- Przeciętny Polak wydaje z własnej kieszeni ponad 300 euro rocznie na leczenie i produkty zdrowotne.
- W 2025 r. bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych na zdrowie miały wynieść 54,7 mld zł.
- Składka z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wzrosła o 14,8 proc., do 2,65 mld zł.
Prywatne leczenie pochłonęło 54,7 mld zł
Z przedstawionego przez Business Insider Polska zestawienia danych GUS i Eurostatu wynika, że bezpośrednie wydatki polskich gospodarstw domowych na zdrowie mogły w 2025 r. osiągnąć 54,7 mld zł. To o około 8 mld zł więcej niż rok wcześniej oraz o ponad 16 mld zł więcej niż w 2023 r.
W ciągu dwóch lat kwota wzrosła więc z około 38 mld zł do niemal 55 mld zł. Wydatki obejmują nie tylko wizyty w prywatnych gabinetach. Do tej kategorii zaliczają się także leki, leczenie stomatologiczne, badania diagnostyczne, rehabilitacja oraz świadczenia, których nie pokrywa publiczny system lub posiadany pakiet medyczny.
Skala prywatnych płatności jest szczególnie widoczna na tle wydatków publicznych. W 2024 r., według Głównego Urzędu Statystycznego, bieżące wydatki na ochronę zdrowia wyniosły wstępnie 293,6 mld zł, czyli 8,1 proc. PKB. Wzrost dotyczył zarówno finansowania publicznego, jak i pieniędzy wykładanych przez pacjentów.
Ponad 300 euro na osobę, ale średnia nie pokazuje całego problemu
Według danych Eurostatu dotyczących finansowania ochrony zdrowia przeciętny mieszkaniec Polski wydaje bezpośrednio ponad 300 euro rocznie. Kwota ta nie obejmuje obowiązkowej składki zdrowotnej. Pokazuje wydatki ponoszone przez pacjenta w chwili zakupu leku, wizyty lub innej usługi medycznej.
Średnia wymaga ostrożnej interpretacji. Część osób przez cały rok niemal nie korzysta z prywatnego leczenia, podczas gdy pacjenci przewlekle chorzy, rodziny z dziećmi oraz osoby potrzebujące leczenia stomatologicznego mogą wydawać wielokrotnie więcej. Znaczenie ma także miejsce zamieszkania. W dużych miastach działa więcej prywatnych sieci i specjalistów, natomiast w mniejszych ośrodkach problemem bywa nie tylko cena, lecz również ograniczona dostępność usług.
Na tle części Europy kwota przypadająca na Polaka pozostaje stosunkowo niska. Nie musi to jednak oznaczać wyłącznie tańszej opieki. Wpływ mogą mieć różnice w dochodach, dostępności prywatnych placówek oraz częstotliwości wykonywania badań i korzystania z profilaktyki.
Prywatne ubezpieczenia zdrowotne rosną dwucyfrowo
Oddzielną częścią prywatnego rynku są ubezpieczenia zdrowotne. Jak podaje Polska Izba Ubezpieczeń, w 2025 r. składka przypisana brutto osiągnęła 2,65 mld zł. Była o 14,8 proc. wyższa niż rok wcześniej, kiedy wyniosła 2,3 mld zł.
Ochroną ubezpieczeniową objętych było ponad 5,8 mln osób, o 8,6 proc. więcej niż w 2024 r. Rosną więc zarówno liczba klientów, jak i przeciętny koszt ochrony. Pakiety i polisy stały się popularnym benefitem pracowniczym, ale coraz częściej kupują je również osoby indywidualne. Podstawowe warianty, które kilkanaście lat temu kosztowały 50-60 zł miesięcznie, obecnie często przekraczają 100 zł.
Polisa zdrowotna nie jest przy tym tym samym co abonament medyczny, choć dla klienta zakres usług może wyglądać podobnie. W ubezpieczeniu ryzyko przejmuje zakład ubezpieczeń, natomiast abonament jest umową o dostęp do świadczeń oferowanych przez konkretną sieć.
Pacjenci płacą za czas i przewidywalność
Głównym powodem korzystania z prywatnej opieki pozostaje możliwość szybszego uzyskania konsultacji, badań i diagnozy. Dla pracodawcy krótsze oczekiwanie pracownika na lekarza może oznaczać mniej dni absencji. Dla pacjenta prywatna wizyta bywa sposobem na uniknięcie wielomiesięcznej kolejki, ale koszt leczenia przenosi się wówczas bezpośrednio na domowy budżet.
Wzrost rynku nie oznacza automatycznie, że prywatna opieka zastąpi NFZ. Najdroższe procedury, hospitalizacje i leczenie chorób przewlekłych nadal w dużej mierze finansuje system publiczny. Prywatne leczenie rozwija się przede wszystkim w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, diagnostyce, stomatologii i rehabilitacji. Dane pokazują jednak, że dla milionów Polaków dodatkowa płatność przestała być wyjątkiem i stała się stałym elementem wydatków na zdrowie.
Czytaj także:
3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach
Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy
Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.



