• Donald Trump odpowiedział na ukraińskie apele słowami: „My też chcemy rakiet”, wskazując na potrzeby armii USA.
  • Ukraina prosi o 300 pocisków Patriot, które mają chronić miasta i infrastrukturę energetyczną przed rosyjskimi atakami.
  • Dostawy zachodnich rakiet przechwytujących w pierwszej połowie 2026 roku spadły do jednej trzeciej poziomu z 2025 roku.

Trump: my też potrzebujemy rakiet

Donald Trump został zapytany w Białym Domu o apel Wołodymyra Zełenskiego dotyczący pocisków dalekiego zasięgu oraz rakiet do systemów Patriot. Amerykański prezydent odpowiedział krótko: „My też chcemy rakiet”.

Następnie stwierdził, że Joe Biden przekazał Ukrainie uzbrojenie i amunicję o wartości 300 mld dolarów. Trump nie przedstawił jednak metodologii tego wyliczenia i nie sprecyzował, jaka część wskazanej kwoty dotyczyła Patriotów. Jego wypowiedź należy więc traktować jako polityczną ocenę całej amerykańskiej pomocy, a nie informację o liczbie rakiet przekazanych Ukrainie.

Wypowiedź została opisana przez Kyiv Independent. Pokazuje ona coraz wyraźniejszy konflikt interesów. Ukraina potrzebuje rakiet natychmiast, natomiast Waszyngton obawia się dalszego uszczuplenia własnych zapasów.

Ukraina chce 300 pocisków Patriot przed zimą

Wołodymyr Zełenski poprosił Trumpa o specjalny „zimowy pakiet”, obejmujący 300 pocisków przechwytujących. Mają one przede wszystkim zabezpieczyć elektrownie, sieci przesyłowe i największe miasta przed spodziewaną kolejną falą rosyjskich nalotów.

Ukraiński prezydent przekonuje, że rakiety Patriot istnieją w magazynach państw partnerskich, ale do ich przekazania potrzebna jest decyzja polityczna. W oficjalnym wystąpieniu podkreślił, że pociski powinny chronić ludzi, zamiast pozostawać w składach.

Sytuacja jest krytyczna, ponieważ Patriot pozostaje najważniejszym systemem w ukraińskim arsenale zdolnym do zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych. Podczas ostatniego dużego ataku na Kijów obrona powietrzna nie zestrzeliła żadnej z 24 nadlatujących rakiet. Zginęło 17 osób, a co najmniej 44 zostały ranne.

Jak podaje Associated Press, dostawy zachodnich pocisków obrony powietrznej w pierwszej połowie 2026 roku spadły do jednej trzeciej poziomu z 2025 roku. Nie wiadomo natomiast, ile sprawnych rakiet Patriot pozostało jeszcze Ukrainie.

Trump najpierw obiecał licencję, później zaczął się wycofywać

Na początku lipca Trump zapowiadał rozwiązanie, które mogłoby częściowo uniezależnić Kijów od bieżących dostaw. Podczas spotkania z Zełenskim na szczycie NATO w Ankarze ogłosił, że Ukraina otrzyma prawo do produkowania pocisków Patriot.

Prezydent USA sugerował wówczas, że Ukraińcy będą mogli samodzielnie wytwarzać potrzebne rakiety po otrzymaniu amerykańskiej technologii. Zapowiedź relacjonowała między innymi telewizja ABC News.

Kilka tygodni później stanowisko Trumpa stało się znacznie mniej jednoznaczne. Amerykański przywódca stwierdził, że Patrioty są wyjątkowo zaawansowaną bronią, dlatego USA muszą uważać, komu pozwalają na jej produkowanie. Dodał, że sprawa licencji nadal jest analizowana.

Nawet szybka zgoda Waszyngtonu nie rozwiązałaby obecnego problemu. Uruchomienie produkcji wymaga przygotowania zakładów, dostępu do amerykańskich technologii, zbudowania łańcuchów dostaw i wyszkolenia pracowników. Zełenski przyznawał, że proces może potrwać od roku do nawet pięciu lat.

Patrioty stały się towarem deficytowym

Problemem nie jest wyłącznie polityczna wola Trumpa. Globalne zapotrzebowanie na systemy Patriot i pociski przechwytujące gwałtownie wzrosło. Rakiet potrzebują Stany Zjednoczone, Ukraina, państwa NATO oraz amerykańscy partnerzy na Bliskim Wschodzie.

Produkcji nie można szybko zwiększyć, a każdy rosyjski atak może wymagać wystrzelenia wielu kosztownych pocisków. USA muszą więc wybierać między uzupełnianiem własnych magazynów, ochroną baz i sojuszników a kontynuowaniem pomocy dla Kijowa.

Najnowsza wypowiedź Trumpa nie oznacza formalnego odrzucenia ukraińskiej prośby, ale wyraźnie studzi oczekiwania. Ukraina domaga się dostaw przed zimą, podczas gdy amerykański prezydent coraz mocniej podkreśla, że możliwości USA nie są nieograniczone. W praktyce o bezpieczeństwie ukraińskich miast mogą zdecydować nie tylko rozmowy polityczne, lecz także tempo pracy zakładów zbrojeniowych.

Czytaj także:

Rośnie liczba zgłoszeń mobbingu. Ponad 1,5 tys. przypadków

Karaoke, tańce, basen z kulkami i 564 gości. Tak się bawi Ministerstwo Sprawiedliwości

Koniec z „papierowymi ścianami”. Nowe mieszkania mają być lepiej wyciszone