- Na koniec czerwca 2026 roku w ZUS ubezpieczonych było 1,34 mln cudzoziemców. Liczba ubezpieczonych obcokrajowców wzrosła w ciągu roku o 8,2 proc., czyli o ponad 100 tys.
- Największą grupę stanowią Ukraińcy. W systemie ZUS jest ich około 901 tys.
- Najszybciej przybywa obywateli Kolumbii. Ich liczba wzrosła o około jedną trzecią, do 23,2 tys.
Rosnąca liczba cudzoziemców w ZUS oznacza więcej legalnie odprowadzanych składek oraz dodatkowych pracowników dla gospodarki zmagającej się ze starzeniem społeczeństwa. Migracja nie będzie jednak w stanie samodzielnie rozwiązać problemów demograficznych Polski.
Cudzoziemców w ZUS przybyło o ponad 100 tys.
Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, opisanych przez Money.pl, na koniec czerwca w systemie ubezpieczeń społecznych znajdowało się 1,34 mln cudzoziemców. Rok wcześniej było ich około 1,24 mln.
Wzrost o 8,2 proc. oznacza, że w ciągu dwunastu miesięcy liczba ubezpieczonych obcokrajowców zwiększyła się o ponad 100 tys. Dla porównania jeszcze na początku 2026 roku ZUS informował o około 1,29 mln cudzoziemców.
Ubezpieczeni w ZUS to nie tylko osoby zatrudnione na umowie o pracę. Statystyka może obejmować również wykonujących umowy zlecenia oraz cudzoziemców prowadzących działalność gospodarczą. Nie obejmuje natomiast wszystkich obcokrajowców przebywających lub wykonujących pracę w Polsce, między innymi osób niezgłoszonych do ubezpieczeń.
Ukraińcy odpowiadają za większość wzrostu
Największą grupę cudzoziemców w ZUS nadal tworzą obywatele Ukrainy. Ich liczba wzrosła z 818 tys. do 901 tys., czyli o 83 tys. w ciągu roku. Stanowią obecnie około dwóch trzecich wszystkich ubezpieczonych obcokrajowców.
Oznacza to również, że sam wzrost liczby Ukraińców odpowiadał za zdecydowaną większość całego rocznego przyrostu cudzoziemców w systemie. Dane przeczą więc tezie, że ukraińscy pracownicy masowo wycofują się z polskiego rynku pracy.
Na drugim miejscu znajdują się Białorusini. W ZUS ubezpieczonych jest 143,9 tys. obywateli Białorusi, wobec 136,4 tys. rok wcześniej. Wzrost wyniósł około 5,5 proc.
Coraz więcej pracowników z Indii
Trzecie miejsce zajęli obywatele Indii. Ich liczba osiągnęła 25,5 tys. i pozwoliła wyprzedzić zarówno Kolumbijczyków, jak i Gruzinów.
Wzrost znaczenia pracowników z Indii wpisuje się w szerszą zmianę kierunków rekrutacji. Polskie przedsiębiorstwa coraz częściej szukają pracowników poza państwami bezpośrednio sąsiadującymi z Polską. Dotyczy to między innymi przemysłu, logistyki, magazynów, transportu, budownictwa, usług oraz przetwórstwa spożywczego.
Proces ten jest związany z niedoborem kandydatów na krajowym rynku, starzeniem się pracowników oraz spadkiem liczby osób wchodzących w wiek produkcyjny. Znaczenie mają także działania międzynarodowych agencji zatrudnienia, które organizują rekrutację, formalności pobytowe i transport całych grup pracowników.
Kolumbijczyków przybywa najszybciej
Najbardziej dynamiczny wzrost odnotowano wśród obywateli Kolumbii. W ciągu roku ich liczba w ZUS zwiększyła się z 17,7 tys. do 23,2 tys., czyli o około jedną trzecią.
