- Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w sierpniu o 5,6 proc. rok do roku, wobec oczekiwanych 6,6 proc.
- Średnia pensja brutto w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób, z wyłączeniem sektora publicznego, wyniosła 9 259,54 zł.
- Mimo hamowania płac inwestorzy zaczynają uwzględniać możliwość podwyżek stóp procentowych ze względu na ryzyka inflacyjne.
Wynagrodzenia rosną wolniej od oczekiwań
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 10 osób, z wyłączeniem sektora publicznego, wyniosło w sierpniu 9 259,54 zł brutto. W ujęciu rocznym oznacza to wzrost o 5,6 proc.
Odczyt okazał się wyraźnie słabszy od oczekiwań rynku, które zakładały wzrost wynagrodzeń o około 6,6 proc. Różnica jednego punktu procentowego pokazuje, że presja płacowa może hamować szybciej, niż wcześniej zakładali ekonomiści.
Dynamika wynagrodzeń ma duże znaczenie dla całej gospodarki. Z jednej strony wyższe pensje zwiększają możliwości konsumpcyjne gospodarstw domowych. Z drugiej podnoszą koszty przedsiębiorstw, szczególnie w branżach, w których wydatki na pracowników stanowią dużą część kosztów działalności.
Słabszy wzrost wynagrodzeń może więc w kolejnych miesiącach ograniczać część presji kosztowej w gospodarce.
Hamowanie płac może pomagać w walce z inflacją
Wolniejszy wzrost wynagrodzeń jest istotny również z punktu widzenia inflacji. W sierpniu ceny usług były o 5,6 proc. wyższe niż rok wcześniej, a to właśnie sektor usług jest szczególnie wrażliwy na zmiany kosztów pracy.
Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych w Michael / Ström Dom Maklerski, zwraca uwagę, że sierpniowe dane mogą być ważnym sygnałem dla banku centralnego.
„Dynamika wynagrodzeń wyraźnie hamuje. Sierpniowy odczyt jest jednym z najniższych w tym roku, co może być istotne również z punktu widzenia inflacji” – wskazuje ekspert.
Zależność jest stosunkowo prosta. Jeżeli koszty wynagrodzeń rosną wolniej, firmy znajdują się pod mniejszą presją, aby przenosić wzrost wydatków na klientów w postaci wyższych cen. Samo hamowanie płac nie przesądza jednak o dalszym spadku inflacji.
Ryzyka dla inflacji przenoszą się za granicę
Zmienia się bowiem charakter czynników, które mogą wpływać na wzrost cen w Polsce. Wcześniej szczególną uwagę zwracano na szybką dynamikę wynagrodzeń oraz sytuację fiskalną. Teraz coraz większego znaczenia nabierają czynniki zewnętrzne.
Chodzi przede wszystkim o ceny surowców energetycznych oraz sytuację geopolityczną. Są to elementy, na które Rada Polityki Pieniężnej ma znacznie mniejszy wpływ niż na popyt krajowy czy warunki kredytowe.
To utrudnia ocenę przyszłej ścieżki inflacji. Z jednej strony krajowe dane, takie jak dynamika wynagrodzeń, zaczynają wskazywać na ograniczenie części presji cenowej. Z drugiej potencjalny wzrost cen energii lub pogorszenie sytuacji geopolitycznej może ponownie zwiększyć ryzyko inflacyjne.
Dodatkowym elementem pozostaje sytuacja na rynku obligacji, którą inwestorzy obserwują w kontekście przyszłej polityki pieniężnej.
Podwyżki stóp wracają do rynkowych scenariuszy
Jeszcze niedawno komunikacja Narodowego Banku Polskiego sugerowała przede wszystkim stabilizację kosztu pieniądza. Prezes NBP Adam Glapiński wskazywał na wysokie prawdopodobieństwo utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie do połowy przyszłego roku.
Rynek coraz uważniej obserwuje jednak, czy pojawią się argumenty mogące zmienić ten scenariusz.
Według Jana Karczewskiego inwestorzy zaczęli już uwzględniać w wycenach możliwość podwyżek stóp procentowych w Polsce. Nie oznacza to, że taki ruch jest przesądzony. Pokazuje jednak, że niepewność dotycząca przyszłych decyzji RPP wzrosła.
Paradoksalnie dzieje się to w momencie, gdy krajowa dynamika płac wyraźnie słabnie. Rynek coraz mocniej patrzy jednak na szerszy zestaw czynników, zwłaszcza na ceny energii i sytuację międzynarodową.
RPP będzie musiała ważyć dwa przeciwstawne sygnały
Najbliższe miesiące mogą więc przynieść trudniejszą sytuację dla Rady Polityki Pieniężnej. Hamowanie wynagrodzeń działa w kierunku ograniczenia presji inflacyjnej i mogłoby przemawiać za łagodniejszym podejściem do polityki pieniężnej.
Jednocześnie wzrost znaczenia czynników zewnętrznych może utrudniać dalsze obniżanie inflacji i zwiększać ryzyko konieczności utrzymywania restrykcyjnych warunków przez dłuższy czas.
Sierpniowe dane o wynagrodzeniach są więc korzystnym sygnałem z punktu widzenia presji krajowej, ale nie rozstrzygają dalszego kierunku polityki pieniężnej. W kolejnych miesiącach szczególnie ważne będą dane o inflacji, cenach usług i surowców energetycznych oraz sygnały płynące z RPP.
Czytaj także:
„Płać za tyle, ile wyrzucasz” jednak nie wejdzie. Resort wycofał się z pomysłu
Ceny najmu w Polsce rosną trzy razy szybciej niż w UE. Tak drogo jeszcze nie było



