• Wydatki obronne państw UE wzrosły do 418 mld euro w 2025 roku, ale większe nakłady nie gwarantują osiągnięcia gotowości do 2030 roku.
  • Problemami pozostają zależność od USA, rozdrobnione systemy obronne, braki amunicji, ograniczenia przemysłu i słaba koordynacja zakupów.
  • Unia uruchomiła instrument SAFE o wartości do 150 mld euro, który ma wspierać wspólne zamówienia i rozbudowę europejskiego przemysłu obronnego.

Gotowość obronna UE do 2030 roku nadal wyzwaniem

Europejski Trybunał Obrachunkowy przeanalizował zmiany w unijnej polityce obronnej od 2020 roku. Jak wynika z materiału Forsal.pl opisującego ustalenia audytorów, w ostatnich latach nastąpiło wyraźne przejście od reagowania na kryzysy do przygotowywania państw UE na możliwość konfliktu o dużej intensywności. Problem polega na tym, że tempo rozwoju zdolności wojskowych może nie odpowiadać skali postawionego celu.

„Niemniej wciąż pozostaje wiele do zrobienia, aby UE mogła osiągnąć gotowość obronną do 2030 r.” – ocenił Marek Opioła, członek Europejskiego Trybunału Obrachunkowego odpowiedzialny za przegląd. Audytorzy zwracają uwagę, że dodatkowe pieniądze same w sobie nie tworzą zdolności wojskowych, jeśli państwa kupują sprzęt osobno, rozwijają niekompatybilne systemy i konkurują o ograniczone moce produkcyjne.

418 mld euro na obronność, a wydatki nadal będą rosły

Skala finansowego zwrotu Europy jest ogromna. Według najnowszych danych Europejskiej Agencji Obrony państwa UE wydały na obronność w 2025 roku łącznie 418 mld euro, o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Było to równowartością około 2,2 proc. unijnego PKB. Na 2026 rok agencja prognozuje dalszy wzrost wydatków do 454 mld euro.

To jednak nie rozwiązuje problemu strukturalnego. Audytorzy wskazują na niedostateczne zapasy amunicji, długie terminy realizacji zamówień, zależność od dostawców spoza Europy oraz ograniczoną przepustowość przemysłu. Wąskim gardłem są również komponenty, surowce i wykwalifikowani pracownicy. W rezultacie gwałtowny wzrost popytu na sprzęt wojskowy może prowadzić do wydłużania kolejek zamiast szybkiego zwiększenia realnych zdolności armii.

Europa nadal potrzebuje USA

Jednym z najważniejszych problemów pozostaje zależność europejskich państw od Stanów Zjednoczonych. Dotyczy ona nie tylko części uzbrojenia, ale również zdolności umożliwiających prowadzenie dużych operacji wojskowych. Szybkie uzupełnianie braków sprzętowych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę sprawiło, że część pilnych zakupów realizowano poza europejskim przemysłem.

Drugim problemem jest rozdrobnienie. Decyzje inwestycyjne wciąż podejmowane są przede wszystkim przez poszczególne państwa. Przy niewystarczającej koordynacji oznacza to ryzyko dublowania podobnych projektów w jednych obszarach i pozostawiania luk w innych. Utrudnia także osiągnięcie interoperacyjności, czyli zdolności różnych armii do sprawnego działania razem.

Problemy dotyczą nawet przemieszczania wojsk. Europejski Trybunał Obrachunkowy już wcześniej wskazywał, że żołnierze i ciężki sprzęt nadal nie mogą być wystarczająco szybko transportowani przez terytorium UE. W niektórych przypadkach przeszkodami są procedury administracyjne, ograniczenia infrastruktury oraz różne przepisy krajowe. W raporcie o mobilności wojskowej ETO wskazano także, że cały unijny budżet na ten cel w wysokości 1,7 mld euro został rozdysponowany już do końca 2023 roku.

UE uruchamia 150 mld euro na wspólne zakupy

Jedną z odpowiedzi na rozdrobnienie europejskiego rynku jest instrument SAFE. Zgodnie z informacjami Rady Unii Europejskiej program umożliwia udzielenie państwom członkowskim do 150 mld euro długoterminowych pożyczek na zwiększenie inwestycji obronnych, przede wszystkim poprzez wspólne zamówienia. Instrument wszedł w życie w maju 2025 roku.

SAFE jest częścią szerszego planu Readiness 2030. Komisja Europejska zakłada, że działania państw i instrumenty unijne mogą zmobilizować nawet około 800 mld euro dodatkowych środków na obronność. Celem jest nie tylko zakup większej ilości uzbrojenia, ale również zwiększenie europejskich mocy produkcyjnych, rozwój obrony powietrznej, dronów, cyberbezpieczeństwa oraz innych strategicznych zdolności.

Skala nowych środków jest więc bezprecedensowa, ale do 2030 roku pozostaje niewiele ponad cztery lata. Kluczowym pytaniem nie jest już wyłącznie to, ile Europa wyda na obronność, lecz czy pieniądze zostaną przełożone na wspólne zakupy, większą produkcję, zapasy amunicji, sprawniejszą logistykę i kompatybilne systemy. To właśnie od tempa tych zmian będzie zależało, czy ambitny termin gotowości obronnej UE pozostanie politycznym celem, czy stanie się rzeczywistą zdolnością wojskową.