- Philip Morris International chce stopniowo odejść od tradycyjnych papierosów i oprzeć biznes na produktach bezdymnych.
- W pierwszej połowie 2026 r. produkty bezdymne odpowiadały za 42 proc. globalnych przychodów netto koncernu.
- Do 2030 r. ich udział ma przekroczyć dwie trzecie przychodów firmy.
„Wygaszamy papierosy, bo nie widzimy dla nich przyszłości” – powiedział w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Can Kuterdem, który przez ostatnie lata kierował działalnością Philip Morris w Polsce. Nie oznacza to jednak, że tradycyjne papierosy szybko znikną z kiosków i sklepów.
Papierosy mają stopniowo tracić znaczenie
Philip Morris ogłosił plan budowy biznesu bez tradycyjnych papierosów już w 2016 r. Od tego czasu firma rozwija przede wszystkim system IQOS, e-papierosy VEEV oraz saszetki nikotynowe ZYN. Wszystkie te produkty zawierają nikotynę, ale nie dochodzi w nich do spalania tytoniu.
Transformacja postępuje, lecz tradycyjne papierosy nadal są dla koncernu niezwykle ważnym źródłem pieniędzy. Według wyników PMI za drugi kwartał 2026 r. produkty bezdymne odpowiadały za około 42 proc. przychodów netto firmy. Oznacza to, że większość przychodów nadal pochodziła z pozostałej działalności, przede wszystkim ze sprzedaży papierosów.
Co więcej, w drugim kwartale przychody ze sprzedaży produktów spalanych wzrosły o 9,5 proc., a ich wolumen okazał się lepszy od oczekiwań koncernu. Wygaszanie papierosów jest więc długoterminowym kierunkiem biznesowym, a nie zapowiedzią szybkiego wycofania marek takich jak Marlboro, L&M czy Chesterfield.
Do 2030 r. Philip Morris chce stać się firmą „w znacznym stopniu bezdymną”. Zgodnie z oficjalną strategią koncernu produkty bezdymne mają wówczas generować ponad dwie trzecie jego globalnych przychodów netto.
Ponad 43 mln użytkowników produktów bezdymnych
Philip Morris szacuje, że pod koniec 2025 r. z jego produktów bezdymnych korzystało na świecie ponad 43 mln pełnoletnich konsumentów. Były one dostępne na 109 rynkach, a od 2008 r. firma przeznaczyła na ich opracowanie, badania i komercjalizację ponad 16 mld dolarów.
Głównym motorem zmiany pozostaje IQOS. Koncern rozwija jednak model wielokategorii, w którym użytkownik może wybierać pomiędzy podgrzewanym tytoniem, e-papierosem i saszetkami nikotynowymi. Dla firmy oznacza to możliwość utrzymania konsumenta, nawet jeżeli całkowicie rezygnuje on z klasycznych papierosów.
Can Kuterdem, który odpowiadał za rozwój takiego modelu w Polsce, od 1 sierpnia 2026 r. kieruje działalnością PMI w Ameryce Łacińskiej i Kanadzie. W komunikacie dotyczącym zmian w kierownictwie koncern określił polski rynek jako jeden ze swoich największych rynków europejskich.
Kraków produkuje wkłady zamiast samych papierosów
Polska odgrywa istotną rolę w transformacji koncernu. W 2025 r. Philip Morris zakończył wartą blisko 1 mld zł modernizację fabryki w Krakowie. Powstały tam linie produkujące wkłady tytoniowe do urządzeń IQOS ILUMA.
Zakład na krakowskich Czyżynach jest jedną z trzech fabryk PMI na świecie wytwarzających dwa rodzaje wkładów do podgrzewania tytoniu. Trafiają one nie tylko do polskich sklepów, ale również na inne rynki Unii Europejskiej i do Azji, w tym do Japonii. Nowe linie mogą produkować do 11 mld wkładów rocznie.
Inwestycja stworzyła około 300 nowych miejsc pracy. Według informacji Philip Morris Polska cztery spółki zależne koncernu zatrudniają w kraju ponad 4 tys. osób. Po uwzględnieniu miejsc pracy powiązanych z działalnością firmy liczba ta ma sięgać blisko 8 tys.
Przejście na produkty bezdymne nie musi zatem oznaczać wygaszania samego zakładu. Fabryka jest przebudowywana tak, aby mogła wytwarzać produkty, na których koncern chce oprzeć swoją przyszłość.
Regulacje mogą przyspieszyć albo spowolnić zmianę
Jedną z największych niewiadomych pozostają przepisy. Państwa podnoszą akcyzę, ograniczają reklamę i wprowadzają kolejne zakazy dotyczące produktów nikotynowych. Polski rząd zdecydował między innymi o mocniejszym podniesieniu podatku od papierosów, wyrobów nowatorskich i płynów do e-papierosów.
Z punktu widzenia Philip Morris kluczowe jest utrzymanie różnicy podatkowej pomiędzy tradycyjnymi papierosami a produktami bezdymnymi. Koncern przekonuje, że alternatywy dla palaczy powinny być regulowane inaczej niż produkty spalane. Rządy obawiają się jednak, że szeroka dostępność nowych produktów może przyciągać osoby młode, które wcześniej nie używały nikotyny.
Dane Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom pokazują skalę tego wyzwania. W 2025 r. tradycyjne papierosy regularnie paliło 6 proc. badanych uczniów, wobec 20 proc. w 2021 r. Jednocześnie regularne używanie e-papierosów deklarowało aż 32 proc. młodych respondentów.
Produkty bezdymne nie są obojętne dla zdrowia
Brak spalania nie oznacza braku ryzyka. Podgrzewacze tytoniu, e-papierosy i saszetki dostarczają nikotynę, która silnie uzależnia. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla również, że aerozol z podgrzewanego tytoniu zawiera substancje toksyczne.
WHO ostrzega, że twierdzenia producentów o ograniczaniu szkód powinny być oceniane na podstawie niezależnych badań, a priorytetem polityki zdrowotnej pozostaje całkowite zaprzestanie używania tytoniu i nikotyny. Sam Philip Morris także zaznacza, że jego produkty bezdymne nie są wolne od ryzyka i są przeznaczone wyłącznie dla pełnoletnich osób, które w przeciwnym razie nadal paliłyby papierosy.
Kierunek transformacji jest jednak wyraźny. Philip Morris chce zamienić producenta kojarzonego z Marlboro w koncern nikotynowy oparty na urządzeniach elektronicznych i produktach bezdymnych. Tradycyjne papierosy jeszcze długo pozostaną w sprzedaży, ale coraz mniejsza część przyszłości firmy ma zależeć od ich popularności.
Czytaj także:
3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach
Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy
Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.


