szacowany na około 10 mln zł. Oddział ginekologiczno-położniczy został zastąpiony przez ginekologię małoinwazyjną i onkologiczną. Szpital nadal zapewnia opiekę pacjentkom do 20. tygodnia ciąży.

Przypadek Pabianic pokazuje, jak spadająca liczba urodzeń wpływa na lokalną ochronę zdrowia. Utrzymywanie całodobowego zespołu lekarzy, położnych, pielęgniarek i anestezjologów przy kilkuset porodach rocznie jest bardzo kosztowne. Z drugiej strony zamknięcie porodówki wydłuża dojazd pacjentek do najbliższego szpitala, co może mieć znaczenie w nagłych przypadkach.

Nie każda likwidacja oznacza oszczędność dla całego systemu

Reforma ma ograniczyć finansowanie pustych łóżek i przenieść część procedur do tańszego trybu jednodniowego. Samo zamknięcie oddziału nie usuwa jednak zapotrzebowania na leczenie. Pacjenci mogą zostać skierowani do innych szpitali, które będą musiały zwiększyć liczbę świadczeń, zatrudnienie i dostępność łóżek.

Kluczowe znaczenie ma więc analiza lokalnej sytuacji. NFZ powinien sprawdzić, czy w pobliżu działa inny oddział, jak długo potrwa dojazd oraz czy sąsiednie placówki dysponują odpowiednią kadrą. Reforma może poprawić efektywność systemu, jeżeli ograniczy dublowanie niewykorzystywanych oddziałów. Jeżeli jednak doprowadzi do powstania obszarów pozbawionych dostępu do określonych świadczeń, oszczędności mogą odbyć się kosztem bezpieczeństwa pacjentów.

Na razie skala zmian pozostaje ograniczona. Z 36 złożonych wniosków pozytywną decyzję otrzymało 16. Dopiero kolejne lata pokażą, czy zachowanie połowy ryczałtu stanie się impulsem do szerszej restrukturyzacji szpitali.

Czytaj także:

Polacy będą pracować nawet 10 lat dłużej. Współtwórca reformy emerytalnej alarmuje

Prawie półtora miliona cudzoziemców w ZUS. Kolumbijczycy zastępują Gruzinów

Polacy inwestują jak nigdy dotąd. Rekordy biją obligacje, fundusze i ETF-y