• Jensen Huang odrzuca katastroficzne scenariusze, według których rozwój AI może szybko wymknąć się ludziom spod kontroli.
  • Szef Nvidii sugeruje, że część firm apelujących o spowolnienie prac nad AI może jednocześnie zabiegać o ograniczenie odpowiedzialności prawnej za swoje produkty.
  • Huang uważa, że zamiast tworzyć specjalny system prawny dla AI, najpierw należy egzekwować już obowiązujące przepisy.

Szef Nvidii nie wierzy w katastroficzne scenariusze AI

Jensen Huang coraz wyraźniej dystansuje się od części liderów branży technologicznej ostrzegających przed utratą kontroli nad sztuczną inteligencją.

W rozmowie z CBS News prezes Nvidii zakwestionował przede wszystkim scenariusze mówiące o możliwości katastrofalnych skutków rozwoju najbardziej zaawansowanych modeli. Jego zdaniem dyskusja zbyt często opiera się na hipotetycznych zagrożeniach, które nie mają obecnie wystarczającego potwierdzenia.

Huang uważa, że AI należy rozwijać możliwie szybko, pod warunkiem zachowania odpowiednich standardów bezpieczeństwa. Jednocześnie sprzeciwia się tworzeniu całkowicie nowego reżimu regulacyjnego tylko dlatego, że chodzi o sztuczną inteligencję.

„Proszą o zwolnienie z przepisów, które już mamy”

Najostrzejsza część wypowiedzi Huanga dotyczy jednak nie samego bezpieczeństwa AI, lecz motywacji firm, które apelują o wolniejszy rozwój technologii.

Szef Nvidii zasugerował, że część przedsiębiorstw może próbować wykorzystać debatę o ryzyku AI do stworzenia dla siebie korzystniejszych zasad odpowiedzialności.

„Firmy zajmujące się AI, które chcą spowolnienia prac, mogą ubiegać się o ochronę przed odpowiedzialnością prawną za szkody, jakie mogą wyrządzić ich produkty […] Tak naprawdę nie proszą o więcej praw. Proszą o zwolnienie z przepisów, które już mamy i uważam, że to problem” – powiedział Jensen Huang.

Jego zdaniem warto więc „czytać między wierszami”, kiedy największe laboratoria AI mówią o konieczności nowych regulacji.

Huang przekonuje, że zanim państwa stworzą kolejne przepisy, powinny sprawdzić, czy obecne prawo dotyczące odpowiedzialności za produkty, szkody, naruszenia umów czy cyberbezpieczeństwo rzeczywiście jest niewystarczające.

OpenAI i inni chcą większego nadzoru nad AI

Stanowisko Huanga kontrastuje z podejściem części firm budujących najbardziej zaawansowane systemy sztucznej inteligencji.

OpenAI popiera obowiązkowe wymogi bezpieczeństwa dla modeli o największych możliwościach, w tym audyty i raportowanie poważnych incydentów. Firma argumentuje, że wraz ze wzrostem możliwości systemów powinien rozwijać się również system zabezpieczeń.

Podobne ostrzeżenia pojawiają się ze strony Anthropica. Dario Amodei, szef firmy, wielokrotnie wskazywał, że bardzo szybki postęp AI może przynieść nie tylko korzyści, ale również ryzyka, z którymi państwa i społeczeństwa nie są jeszcze przygotowane sobie radzić.

Huang patrzy na te argumenty znacznie bardziej sceptycznie. W jego ocenie nie powinno się tworzyć całego systemu prawnego na podstawie scenariuszy zakładających, że AI w niedalekiej przyszłości stanie się technologią wymykającą się ludzkiej kontroli.

Incydenty pokazują jednak, że ryzyko nie jest wyłącznie teoretyczne

Spór nie toczy się jednak wyłącznie wokół hipotetycznych zagrożeń. W 2026 roku zarówno OpenAI, jak i Google informowały bowiem o incydentach związanych z testowaniem zaawansowanych modeli w środowiskach cyberbezpieczeństwa.

