- Związkowa Alternatywa postuluje całkowite zniesienie zakazu handlu w niedziele.
- Każda godzina pracy w niedzielę miałaby być wynagradzana według stawki 2,5 razy wyższej niż w dzień powszedni.
- Przy minimalnej stawce godzinowej z 2026 roku ośmiogodzinna zmiana oznaczałaby 628 zł brutto oraz dodatkowy dzień wolny.
Związek proponuje zastąpić administracyjne ograniczenia znacznie wyższym wynagrodzeniem. Praca w niedzielę miałaby być dobrowolna, opłacana według stawki 2,5 razy wyższej niż w dni powszednie i rekompensowana dodatkowym dniem wolnym w tygodniu.
Zakaz handlu w niedziele do likwidacji
Związkowa Alternatywa uważa, że obowiązujące od 2018 roku ograniczenia nie spełniają swojego podstawowego zadania. Zakaz handlu w niedziele obejmuje przede wszystkim hipermarkety, dyskonty i galerie, ale równocześnie ustawa zawiera długą listę wyjątków.
W niedziele niehandlowe mogą działać między innymi stacje paliw, apteki, piekarnie, cukiernie, kwiaciarnie przy cmentarzach, placówki pocztowe oraz sklepy, w których sprzedaż osobiście prowadzi właściciel. Handel jest dozwolony również przez internet i w automatach.
Według związku w efekcie ograniczenia nie obejmują znacznej części rynku, a zamknięte pozostają przede wszystkim największe placówki. Organizacja powołuje się na dane platformy M/platform, zgodnie z którymi w niedziele określane jako niehandlowe działa blisko 60 proc. sklepów.
„Obecnie obowiązująca ustawa nie sprzyja nikomu, ani pracownikom, ani pracodawcom, ani klientom. W tej sytuacji uważamy, że ustawa o handlu w niedziele powinna być całkowicie odrzucona” przekonuje Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związkowej Alternatywy.
Zdaniem związkowców obecne regulacje uprzywilejowują małe placówki i pogarszają warunki konkurencji. Konsumenci mają natomiast ograniczony dostęp do dużych sklepów, w których ceny bywają niższe, a wybór produktów większy.
628 zł za osiem godzin pracy w niedzielę
W zamian za zniesienie zakazu Związkowa Alternatywa chce wprowadzenia specjalnej stawki za pracę w niedzielę. Wynagrodzenie za każdą godzinę miałoby być 2,5 razy wyższe niż za pracę w zwykłym dniu.
W 2026 roku minimalna stawka godzinowa wynosi 31,40 zł brutto. Jej pomnożenie przez 2,5 daje 78,50 zł za godzinę. Za pełną, ośmiogodzinną zmianę pracownik otrzymałby więc co najmniej 628 zł brutto.
Wyliczenie związku wygląda następująco:
31,40 zł × 2,5 × 8 godzin = 628 zł brutto
Wysokość minimalnej stawki godzinowej potwierdza rozporządzenie Rady Ministrów. Minimalne wynagrodzenie za pracę od początku 2026 roku wynosi natomiast 4806 zł brutto miesięcznie.
Kwota 628 zł nie jest obecnie zagwarantowana pracownikom handlu. To symulacja pokazująca, jak wyglądałaby minimalna zapłata po wprowadzeniu postulatu Związkowej Alternatywy. Propozycja nie została dotąd przyjęta przez rząd ani wniesiona do Sejmu jako projekt ustawy.
Dodatkowy dzień wolny nadal miałby przysługiwać
Wyższe wynagrodzenie nie oznaczałoby wydłużenia tygodniowego czasu pracy. Związek chce utrzymać przeciętnie 40-godzinny i pięciodniowy tydzień pracy. Osoba zatrudniona w niedzielę otrzymywałaby zatem dodatkowy dzień wolny w innym terminie.
Zgodnie z obowiązującymi zasadami praca w niedzielę powinna być w pierwszej kolejności rekompensowana dniem wolnym. Szczegółowe reguły zależą od rozkładu czasu pracy i okresu rozliczeniowego. Zasady rekompensowania pracy w dni wolne opisuje Państwowa Inspekcja Pracy.
Według autorów propozycji połączenie wysokiej stawki z obowiązkiem udzielenia dnia wolnego chroniłoby pracowników skuteczniej niż zamykanie wybranych placówek. Otwarte byłyby przede wszystkim te sklepy, którym działalność w niedzielę opłacałaby się pomimo znacznie wyższych kosztów zatrudnienia.
Związkowa Alternatywa zakłada, że małe sklepy płacące niskie stawki mogłyby zrezygnować z niedzielnego handlu. Częściej otwierałyby się natomiast duże sieci i galerie, które byłyby w stanie ponieść dodatkowe koszty.
Wyższe stawki nie tylko w handlu
Propozycja nie ogranicza się do sprzedawców i kasjerów. Związkowa Alternatywa chce, aby 2,5-krotnie wyższe wynagrodzenie przysługiwało wszystkim osobom pracującym w niedziele.
Nowe zasady miałyby objąć między innymi gastronomię, transport, ochronę zdrowia, policję, energetykę, pomoc społeczną, kulturę i rozrywkę. Organizacja argumentuje, że nie ma uzasadnienia, aby osoby zatrudnione w handlu korzystały z innych zasad niż pracownicy pozostałych branż.
Tak szerokie rozwiązanie oznaczałoby jednak znaczny wzrost kosztów pracy w sektorach działających przez siedem dni w tygodniu. Szpitale, restauracje, firmy transportowe czy przedsiębiorstwa energetyczne musiałyby uwzględnić dodatkowe wydatki w swoich budżetach. Część kosztów mogłaby zostać przeniesiona na klientów albo wymagać zwiększenia finansowania usług publicznych.
W 2026 roku pozostaje osiem niedziel handlowych
Na razie przepisy się nie zmieniają. Zgodnie z informacjami Państwowej Inspekcji Pracy w 2026 roku wyznaczono osiem niedziel handlowych. Sklepy mogą być otwarte w ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, w niedzielę poprzedzającą Wielkanoc oraz w trzy niedziele przed Wigilią.
Postulat Związkowej Alternatywy nie uruchamia jeszcze procesu legislacyjnego. Aby zakaz handlu w niedziele został zniesiony, konieczne byłoby przygotowanie projektu, uzyskanie większości w Sejmie i Senacie oraz podpis prezydenta.
Debata o niedzielach handlowych może jednak powrócić. Propozycja 628 zł za dzień pracy zmienia jej dotychczasowy punkt ciężkości. Zamiast sporu o to, czy sklepy powinny być otwarte, pojawia się pytanie, ile powinna kosztować praca wykonywana w niedzielę.
Czytaj także:
Remont Sali Kongresowej miał kosztować 45 mln zł. Warszawa zapłaci ponad 10 razy tyle
Pomoc dla Ukraińców ma zostać rozszerzona. Nowe przepisy to koszt blisko 100 mln zł
Fabryki znów zaczęły zatrudniać. PMI dla Polski zaskoczył ekonomistów



