• Rosja przedłuży zakaz eksportu benzyny do końca 2026 r. Obejmie on producentów i firmy handlowe.
  • W części Syberii sytuacja nadal jest „dość trudna”, a na stacjach wprowadzono limity tankowania.
  • Według wyliczeń opartych na danych branżowych produkcja benzyny pokrywała zaledwie około 65 proc. letniego zapotrzebowania.

Wicepremier Aleksandr Nowak zapowiedział, że zakaz eksportu benzyny zostanie przedłużony do końca 2026 r. Początkowo ograniczenia miały obowiązywać jedynie do 31 lipca. Decyzja pokazuje, że Kreml nie spodziewa się szybkiego zakończenia kryzysu.

Rosja zatrzyma benzynę na własnym rynku

Zakaz ma objąć zarówno rafinerie produkujące benzynę, jak i firmy zajmujące się jej handlem. Moskwa chce w ten sposób zwiększyć dostawy na krajowe stacje i powstrzymać dalszy wzrost cen.

„W niektórych regionach, szczególnie na Syberii, sytuacja pozostaje dość trudna” – przyznał Aleksandr Nowak, którego wypowiedź cytuje Anadolu.

Ograniczenia wprowadzano etapami. W kwietniu Rosja wstrzymała eksport benzyny, w czerwcu zakazała wywozu paliwa lotniczego, a na początku lipca wprowadziła także zakaz eksportu oleju napędowego. Ten ostatni ma zostać zniesiony dopiero po ustabilizowaniu rynku.

Rosyjskie władze obawiają się jednocześnie nadmiernego nagromadzenia oleju napędowego. Jeżeli krajowy rynek zostanie zabezpieczony, eksport diesla może zostać wznowiony, aby rafinerie nie musiały ograniczać przerobu ropy.

Produkcja pokrywa tylko dwie trzecie zapotrzebowania

Według obliczeń agencji Reutera opartych na informacjach z rynku rosyjska produkcja benzyny pokrywała w lipcu około 65 proc. sezonowego zapotrzebowania. Dzienny deficyt miał wynosić od 40 do 45 tys. ton.

Latem rosyjski rynek potrzebuje około 115–120 tys. ton benzyny dziennie. Zapotrzebowanie rośnie ze względu na wyjazdy wakacyjne, prace rolnicze i transport. Jednocześnie część największych rafinerii została wyłączona lub pracuje z ograniczoną wydajnością.

Problemy dotknęły między innymi rafinerię NORSI, zakład w Omsku oraz rafinerię w Saratowie. Rosja zaczęła zwiększać dostawy z Białorusi, sprowadzać benzynę drogą morską z Indii oraz rozmawiać z Kazachstanem o awaryjnych dostawach paliwa.

Sytuacja jest szczególnie paradoksalna w przypadku Syberii. Region posiada ogromne złoża ropy i odpowiada za znaczną część rosyjskiego wydobycia, ale duże odległości oraz problemy z rafineriami i transportem sprawiają, że surowiec pod ziemią nie przekłada się automatycznie na dostępność benzyny na stacjach.

Na Syberii obowiązują limity tankowania

W obwodzie irkuckim wprowadzono stan podwyższonej gotowości. Na stacjach Rosnieftu kierowcy mogli kupić maksymalnie 50 litrów paliwa na jeden pojazd. Inne sieci otrzymały możliwość ustalania jeszcze niższych limitów.

Zakazano również tankowania paliwa do kanistrów i innych pojemników. Wyjątki przewidziano dla służb ratunkowych, straży pożarnej, karetek, przedsiębiorstw komunalnych i maszyn rolniczych. Władze apelowały nawet do części firm, aby kierowały pracowników na pracę zdalną i w ten sposób ograniczały ruch samochodowy.

Ograniczenia występowały również w obwodach omskim, saratowskim, twerskim i tiumeńskim oraz w Tatarstanie. Na okupowanym Krymie paliwo zostało czasowo zarezerwowane przede wszystkim dla służb publicznych.

Ukraińskie drony uderzają w rosyjskie rafinerie

Kryzys jest bezpośrednio związany z nasileniem ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę naftową. Od marca Ukraina przeprowadziła dziesiątki uderzeń na rafinerie, terminale, magazyny paliwa oraz instalacje przesyłowe.

Celem ataków jest ograniczenie dochodów Rosji z eksportu surowców oraz utrudnienie zaopatrywania wojska. Uszkodzenia rafinerii uderzają jednak również w rynek cywilny, prowadząc do kolejek, limitów sprzedaży i rosnących cen.

Naprawy są utrudnione przez zachodnie sankcje. Rosyjskie zakłady wykorzystują urządzenia i podzespoły pochodzące od zagranicznych producentów, których szybkie zastąpienie krajowymi odpowiednikami nie zawsze jest możliwe.

Rosja eksportuje ropę, ale importuje benzynę

Rosja pozostaje jednym z największych eksporterów ropy, a jednocześnie została zmuszona do sprowadzania gotowych paliw. W praktyce oznacza to, że rosyjski surowiec może najpierw trafić do zagranicznej rafinerii, a następnie wrócić do kraju w postaci droższej benzyny.

Zakaz eksportu pozwoli przekierować część produkcji na rynek wewnętrzny, ale nie rozwiąże problemu uszkodzonych instalacji. Jeżeli ukraińskie ataki będą kontynuowane, ponownie uruchamiane zakłady mogą zostać wyłączone kolejny raz.

Przedłużenie ograniczeń aż do końca roku wskazuje, że rosyjskie władze traktują kryzys jako problem długoterminowy. Wojna, która przez wiele miesięcy pozostawała dla części rosyjskiego społeczeństwa odległym wydarzeniem, coraz wyraźniej wpływa na codzienne życie – również tysiące kilometrów od granicy z Ukrainą.

Czytaj także:

AI zabiera pracę? Często to tylko pretekst zwolnienia

7-Eleven jednak nie wejdzie do Żabki. Japończycy zerwali negocjacje

Biura w Warszawie znów się zapełniają. W centrum zaczyna brakować powierzchni