- Wynagrodzenia i kwoty bazowe w państwowej sferze budżetowej mają wzrosnąć w 2027 roku o 3 proc.
- Łączny fundusz wynagrodzeń w państwowych jednostkach budżetowych zwiększy się o 5,1 proc., do 96,4 mld zł.
- W najważniejszych organach państwa wydatki na pensje mają wzrosnąć o 7 proc., wyraźnie mocniej niż w pozostałej części budżetówki.
Budżetówka dostanie 3 proc. podwyżki
Projekt budżetu państwa na 2027 rok zakłada podniesienie wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej oraz nauczycieli o 3 proc. Łączny koszt podwyżek wraz ze składkami i innymi pochodnymi ma wynieść około 7,8 mld zł.
Zgodnie z informacją Ministerstwa Finansów średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej ustalono na poziomie 103 proc. Podniesione o 3 proc. mają zostać zarówno wynagrodzenia, jak i kwoty bazowe.
Zmiany obejmą między innymi urzędników, nauczycieli, żołnierzy, funkcjonariuszy oraz cywilnych pracowników jednostek państwowych. Ministerstwo prognozuje, że w 2027 roku państwowa sfera budżetowa będzie obejmowała około 623 tys. etatów.
Podwyżka ma być nieznacznie wyższa od przewidywanej inflacji. Rząd zakłada, że średnioroczny wzrost cen wyniesie 2,8 proc. Oznacza to, że realna poprawa wynagrodzeń może być niewielka, szczególnie jeśli faktyczna inflacja okaże się wyższa od prognozy.
Fundusz płac wzrośnie do 96,4 mld zł
Na wynagrodzenia w państwowych jednostkach budżetowych zapisano łącznie 96,4 mld zł. W 2026 roku było to 91,76 mld zł. Różnica wynosi około 4,7 mld zł, czyli 5,1 proc.
Wzrost całego funduszu płac nie oznacza jednak, że każdy pracownik otrzyma podwyżkę właśnie o 5,1 proc. Na łączną kwotę wpływają również zmiany zatrudnienia, awanse, dodatki, odprawy, nagrody, nowe stanowiska oraz zróżnicowane plany poszczególnych instytucji.
Największa część pieniędzy trafi do osób objętych ustawą o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. W tej grupie, obejmującej administrację oraz służby mundurowe, wydatki płacowe mają wzrosnąć o około 4,8 proc.
Jak wynika z danych przytoczonych przez Bankier.pl, tempo wzrostu funduszu wynagrodzeń wyraźnie spadnie. Plan na 2026 rok przewidywał wzrost o 6 proc., natomiast w 2027 roku ma to być 4,8 proc. To najniższa dynamika od 2018 roku.
Budżetowe „święte krowy” z większym wzrostem
Inaczej wygląda sytuacja w naczelnych organach państwa. W tej grupie wydatki na wynagrodzenia mają być o 7 proc. wyższe niż rok wcześniej.
Określenie „święte krowy” odnosi się do instytucji, które przygotowują własne plany finansowe, a rząd zasadniczo włącza je do projektu budżetu bez ingerowania w wysokość poszczególnych wydatków. Ich finansowa autonomia ma chronić niezależność najważniejszych organów władzy, kontroli państwowej, ochrony prawa oraz sądownictwa.
Różnica jest jednak wyraźna. Podczas gdy rządowy wskaźnik podwyżek dla szeroko rozumianej budżetówki wynosi 3 proc., fundusz płac autonomicznych instytucji ma zwiększyć się o 7 proc. Sam wzrost funduszu także w tym przypadku nie musi oznaczać identycznej podwyżki dla każdego zatrudnionego.
Związki zawodowe chciały podwyżek o 15 proc.
Propozycja rządu spotkała się z krytyką organizacji pracowniczych. Forum Związków Zawodowych, OPZZ i NSZZ „Solidarność” domagały się podniesienia wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej o co najmniej 15 proc.
Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych i wiceprzewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, oceniła podczas czerwcowego posiedzenia RDS:
„3-procentowa podwyżka to jest informacja, że nie chcemy inwestować w odporność”.
W stanowisku Forum Związków Zawodowych podkreślono, że wcześniejsze podwyżki nie rozwiązały problemów kadrowych sektora publicznego. Według organizacji niskie wynagrodzenia utrudniają administracji oraz służbom pozyskiwanie i zatrzymywanie wykwalifikowanych pracowników.
Rząd szuka oszczędności przy wysokim deficycie
Ograniczenie tempa wzrostu płac jest jednym ze sposobów hamowania wydatków państwa. Zgodnie ze wstępnym projektem budżetu na 2027 rok dochody mają wynieść 695 mld zł, a wydatki 977,6 mld zł. Deficyt budżetu państwa zaplanowano na 282,6 mld zł.
Jednocześnie rząd przeznacza większe kwoty na obronność, ochronę zdrowia, energetykę i świadczenia społeczne. W takich warunkach ograniczenie wzrostu wynagrodzeń w administracji pozwala zmniejszyć presję na wydatki, ale zwiększa ryzyko dalszego pogłębiania różnic między płacami w sektorze publicznym i prywatnym.
Projekt nie jest jeszcze ostateczną ustawą. Dokument trafił do Rady Dialogu Społecznego i Rady Fiskalnej. Dopiero po zakończeniu kolejnych etapów prac będzie wiadomo, czy wskaźnik podwyżek oraz plany finansowe poszczególnych instytucji pozostaną bez zmian.
Czytaj także:
Sytuacja finansowa Polaków się pogarsza. Tylko co czwarty deklaruje poprawę
Koszt budowy domu znacznie wzrósł. Najszybciej drożeje robocizna
Handel akcjami przez całą dobę coraz bliżej. Londyn tokenizuje 100 największych spółek



