- Na jednej ze stacji na okupowanym Krymie litr benzyny miał kosztować nawet 330 rubli.
- Niedobory paliwa i ograniczenia sprzedaży występują w kilkudziesięciu regionach Rosji.
- Ukraińskie ataki wyłączyły znaczną część rosyjskich mocy rafineryjnych i zmusiły Kreml do rozważenia importu paliw.
Benzyna nawet po 330 rubli za litr
Informację o cenie wynoszącej 330 rubli, czyli około 3,80 euro za litr, podał niemiecki „Bild”, a następnie opisał ją Money.pl w materiale o paliwowym kryzysie Putina. Stawka miała dotyczyć jednej ze stacji na okupowanym przez Rosję Krymie, najbardziej dotkniętym problemami z dostawami regionie.
Dane z innych źródeł potwierdzają gwałtowny wzrost cen, choć pokazują niższe poziomy. Na początku lipca oficjalne ceny na stacjach na Krymie i w Sewastopolu sięgały około 185-200 rubli za litr. Prywatni sprzedawcy oraz osoby oferujące paliwo przez komunikator Telegram żądali od 250 do 400 rubli.
Oznacza to, że 330 rubli nie jest reprezentatywną ceną benzyny w całej Federacji Rosyjskiej. Pokazuje jednak skalę problemu w miejscach, gdzie oficjalne dostawy zostały ograniczone, a kierowcy są zmuszeni korzystać z nieformalnego rynku.
Kryzys rozlał się na dziesiątki regionów
Problemy początkowo koncentrowały się na Krymie, ale następnie objęły dużą część Rosji. Według niezależnego portalu Mediazona już pod koniec czerwca ograniczenia, kolejki lub reglamentacja występowały w co najmniej 56 regionach. Lokalne władze wprowadzały limity tankowania, zakazy napełniania kanistrów lub sprzedaż paliwa wyłącznie dla służb publicznych.
Agencja Associated Press informowała, że niedobory dotknęły ponad połowę regionów kraju. Rosyjska produkcja benzyny spadła o około 17 proc., a łączna zdolność przerobu ropy zmniejszyła się o około jedną czwartą. Nawet jedna trzecia mocy rafineryjnych mogła być czasowo wyłączona.
Problemy pojawiły się także w miejscach oddalonych od bezpośrednio atakowanych zakładów. Część regionów Syberii mierzy się z zakłóceniami logistycznymi, brakiem cystern i trudnościami z transportem paliwa na duże odległości. Niedobory stały się widoczne również w Moskwie, dotychczas chronionej przed najpoważniejszymi skutkami wojny.
Drony uderzyły w słaby punkt rosyjskiej gospodarki
Bezpośrednią przyczyną kryzysu są ukraińskie ataki na rafinerie, bazy paliwowe, porty oraz infrastrukturę transportową. Od marca Ukraina przeprowadziła ponad 50 uderzeń na rosyjskie obiekty energetyczne. Uszkodzenia dotknęły między innymi duże zakłady przerabiające ropę oraz instalacje potrzebne do produkcji benzyny i diesla.
Wydobycie ropy nie rozwiązuje problemu, ponieważ surowiec musi zostać przetworzony w rafinerii. Rosja może nadal eksportować lub magazynować ropę, ale po utracie instalacji produkcyjnych nie jest w stanie szybko zamienić jej w wystarczającą ilość paliwa dla kierowców, rolnictwa i wojska.
Naprawa zakładów jest utrudniona przez sankcje. Wiele rosyjskich rafinerii korzystało z urządzeń, automatyki i części produkowanych przez zachodnie firmy. Zastąpienie uszkodzonego wyposażenia może zająć wiele miesięcy, szczególnie jeżeli obiekt zostanie zaatakowany ponownie.
Chris Weafer, szef firmy konsultingowej Macro-Advisory, ocenił, że około jedna trzecia rosyjskich zdolności rafineryjnych pozostaje nieczynna. „Dzieje się to w krytycznym momencie dla gospodarki, gdy zaczynają się żniwa” – podkreślił ekspert.
Putin zapewnia, że sytuacja nie jest krytyczna
Władimir Putin publicznie przyznał, że w kraju występują niedobory benzyny i diesla. Rosyjski przywódca określił jednak sytuację jako „niekrytyczną” i zapewnił, że władze pracują nad naprawą uszkodzonych zakładów oraz stabilizacją rynku.
Kreml zdecydował się na ograniczenie eksportu benzyny, rozważa dalsze restrykcje dotyczące oleju napędowego oraz prowadzi rozmowy o imporcie paliw. Wśród potencjalnych dostawców wymieniane są Indie, Białoruś, Kazachstan i Chiny. Rosja planuje sprowadzać setki tysięcy ton paliw, co jest sytuacją nietypową dla jednego z największych producentów ropy na świecie.
Władze złagodziły również wymagania jakościowe. Na rynek może trafiać paliwo odpowiadające starszym normom, z większą zawartością siarki i innych zanieczyszczeń. Rozwiązanie ma zwiększyć podaż, ale może przyspieszać zużycie nowoczesnych silników i zwiększać emisję szkodliwych substancji.
Droga benzyna uderza w transport i rolnictwo
Kryzys pojawił się w szczególnie niekorzystnym momencie. Latem rośnie ruch samochodowy, a sektor rolniczy potrzebuje dużych ilości oleju napędowego podczas zbiorów. Brak paliwa może opóźniać prace, podnosić koszty transportu żywności i zwiększać presję inflacyjną.
Problemy dotykają również przewoźników, taksówkarzy i firmy logistyczne. W części miast ograniczona dostępność paliwa doprowadziła do zmniejszenia liczby kursów i wzrostu cen usług transportowych. Kierowcy próbują kupować benzynę w sąsiednich regionach, Kazachstanie i Chinach, co tworzy zjawisko określane jako turystyka paliwowa.
Czytaj także:
26 tys. zł netto bez studiów. Ci fachowcy biją na głowę absolwentów uczelni
Polacy toną w długach. W siedmiu województwach zaległości przewyższają pensje
System kaucyjny ma objąć „małpki” i kartony. Resort szykuje rozszerzenie