Kolumbijczycy przesunęli się z piątego na czwarte miejsce wśród najliczniejszych grup cudzoziemców objętych ubezpieczeniami. Wyprzedzili Gruzinów, których liczba zmniejszyła się o niemal 17 proc., do 22,1 tys.
Szybki wzrost zatrudnienia obywateli Kolumbii wynika między innymi z poszukiwania przez pracodawców nowych źródeł rekrutacji. Pracownicy z tego kraju trafiają przede wszystkim do produkcji, logistyki, przetwórstwa, gastronomii i innych sektorów, w których występują niedobory kadrowe.
Liczba 23,2 tys. pozostaje niewielka w porównaniu z 901 tys. Ukraińców. Tempo wzrostu pokazuje jednak, że struktura migracji zarobkowej stopniowo staje się bardziej zróżnicowana.
Gruzinów w ZUS wyraźnie ubyło
Odmienny trend widać w przypadku obywateli Gruzji. Spadek o niemal 17 proc. może mieć związek ze zmianami zasad wjazdu, legalizacji pobytu i zatrudniania, a także z większą konkurencją innych państw o pracowników.
Pracownicy z Gruzji, którzy jeszcze rok wcześniej zajmowali trzecie miejsce, spadli na piątą pozycję. To pokazuje, że wzrost ogólnej liczby cudzoziemców nie rozkłada się równomiernie pomiędzy wszystkie narodowości.
Cudzoziemcy zasilają system emerytalny
Rosnąca liczba ubezpieczonych oznacza większe wpływy ze składek emerytalnych, rentowych, chorobowych i wypadkowych. Cudzoziemcy pomagają również firmom obsadzać wakaty i utrzymywać produkcję w sytuacji malejącej podaży krajowych pracowników.
Nie oznacza to jednak, że migracja rozwiąże problem starzenia się ludności. Z analizy ZUS wynika, że utrzymanie obecnego poziomu obciążenia demograficznego wymagałoby zwiększania liczby cudzoziemców w wieku produkcyjnym o około 300 tys. rocznie.
W 2035 roku musiałoby ich być około 2,8 mln, co oznaczałoby, że niemal co siódma osoba w wieku produkcyjnym byłaby cudzoziemcem. ZUS uznaje taki scenariusz za mało realny.
Powodem jest przechodzenie na emeryturę licznych roczników powojennego wyżu demograficznego. Na ich miejsce wchodzą znacznie mniejsze pokolenia urodzone na przełomie XX i XXI wieku. Migranci mogą złagodzić niedobór pracowników i poprawić bieżące wpływy składkowe, ale nie zatrzymają całego procesu.
Ubezpieczenie w ZUS nie oznacza automatycznie polskiej emerytury minimalnej
Wokół cudzoziemców w systemie emerytalnym pojawia się wiele nieporozumień. Samo zgłoszenie do ZUS nie oznacza, że dana osoba automatycznie otrzyma w przyszłości polską emeryturę minimalną.
Wysokość świadczenia zależy przede wszystkim od zgromadzonych i zwaloryzowanych składek. W przypadku osób pracujących w kilku państwach zastosowanie mogą mieć unijne przepisy koordynacyjne albo umowy międzynarodowe. Poszczególne kraje wypłacają wówczas część świadczenia odpowiadającą okresom ubezpieczenia na ich terytorium.
Dane o 1,34 mln ubezpieczonych pokazują przede wszystkim skalę legalnego uczestnictwa cudzoziemców w polskiej gospodarce. Rynek nadal opiera się głównie na obywatelach Ukrainy i Białorusi, ale coraz większe znaczenie zyskują pracownicy pochodzący z Azji oraz Ameryki Południowej.
Czytaj także:
Producent Marlboro odchodzi od papierosów. „Nie widzimy dla nich przyszłości”
Prywatna służba zdrowia rośnie w siłę. Polacy zapłacili o 8 mld zł więcej niż rok temu
Związkowcy chcą przywrócenia handlu w niedzielę. W zamian oczekują premii


