• Amerykańscy eksperci przewidują kolejną zimową kampanię Rosji przeciwko Ukrainie. Celem ataków mogą być elektrownie, sieci przesyłowe, wodociągi oraz infrastruktura kolejowa.
  • Rosja zwiększa produkcję rakiet, w tym pocisków balistycznych trudnych do przechwycenia. Ukraina ma ograniczone zapasy rakiet do systemów obrony powietrznej Patriot.
  • Rosyjskie postępy na froncie wyraźnie zwolniły, a wiosną Moskwa utraciła więcej terenu, niż zajęła. Presja zimowa ma pomóc Putinowi wymusić ustępstwa dotyczące Donbasu.

Nie musi to oznaczać jednego rozstrzygającego szturmu. Bardziej prawdopodobny jest długotrwały atak na najsłabsze punkty państwa: produkcję energii, ogrzewanie, transport i morale społeczeństwa. Rosja może liczyć, że presja stanie się szczególnie dotkliwa podczas mrozów, gdy miliony mieszkańców będą potrzebowały prądu i ciepła.

Rosja może ponownie wykorzystać zimę jako broń

Maria Snegovaya z amerykańskiego Center for Strategic and International Studies uważa, że Putin może czekać na zimę, aby wznowić ataki na dużą skalę i doprowadzić do kryzysu humanitarnego. Presja na ludność cywilną miałaby skłonić ukraińskie władze do ustępstw terytorialnych.

Według ekspertów cytowanych przez „New York Post” Rosja może uderzać nie tylko w elektrownie i sieci przesyłowe. Potencjalnymi celami są również linie kolejowe odpowiadające za dostawy wojskowe oraz systemy wodociągowe w dużych miastach.

Taką ocenę przytacza również Forsal.pl. Należy jednak podkreślić, że są to przewidywania analityków oparte na dotychczasowej taktyce Rosji, a nie ujawniony rozkaz czy oficjalnie potwierdzony plan Kremla.

Rosyjska ofensywa na lądzie utknęła

Zapowiedź zimowej kampanii pojawia się w momencie, gdy rosyjska armia ma coraz większe trudności z uzyskiwaniem znaczących zdobyczy na froncie. Z analizy CSIS wynika, że w kwietniu i maju 2026 roku Rosja straciła netto około 400 kilometrów kwadratowych. Były to pierwsze od 2024 roku miesiące, w których obszar kontrolowany przez rosyjskie wojska się zmniejszył.

Tempo natarcia na najważniejszych kierunkach wynosiło zaledwie od 50 do 90 metrów dziennie. Pole walki jest nasycone dronami, minami i umocnieniami, przez co zgromadzenie dużych sił do klasycznego przełamania stało się wyjątkowo trudne.

Rosja nadal może prowadzić wojnę na wyniszczenie, ale płaci za nią coraz wyższą cenę. CSIS szacuje rosyjskie straty od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na około 1,4 mln zabitych, rannych i zaginionych. W 2026 roku miesięczne straty miały przewyższać liczbę nowych rekrutów.

Putin może uderzyć tam, gdzie Ukraina jest najsłabsza

Problemy na froncie mogą skłonić Rosję do przeniesienia ciężaru działań na kampanię powietrzną. W poprzednich latach rosyjskie rakiety i drony niszczyły elektrownie, transformatory oraz stacje przesyłowe. Każda kolejna fala uderzeń jest groźniejsza, ponieważ ukraiński system energetyczny ma coraz mniej rezerwowych połączeń i urządzeń.

Sytuację pogarsza rosnąca produkcja rosyjskich rakiet. Na początku sierpnia Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że Moskwa przygotowuje więcej pocisków przed zimą. W jednym z ostatnich zmasowanych ataków Ukraina nie zdołała przechwycić żadnego z 24 pocisków balistycznych. Jednocześnie zachodnie dostawy rakiet przeciwlotniczych miały spaść do około jednej trzeciej poziomu z ubiegłego roku. Informacje te opisał „The Guardian”.

Największym problemem pozostaje niedobór pocisków do systemów Patriot. Są one najskuteczniejszym środkiem obrony przed rosyjskimi Iskanderami i innymi rakietami balistycznymi. Zełenski przekonuje, że odpowiednie zapasy istnieją w państwach partnerskich, ale ich przekazanie wymaga decyzji politycznej. Ukraiński prezydent ponownie zaapelował o dostawy na początku sierpnia.

Zimowy atak ma złamać nie tylko armię

Rosyjska kampania może być wymierzona przede wszystkim w zdolność ukraińskiego społeczeństwa do dalszego funkcjonowania podczas wojny. Brak prądu oznacza problemy z ogrzewaniem, wodą, łącznością, transportem i działaniem szpitali. Uszkodzenie kolei utrudniłoby natomiast przemieszczanie ludzi, sprzętu oraz dostaw na front.

Skala zagrożenia dla ludności cywilnej już rośnie. Według misji monitoringowej ONZ w pierwszej połowie 2026 roku w Ukrainie zginęło 1396 cywilów, a niemal 8 tys. zostało rannych. Był to wyraźny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem.

Putin może liczyć, że kolejna trudna zima osłabi poparcie dla kontynuowania walki i zwiększy presję na władze w Kijowie. Nie ma jednak gwarancji, że strategia przyniesie oczekiwany rezultat. Poprzednie ataki spowodowały ogromne zniszczenia i cierpienie ludności, ale nie doprowadziły do kapitulacji Ukrainy.

Czytaj także:

Polacy będą pracować nawet 10 lat dłużej. Współtwórca reformy emerytalnej alarmuje

Prawie półtora miliona cudzoziemców w ZUS. Kolumbijczycy zastępują Gruzinów

Polacy inwestują jak nigdy dotąd. Rekordy biją obligacje, fundusze i ETF-y