• PKB na mieszkańca w województwach lubelskim i warmińsko-mazurskim wynosi około 16,8 tys. dolarów, więcej niż w Rosji i Turcji.
  • Region warszawski stołeczny osiąga około 48,3 tys. dolarów PKB na mieszkańca, więcej niż Francja i niewiele mniej niż ZEA.
  • Najszybciej w 2024 r. rosło PKB per capita w województwie lubelskim, gdzie wzrost wyniósł 10,4 proc.

PKB polskich regionów rośnie. Lubelskie liderem

Z opublikowanych 30 września danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 r. PKB na mieszkańca wzrosło w cenach bieżących we wszystkich regionach Polski. Największą dynamikę zanotowano w regionie lubelskim, gdzie wzrost wyniósł 10,4 proc. Najwolniej, o 4,4 proc., rosła gospodarka regionu śląskiego.

Lubelskie wciąż pozostaje na końcu krajowej tabeli pod względem PKB per capita, ale dystans do reszty kraju maleje. Według GUS w 2024 r. na jednego mieszkańca przypadało tam około 68,8 tys. zł PKB. To 70,6 proc. średniej krajowej.

Szybko rosły również województwa świętokrzyskie i podkarpackie. Jak wynika z analizy najnowszych danych regionalnych, PKB per capita zwiększyło się tam odpowiednio o 10,1 i 9,1 proc. Dla całej Polski wzrost wyniósł 7,7 proc.

Zmiany są widoczne także w dłuższej perspektywie. Jeszcze w 2019 r. różnica pomiędzy regionem warszawskim stołecznym a lubelskim wynosiła 151,6 pkt proc. średniej krajowej. W 2024 r. zmniejszyła się do 131,8 pkt proc.

Najbiedniejsze regiony Polski wyprzedzają Rosję i Turcję

Jeszcze bardziej obrazowo sytuację pokazuje przeliczenie regionalnego PKB na dolary i zestawienie wyników z całymi państwami. Według wyliczeń opartych na danych GUS PKB na mieszkańca w dwóch najmniej zamożnych pod tym względem regionach, lubelskim i warmińsko-mazurskim, wyniosło w 2024 r. około 16,8 tys. dolarów.

To więcej niż w Turcji, gdzie według danych Banku Światowego nominalny PKB na mieszkańca wyniósł w 2024 r. około 15,9 tys. dolarów, oraz w Rosji, gdzie było to około 14,9 tys. dolarów.

Podkarpackie z wynikiem około 17,3 tys. dolarów znajduje się już powyżej tego poziomu. Zachodniopomorskie, z około 19,6 tys. dolarów na osobę, można porównywać z Rumunią, natomiast Śląsk z wynikiem około 23,8 tys. dolarów zbliża się do poziomu Węgier.

Porównania te dotyczą nominalnego PKB per capita liczonego w dolarach. Nie oznaczają więc, że przeciętny mieszkaniec Lubelszczyzny ma wyższe dochody lub większy majątek niż mieszkaniec Turcji czy Rosji. PKB mierzy wartość dóbr i usług wytwarzanych w gospodarce, a nie stan portfela przeciętnego gospodarstwa domowego.

Warszawa na poziomie Francji. 48,3 tys. dolarów na mieszkańca

Największym gospodarczym wyjątkiem pozostaje region warszawski stołeczny. Według danych GUS wytwarza on 18,6 proc. całego PKB Polski. Pięć największych regionów, warszawski stołeczny, śląski, wielkopolski, dolnośląski i małopolski, odpowiada łącznie za ponad połowę wartości krajowej gospodarki.

PKB na mieszkańca regionu warszawskiego jest około dwukrotnie wyższe od średniej krajowej. Po przeliczeniu na dolary wynosi około 48,3 tys. dolarów. Dla porównania, Bank Światowy podaje, że we Francji nominalny PKB per capita wyniósł w 2024 r. około 46,1 tys. dolarów. Zjednoczone Emiraty Arabskie osiągnęły natomiast około 50,3 tys. dolarów. Warszawa i jej otoczenie plasują się więc pomiędzy tymi dwoma poziomami.

Sama wartość gospodarki regionu warszawskiego przekracza również PKB niektórych państw Unii Europejskiej. Według zestawienia przygotowanego na podstawie danych za 2024 r. gospodarka aglomeracji warszawskiej była większa od gospodarek Bułgarii i Słowacji, a jako osobne państwo zajęłaby 17. miejsce w UE pod względem nominalnego PKB.

Różnice maleją, ale metropolie nadal przyciągają gospodarkę

Rosnące PKB słabszych regionów nie oznacza końca gospodarczych różnic w Polsce. Produktywność, inwestycje, wysoko płatne miejsca pracy i kapitał nadal koncentrują się przede wszystkim w największych ośrodkach miejskich.

Bartłomiej Jabrzyk, analityk Forum Obywatelskiego Rozwoju, zwraca przy tym uwagę, że sztuczne ograniczanie rozwoju najbogatszych regionów nie musi być najlepszym sposobem na zmniejszanie różnic. „Polityka rozwijania regionów (…) może zmniejszyć dysproporcje pomiędzy regionami, ale obniży też tempo rozwoju całej gospodarki” – ocenia ekspert w wypowiedzi dla „Rzeczpospolitej”.

Znaczenie mają również lokalna przedsiębiorczość, miasta akademickie, rozwój nowych technologii oraz wciąż niższe koszty prowadzenia działalności w części wschodnich województw. Jednocześnie migracje do największych metropolii powodują, że kapitał ludzki nadal skupia się przede wszystkim w Warszawie i innych dużych miastach.

Najnowsze dane pokazują więc dwa procesy zachodzące równolegle. Warszawa pozostaje zdecydowanie najsilniejszym gospodarczo regionem kraju, ale część województw znajdujących się dotąd na końcu tabeli rośnie szybciej od krajowej średniej. Jeśli ten trend się utrzyma, różnice w PKB na mieszkańca pomiędzy polskimi regionami mogą stopniowo dalej się zmniejszać.

Czytaj także:

70 proc. polskich gmin się wyludnia. Z niektórych powiatów wyjechało 40 proc. młodych

Google zaczyna płacić za treści wykorzystywane przez AI. Rzucił wydawcom ochłapy

Polacy masowo ogłaszają upadłość konsumencką. Rekord bankructw coraz bliżej