• Banki obniżają domyślne limity przelewów, a część ryzykownych operacji może być początkowo wyłączona.
  • Planowane przepisy przewidują czterogodzinne opóźnienie przy podnoszeniu limitu oraz aktywowaniu aplikacji na nowym urządzeniu.
  • W pierwszym kwartale 2026 r. wartość oszustw dokonywanych przelewem wzrosła o 56,3 proc.

To dopiero początek zmian. Nowe regulacje mają zwiększyć odpowiedzialność instytucji finansowych za pieniądze wyłudzone od klientów. Banki odpowiedzą więc kolejnymi zabezpieczeniami, które mogą utrudnić wykonanie również całkowicie legalnej i świadomie zlecanej transakcji.

Niższe limity przelewów i więcej blokad

Jak opisuje „Puls Biznesu”, kilka banków wprowadziło w ostatnich miesiącach niższe domyślne limity transakcji. Zdarza się także, że na początku wyłączone są przelewy uznawane za szczególnie ryzykowne, między innymi natychmiastowe oraz walutowe.

Zmiany nie zawsze oznaczają, że klient całkowicie traci możliwość przelania większej kwoty. Najczęściej może samodzielnie podnieść limit, ale dodatkowe procedury mają sprawić, że nie zrobi tego natychmiast pod presją oszusta.

Przykładem jest mBank, który od stycznia 2026 r. obniżył domyślny limit przelewów w serwisie transakcyjnym z 50 tys. do 30 tys. zł. Jednocześnie zwiększył maksymalny limit operacji wykonywanych na urządzeniach mobilnych z 20 tys. do 50 tys. zł.

W PKO BP domyślny dzienny limit dla kont prowadzonych w złotych wynosi 10 tys. zł. Klient korzystający z mobilnej autoryzacji i dodatkowego zabezpieczenia logowania może samodzielnie podnieść go maksymalnie do 300 tys. zł. Wyższa kwota wymaga już wizyty w oddziale i indywidualnej decyzji banku.

Bank może uznać prawidłowy przelew za podejrzany

Oprócz limitów coraz większe znaczenie ma automatyczne monitorowanie zachowania klienta. System może analizować wysokość przelewu, porę zlecenia, lokalizację urządzenia, wcześniejszą historię operacji oraz to, czy odbiorca wcześniej otrzymywał pieniądze z danego rachunku.

Nietypowa transakcja może zostać czasowo wstrzymana. Bank może skontaktować się z klientem, poprosić o dodatkowe potwierdzenie albo odmówić natychmiastowej realizacji operacji. Problem polega na tym, że mechanizmy bezpieczeństwa nie zawsze odróżnią oszustwo od zakupu mieszkania, samochodu czy większej inwestycji.

„To zawsze jest próba wyważenia dwóch wartości” – tłumaczył w rozmowie z portalem BANK.pl dr Zbigniew Długosz, specjalizujący się w prawie usług płatniczych.

Ekspert zwracał uwagę, że ostatecznie to bank może decydować, czy przelew zostanie wykonany. Musi uwzględnić wolę klienta, ale nie zawsze będzie ona rozstrzygająca, jeśli system wykryje wysokie ryzyko oszustwa.

Oszustwa przelewami wzrosły o ponad 56 proc.

Powodem zaostrzania procedur są dane dotyczące wyłudzeń. W pierwszym kwartale 2026 r. banki odnotowały 39,2 tys. oszustw dokonanych za pomocą polecenia przelewu. Ich łączna wartość wyniosła niemal 246 mln zł.

Liczba takich operacji zwiększyła się w ciągu kwartału o 18,1 proc., natomiast wartość aż o 56,3 proc. – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego przytoczonych przez Bankier.pl.

Za 61,9 proc. wartości strat odpowiadały sytuacje, w których przestępca nakłonił zmanipulowaną osobę do samodzielnego wykonania przelewu lub przekazania danych potrzebnych do jego autoryzacji. Pojedyncze wyłudzenia sięgały nawet kilkunastu milionów złotych.

Tradycyjne kody SMS i zatwierdzanie operacji w aplikacji nie rozwiązują tego problemu. Klient wykonuje bowiem wszystkie wymagane czynności, ale działa pod wpływem osoby podszywającej się pod policjanta, pracownika banku, członka rodziny albo doradcę inwestycyjnego.

Zmiana limitu może zostać opóźniona o cztery godziny

Kolejne ograniczenia mogą przynieść unijne przepisy PSR i PSD3. Planowane rozwiązania zakładają między innymi czterogodzinny okres ochronny przy zmianie limitu przelewów. Podobne opóźnienie ma dotyczyć zdalnej aktywacji aplikacji bankowej na nowym urządzeniu.

W praktyce klient, który będzie chciał natychmiast zwiększyć limit i przelać większą kwotę, może zostać zmuszony do odczekania kilku godzin. Ma to dać ofierze czas na ochłonięcie, skontaktowanie się z rodziną lub bankiem i rozpoznanie próby oszustwa.

Od lipca 2027 r. polskie banki mają także stosować weryfikację odbiorcy płatności, czyli VOP. Przed wysłaniem pieniędzy system porówna nazwę lub nazwisko wpisane przez nadawcę z danymi właściciela rachunku. Brak zgodności wywoła ostrzeżenie, ale sam w sobie nie powinien automatycznie blokować przelewu.

Większe bezpieczeństwo kosztem wygody

Nowe zabezpieczenia mogą uratować pieniądze wielu klientów, szczególnie w przypadku oszustw wykorzystujących presję czasu. Efektem ubocznym będzie jednak więcej fałszywych alarmów, telefonów z banku, opóźnień i dodatkowych czynności przy większych transakcjach.

Klient nadal pozostanie właścicielem środków zgromadzonych na rachunku, ale możliwość natychmiastowego rozporządzania nimi może być coraz częściej ograniczana przez limity i systemy antyfraudowe. Bankowość elektroniczna stanie się bezpieczniejsza, lecz mniej elastyczna niż dotychczas.

Czytaj także:

Gospodarka rośnie, ale firmy przestają zatrudniać. Rynek pracy nie rozpieszcza

Rosji brakuje paliwa nawet na Syberii. Zakaz eksportu do końca roku

Co piąty mieszkaniec Wrocławia jest cudzoziemcem. Polskie miasta coraz bardziej multikulturowe