W przypadku OpenAI modele podczas testów wykorzystywały podatności w infrastrukturze i uzyskiwały dostęp do systemów, do których pierwotnie nie powinny mieć dostępu. Firma opisała później incydent oraz zmiany w procedurach bezpieczeństwa na swojej oficjalnej stronie.

Podobny przypadek dotyczył Gemini. Podczas testów cyberbezpieczeństwa model Google’a uzyskał nieautoryzowany dostęp do systemów trzech realnych firm. Według informacji przekazanych przez Google model zatrzymywał działania po rozpoznaniu, że nie znajduje się już w środowisku testowym.

Dla zwolenników nowych regulacji takie sytuacje są argumentem za zwiększeniem zewnętrznego nadzoru. Huang wyciąga jednak z nich inny wniosek. Jeśli produkt technologiczny powoduje szkodę albo narusza cudze systemy, jego producent powinien odpowiadać na podstawie obowiązujących przepisów, podobnie jak przedsiębiorstwa działające w innych branżach.

Nvidia chce rozwijać AI możliwie szybko

Stanowisko Huanga trzeba również rozpatrywać w kontekście pozycji Nvidii na globalnym rynku.

Spółka jest jednym z największych beneficjentów boomu na sztuczną inteligencję. Jej procesory są podstawą infrastruktury używanej przez OpenAI, Google, Microsoft, Metę i dziesiątki innych firm budujących oraz uruchamiających modele AI.

Każde zwiększenie inwestycji w centra danych i nowe modele oznacza potencjalnie większy popyt na sprzęt Nvidii.

Huang nie ukrywa więc, że jest przeciwnikiem celowego hamowania rozwoju branży. Podczas konferencji Dreamforce przekonywał, że bezpieczeństwo sztucznej inteligencji powinno być przede wszystkim rozwiązywane na poziomie inżynieryjnym.

Firmy powinny jego zdaniem odpowiadać za to, czy oferowane przez nie systemy są bezpieczne i działają zgodnie z deklaracjami. Nie oznacza to jednak automatycznie potrzeby stworzenia osobnego systemu regulacji dla całej technologii.

Branża AI dzieli się w kluczowej sprawie

Spór pomiędzy Huangiem a częścią liderów branży pokazuje, jak bardzo zmieniła się debata o sztucznej inteligencji. Jeszcze kilka lat temu dyskusja koncentrowała się przede wszystkim na możliwościach nowych modeli. Dzisiaj coraz częściej dotyczy odpowiedzialności za ich działania.

Jedna strona ostrzega, że coraz bardziej autonomiczne systemy mogą wymagać specjalnych zabezpieczeń, audytów i regulacji, zanim ich możliwości staną się trudne do kontrolowania.

Druga, reprezentowana obecnie bardzo wyraźnie przez szefa Nvidii, odpowiada, że alarmistyczne prognozy nie powinny prowadzić do tworzenia specjalnych przywilejów dla największych firm technologicznych.

Właśnie dlatego wypowiedź Huanga uderza bezpośrednio w jeden z najważniejszych argumentów zwolenników dodatkowego nadzoru. Jeśli producenci AI rzeczywiście obawiają się, że ich produkty mogą powodować poważne szkody, zdaniem szefa Nvidii odpowiedzią nie powinno być ograniczanie ich odpowiedzialności, lecz egzekwowanie prawa, które już dziś obowiązuje inne przedsiębiorstwa.

Czytaj także:

„Płać za tyle, ile wyrzucasz” jednak nie wejdzie. Resort wycofał się z pomysłu

Ceny najmu w Polsce rosną trzy razy szybciej niż w UE. Tak drogo jeszcze nie było

NFZ walczy z „bilokacją” lekarzy. Zatrudni 400 kontrolerów