- Rynek wycenia wzrost stóp procentowych w Polsce łącznie nawet o 1,25 pkt proc., choć ekonomiści zakładają zwykle mniejszą skalę podwyżek.
- Przy kredycie ze zmiennym oprocentowaniem na 500 tys. zł podwyżka o 0,5 pkt proc. oznaczałaby około 155 zł wyższą ratę.
- W pesymistycznym scenariuszu wzrostu stóp o 1,25 pkt proc. rata takiego kredytu mogłaby zwiększyć się o około 390 zł miesięcznie.
Inflacja wróciła powyżej celu NBP
Punktem zwrotnym były najnowsze dane o cenach. Według szybkiego szacunku GUS za wrzesień inflacja wyniosła 4 proc. rok do roku, wobec 3,4 proc. w sierpniu. W ciągu jednego miesiąca ceny wzrosły o 0,7 proc.
To oznacza wyjście ponad górną granicę przedziału odchyleń od celu NBP, który wynosi 2,5 proc. plus lub minus 1 pkt proc.
Głównym źródłem wzrostu cen pozostają drogie paliwa i energia. Problem polega na tym, że przedłużający się szok może stopniowo przenosić się także na inne towary i usługi.
Ekonomiści Citi Handlowego ocenili, że skala wzrostu cen energii sprawia, iż „nie można już go traktować jako przejściowego”.
Rynek wycenia nawet pięć podwyżek
Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc. Po raz ostatni została obniżona w marcu o 0,25 pkt proc.
Jeszcze niedawno dyskusja dotyczyła przede wszystkim terminu kolejnych obniżek. Teraz oczekiwania zmieniły się bardzo mocno.
Jak wynika z analizy Business Insidera, kontrakty rynkowe zaczęły wyceniać wzrost kosztu pieniądza o około 0,25 pkt proc. jeszcze w 2026 roku i kolejne 1 pkt proc. w 2027 roku. Łącznie dawałoby to podwyżkę o 1,25 pkt proc.
Ekonomiści pozostają bardziej ostrożni. BNP Paribas zakłada wzrost stopy referencyjnej o 0,5 pkt proc. do końca 2026 roku, do 4,25 proc. Citi Handlowy bierze pod uwagę dwie lub trzy podwyżki, prowadzące stopę do 4,25-4,50 proc., natomiast Bank Pekao dopuszcza łącznie 0,75 pkt proc. wzrostu.
PKO BP nadal nie zakłada podwyżek w bazowym scenariuszu i wskazuje, że szok inflacyjny może mieć charakter przejściowy. Oznacza to, że wzrost stóp nie jest przesądzony.
Rata kredytu na 500 tys. zł może wzrosnąć o 390 zł
Najbardziej bezpośrednio ewentualna zmiana dotknęłaby kredytobiorców ze zmiennym oprocentowaniem. W Polsce nadal aktywnych jest około 1,5 mln umów hipotecznych opartych m.in. na WIBOR 3M lub WIBOR 6M.
Business Insider policzył, jak mogłyby zmienić się raty kredytów przy 25 latach pozostałych do spłaty i marży banku na poziomie 2 pkt proc.
Przy kredycie z kapitałem 500 tys. zł i WIBOR 3M około 3,85 proc. miesięczna rata wynosi około 3175 zł. Jeżeli stopy wzrosłyby o 0,5 pkt proc., a WIBOR podążył za nimi, rata zwiększyłaby się o około 155 zł miesięcznie.
Przy bardziej pesymistycznym scenariuszu wzrostu o 1,25 pkt proc. rata wzrosłaby o około 390 zł, czyli do około 3565 zł. Rocznie oznaczałoby to niemal 4,7 tys. zł dodatkowych wydatków.
Dla pozostałego kapitału 750 tys. zł wzrost raty wyniósłby odpowiednio około 230 zł lub 585 zł miesięcznie.
Nie każdy kredytobiorca odczuje zmianę od razu
Sytuacja osób posiadających hipotekę zależy od rodzaju oprocentowania. Około dwóch trzecich nowych kredytów mieszkaniowych sprzedawanych w ostatnich latach ma okresowo stałe oprocentowanie. W ich przypadku bieżąca decyzja RPP nie zmienia raty do końca okresu obowiązywania ustalonej stawki.
Inaczej jest przy kredytach zmiennoprocentowych. WIBOR może zacząć reagować na oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej jeszcze przed samą decyzją RPP. Oznacza to, że koszt części kredytów może zacząć rosnąć, zanim Rada formalnie podniesie stopy.
Najważniejszym terminem będzie listopadowa projekcja inflacji NBP. To właśnie wtedy RPP otrzyma nowe prognozy dotyczące cen, wzrostu gospodarczego i wpływu szoku energetycznego.
Jeżeli inflacja okaże się trwalsza od obecnych założeń, scenariusz wyższych stóp stanie się bardziej prawdopodobny. Jeśli ceny paliw i energii zaczną spadać, Rada może pozostać przy obecnym poziomie. Dla kredytobiorców oznacza to jednak powrót ryzyka, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się stopniowo znikać.
Czytaj także:
70 proc. polskich gmin się wyludnia. Z niektórych powiatów wyjechało 40 proc. młodych
Google zaczyna płacić za treści wykorzystywane przez AI. Rzucił wydawcom ochłapy
Polacy masowo ogłaszają upadłość konsumencką. Rekord bankructw coraz bliżej



