- Sejm uchwalił nowelizację zaostrzającą zasady stosowania ekologicznych haseł i oznaczeń w reklamach oraz na produktach.
- Ogólne określenia, takie jak „eko”, „zielony” czy „przyjazny środowisku”, nie będą mogły być używane bez odpowiedniego uzasadnienia.
- Za ustawą głosowało 236 posłów, przeciw było 199. Teraz nowelizacją zajmie się Senat.
Firmy nie napiszą „eko” bez odpowiednich podstaw
Za nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta zagłosowało 236 posłów, przeciw było 199, nikt nie wstrzymał się od głosu. Teraz regulacją zajmie się Senat. Jak opisuje Bankier.pl, nowe przepisy wdrażają unijną dyrektywę 2024/825 dotyczącą wzmocnienia pozycji konsumentów w zielonej transformacji.
Jedną z najważniejszych zmian jest ograniczenie stosowania ogólnych haseł środowiskowych. Przedsiębiorca nie będzie mógł reklamować produktu po prostu jako „ekologicznego”, „zielonego” czy „przyjaznego dla środowiska”, jeżeli nie będzie w stanie wykazać odpowiednio wysokiej efektywności środowiskowej związanej z takim twierdzeniem.
Unijne przepisy wprost wymieniają m.in. określenia „eco-friendly”, „green”, „ecological”, „climate friendly”, „energy efficient” czy „biodegradable”. Nie oznacza to całkowitego zakazu informowania o ekologicznych właściwościach produktów. Firmy będą mogły nadal przedstawiać konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje, np. wskazując udział materiału pochodzącego z recyklingu albo źródło energii wykorzystanej podczas produkcji.
Własne zielone znaczki także pod lupą
Zmiany obejmą również oznaczenia sugerujące zrównoważony charakter produktu. Firmy nie będą mogły tworzyć własnych znaków, pieczęci czy symboli sprawiających wrażenie ekologicznego certyfikatu, jeżeli nie będą one oparte na uznanym systemie certyfikacji albo ustanowione przez instytucję publiczną.
Zakazane ma być też przedstawianie całego produktu jako ekologicznego, jeżeli odpowiednia cecha dotyczy tylko jego niewielkiego elementu. Przykładem może być reklamowanie produktu jako wykonanego z materiału z recyklingu, gdy w rzeczywistości z recyklingu wykonano wyłącznie opakowanie.
Podobna zasada będzie dotyczyć przedsiębiorstw. Firma nie będzie mogła kreować całej działalności jako „zielonej” tylko dlatego, że pojedynczy zakład korzysta z energii odnawialnej, jeśli pozostałe nadal wykorzystują paliwa kopalne.
Za niedozwoloną praktykę uznawane mają być również twierdzenia o neutralności klimatycznej produktu oparte wyłącznie na kompensowaniu emisji CO2. Sam zakup offsetów czy finansowanie projektów pochłaniających dwutlenek węgla nie będzie wystarczającą podstawą do reklamowania produktu jako „neutralnego klimatycznie”.
Greenwashing już dziś interesuje UOKiK
Zaostrzenie przepisów nie oznacza, że ekologiczne deklaracje pozostawały dotychczas poza kontrolą. UOKiK już prowadzi postępowania dotyczące greenwashingu. W styczniu 2026 roku zarzuty otrzymały Bolt, Tchibo i Zara, a wcześniej urząd zakwestionował praktyki Allegro, DHL, DPD i InPost. W przypadku potwierdzenia zarzutów kara może wynieść do 10 proc. obrotu za każdą zakwestionowaną praktykę.
„Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły” – podkreślał Tomasz Chróstny, prezes UOKiK. Urząd zwraca uwagę, że przedsiębiorcy powinni podawać konkretne dane, np. rodzaj materiału, jego procentowy udział czy źródło pochodzenia, zamiast ograniczać się do ogólnych deklaracji środowiskowych.
Problem ma znaczną skalę w całej Unii. Według danych przywoływanych przez Komisję Europejską 53 proc. ekologicznych deklaracji zawiera niejasne, wprowadzające w błąd lub nieuzasadnione informacje, a 40 proc. nie ma żadnych dowodów na ich poparcie. Na unijnym rynku funkcjonuje przy tym około 230 oznaczeń związanych ze zrównoważonym rozwojem.
Nie tylko „eko”. Więcej informacji o naprawach i aktualizacjach
Nowelizacja idzie dalej niż same ekologiczne reklamy. Konsumenci mają otrzymywać więcej informacji o trwałości produktów oraz możliwości ich naprawy. W przypadku urządzeń wykorzystujących oprogramowanie istotna będzie również informacja o okresie, przez jaki producent zamierza zapewniać aktualizacje.
Do katalogu niedozwolonych praktyk mają wejść również sytuacje, w których przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania może pogorszyć funkcjonowanie produktu, albo przedstawia towar jako możliwy do naprawienia, mimo że w praktyce naprawa nie jest możliwa. Nie będzie można również reklamować jako szczególnej zalety produktu cechy, która w rzeczywistości wynika z obowiązujących wszystkich producentów przepisów prawa.
Unijna dyrektywa powinna zostać wdrożona do prawa krajowego do 27 marca 2026 roku, a jej przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 roku. Polska zakończyła prace nad implementacją z opóźnieniem, dlatego po piątkowym głosowaniu w Sejmie kluczowe będą dalsze prace Senatu i finalizacja procesu legislacyjnego.
Dla przedsiębiorców oznacza to przede wszystkim konieczność przeglądu opakowań, reklam, stron internetowych i materiałów marketingowych. Zielony kolor czy listek nadal mogą być elementami identyfikacji wizualnej, ale konkretne twierdzenia o ekologiczności produktu będą musiały odpowiadać rzeczywistym i możliwym do wykazania cechom. Era marketingowego „eko” bez wyjaśnienia, co dokładnie za nim stoi, ma dobiec końca.
Czytaj także:
W tych miastach zarabia się najsłabiej. Nawet o połowę mniej niż w Krakowie
Z polskiego rynku pracy zniknie 750 tys. osób. Prawdziwy kryzys dopiero przed nami
Budżetówka zaciska pasa, ale „święte krowy” dostaną większe podwyżki. Są równi i równiejsi?



