- Pierwsze gminy podnoszą opłaty za śmieci, wskazując system kaucyjny jako jedną z przyczyn wzrostu kosztów.
- Butelki PET i puszki trafiają do systemu kaucyjnego zamiast do gminnego strumienia odpadów, przez co firmy komunalne tracą część przychodów ze sprzedaży surowców.
- Ministerstwo Klimatu przekonuje, że system kaucyjny sam w sobie nie powinien automatycznie oznaczać wyższych rachunków, a docelowo dodatkowe finansowanie ma zapewnić system ROP.
Opłaty za śmieci rosną. Gmina wskazuje na system kaucyjny
Przykładem jest Kobiór w województwie śląskim. Od stycznia 2026 roku mieszkańcy płacą tam 39 zł miesięcznie od osoby za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Samorząd wprost powiązał podwyżkę z uruchomieniem systemu kaucyjnego. Gmina Kobiór tłumaczyła mieszkańcom, że bez tej zmiany możliwe byłoby utrzymanie wcześniejszej stawki.
„Gdyby nie ten system, utrzymalibyśmy dotychczasową stawkę” – przekazały władze gminy. Samorząd zwrócił uwagę, że firmy odbierające odpady mogły wcześniej zarabiać na sprzedaży odzyskanego plastiku i metalu, co częściowo zmniejszało koszty całego systemu.
Po uruchomieniu systemu kaucyjnego część najcenniejszych opakowań nie trafia już do żółtych worków. Konsumenci oddają je w sklepach lub butelkomatach, a surowiec przechodzi do odrębnego obiegu.
Butelki i puszki znikają z żółtych worków
System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 roku. W 2026 roku kaucja wynosi 50 groszy za plastikową butelkę PET do 3 litrów i metalową puszkę do 1 litra oraz 1 zł za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 litra.
Z punktu widzenia konsumenta zasada jest prosta. Kaucję płaci przy zakupie napoju, a odzyskuje po oddaniu opakowania. Nie jest potrzebny paragon.
Problem sygnalizowany przez samorządy dotyczy jednak tego, co dzieje się z opakowaniem później. PET i aluminium należą do najbardziej wartościowych materiałów w strumieniu odpadów. Jeżeli trafiają do operatorów systemu kaucyjnego, gmina i obsługująca ją instalacja komunalna mają mniej surowca, który mogą sprzedać.
Może to pogarszać bilans całego systemu. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wprost pozwala bowiem uwzględniać przy ustalaniu opłat dochody ze sprzedaży surowców wtórnych.
Ministerstwo: system kaucyjny nie oznacza automatycznej podwyżki
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawia inną ocenę skutków zmian. Resort podkreśla, że system kaucyjny nie oznacza automatycznego wzrostu opłat za śmieci, ponieważ nie tworzy nowych odpadów, a zmienia sposób zbierania części z nich.
Według ministerstwa większa czystość odzyskiwanego materiału i wyższe poziomy selektywnej zbiórki powinny ograniczać ilość odpadów trafiających do systemu komunalnego oraz zmniejszać ryzyko kosztów związanych z niewykonaniem wymaganych poziomów recyklingu.
Oznacza to, że wpływ systemu kaucyjnego na rachunek konkretnego mieszkańca może zależeć od sytuacji lokalnej: warunków przetargu na odbiór śmieci, kosztów instalacji, ilości odpadów, dotychczasowych przychodów ze sprzedaży surowców oraz wysokości opłaty ustalonej przez radę gminy.
Nie można więc stwierdzić, że każdy Polak zapłaci więcej tylko dlatego, że oddaje butelki do automatu. Przykład Kobióra pokazuje jednak, że w części samorządów taki mechanizm może być jednym z czynników wpływających na nowe stawki.
Samorządy czekają na pieniądze od producentów
Rozwiązaniem ma być rozszerzona odpowiedzialność producenta, czyli ROP. Założenie jest takie, aby większa część kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych została przeniesiona z mieszkańców na firmy wprowadzające opakowania na rynek.
Rządowy projekt UC100 przewiduje wprowadzenie opłaty opakowaniowej oraz przekazywanie części pozyskanych środków gminom i innym uczestnikom systemu gospodarowania odpadami. Projekt pozostaje jednak w procesie legislacyjnym.
Ministerstwo zakłada, że nowy model będzie wdrażany stopniowo, a w pełnym zakresie ma funkcjonować od 2028 roku. Resort argumentuje, że docelowo powinien on stabilizować, a nawet obniżać realne opłaty za śmieci, ponieważ koszty opakowań w większym stopniu będą pokrywać ich producenci.
„Celem wdrażanego systemu ROP jest zapewnienie sprawiedliwego pokrycia kosztów za gospodarowanie odpadami opakowaniowymi” – mówiła wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Podwyżki mogą pojawiać się przy kolejnych przetargach
Dla mieszkańców kluczowe będą kolejne przetargi organizowane przez gminy. To właśnie wtedy samorządy poznają rzeczywisty koszt odbioru i zagospodarowania śmieci po zmianie struktury zbieranych odpadów.
Jeżeli firmy komunalne uznają, że utrata części wartościowych butelek i puszek pogorszyła opłacalność odbioru pozostałych odpadów, mogą zaproponować wyższe ceny. Gminy będą wtedy musiały zdecydować, czy pokryć różnicę z własnych środków, czy podnieść stawki mieszkańcom.
Jak opisuje Forsal, samorządowcy ostrzegali przed takim ryzykiem jeszcze przed uruchomieniem systemu kaucyjnego. Pojawiały się szacunki mówiące średnio o kilku złotych dodatkowej miesięcznej opłaty, a w bardziej pesymistycznych wariantach o wzroście rachunków nawet o 20-30 proc. Są to jednak prognozy, a nie skala podwyżek potwierdzona dla całego kraju.
Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy przypadki takie jak Kobiór pozostaną lokalnym wyjątkiem, czy wraz z nowymi przetargami problem zacznie pojawiać się w większej liczbie gmin.
Czytaj także:
70 proc. polskich gmin się wyludnia. Z niektórych powiatów wyjechało 40 proc. młodych
Google zaczyna płacić za treści wykorzystywane przez AI. Rzucił wydawcom ochłapy
Polacy masowo ogłaszają upadłość konsumencką. Rekord bankructw coraz bliżej



