- Produkcja przemysłowa wzrosła w czerwcu o 7,6 proc. r/r, a sprzedaż detaliczna o 6,2 proc.
- W I kwartale 2026 r. było 100,2 tys. wolnych miejsc pracy, o 14,7 tys. mniej niż trzy lata wcześniej.
- Najmocniej zatrudnienie spada w branżach odzieżowej, meblarskiej, tekstylnej i motoryzacyjnej.
Ten nietypowy rozdźwięk może oznaczać trwałą zmianę na rynku pracy. Automatyzacja i poprawa wydajności pozwalają firmom zwiększać produkcję bez proporcjonalnego zatrudniania nowych osób. Jednocześnie część przemysłu zmaga się ze słabym popytem w Europie Zachodniej oraz rosnącą konkurencją z Chin.
Produkcja i sprzedaż rosną w szybkim tempie
Dane gospodarcze wyglądają dobrze. Według GUS produkcja przemysłowa w czerwcu 2026 r. była o 7,6 proc. wyższa niż rok wcześniej. Wzrost odnotowano w 26 z 34 działów przemysłu, szczególnie w produkcji sprzętu transportowego, papieru, urządzeń elektrycznych oraz maszyn.
Równie mocno odbiła konsumpcja. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,2 proc. r/r, a w porównaniu z majem zwiększyła się o 1,4 proc. Szczególnie szybko rosła sprzedaż mebli, sprzętu RTV i AGD, kosmetyków, samochodów oraz paliw.
W I kwartale PKB zwiększył się realnie o 3,5 proc. r/r. Bieżące szacunki ekonomistów wskazują, że tempo wzrostu gospodarki może znajdować się w przedziale 3,6–3,7 proc. To poziom zbliżony do potencjału polskiej gospodarki.
Wakatów jest mniej niż trzy lata temu
Na rynku pracy podobnego ożywienia nie widać. W I kwartale 2023 r. firmy miały 114,9 tys. nieobsadzonych miejsc pracy. Trzy lata później liczba ta wynosiła 100,2 tys. Oznacza to spadek o 14,7 tys. wakatów, czyli około 12,8 proc.
W publikacji omawiającej problem pojawiła się wartość 14,6 proc., ale nie odpowiada ona różnicy między wskazanymi liczbami. Prawdopodobnie pomylono procenty z liczbą około 14,6–14,7 tys. miejsc pracy.
Dane kwartalne wymagają dodatkowego zastrzeżenia. Jak podaje GUS, w porównaniu z IV kwartałem 2025 r. liczba wakatów wzrosła o 16,7 proc., a w ujęciu rocznym spadła tylko o 0,8 tys. Nie mamy więc do czynienia z nagłym załamaniem rekrutacji, lecz z dłuższym trendem słabszego zapotrzebowania na nowych pracowników.
Wynagrodzenia również wyraźnie wyhamowały
Podobny sygnał wysyłają płace. W 2023 r. wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosły okresami w tempie 13–14 proc. rocznie. W czerwcu 2026 r. dynamika wyniosła już 5,9 proc.
Jednocześnie przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,9 proc. niższe niż przed rokiem. Oznacza to, że firmy nie tylko ostrożniej otwierają nowe rekrutacje, ale w części branż stopniowo ograniczają liczbę etatów.
„Mimo szybkiego wzrostu gospodarczego nie widać żadnego ssania na pracowników” – zauważa Gabriel Chrostowski w analizie opublikowanej przez „Puls Biznesu”.
Firmy produkują więcej bez zwiększania zatrudnienia
Jednym z najważniejszych powodów może być automatyzacja. Nowe maszyny, systemy informatyczne oraz narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję pozwalają wykonywać część zadań szybciej i mniejszą liczbą pracowników. Wzrost produkcji nie musi więc automatycznie prowadzić do powstawania nowych etatów.
Znaczenie ma również tzw. chomikowanie pracy. W latach 2022–2023, gdy brakowało pracowników, przedsiębiorstwa zatrudniały dodatkowe osoby i unikały redukcji nawet podczas przejściowego osłabienia zamówień. Obecnie mogą zwiększać skalę działalności przy wykorzystaniu już posiadanych zespołów.
Trzecim czynnikiem jest presja na marże. Wyższe koszty energii, wynagrodzeń, finansowania i usług ograniczają możliwości rozbudowy zespołów. Przedsiębiorstwa mogą mieć więcej zamówień, ale jednocześnie nie dysponować wystarczającą rentownością, aby rozpocząć szerokie rekrutacje.
Najmocniej cierpi tradycyjny przemysł
Spowolnienie popytu na pracę szczególnie wyraźnie widać w przetwórstwie przemysłowym. Zatrudnienie w tym sektorze spada o około 1 proc. rocznie, a liczba wakatów zmniejszyła się o 5 proc.
Największy spadek zatrudnienia odnotowano w produkcji odzieży – o 11,2 proc. W branży meblarskiej ubyło 4,9 proc. etatów, w tekstylnej 3,4 proc., a w produkcji samochodów i części 3,2 proc.
Sektory te są mocno uzależnione od popytu w Niemczech i innych państwach Europy Zachodniej. Jednocześnie konkurują z tańszymi producentami z Azji. Nawet szybki wzrost krajowej konsumpcji nie musi zatem rekompensować problemów eksporterów.
Wzrost PKB nie gwarantuje już wielu nowych miejsc pracy
Obecna sytuacja nie oznacza jeszcze masowego bezrobocia. Liczba wakatów w ujęciu kwartalnym wzrosła, a przedsiębiorstwa wciąż zgłaszają około 100 tys. wolnych stanowisk. Zmienia się jednak zależność między wzrostem gospodarczym a zatrudnieniem.
Jeżeli firmy będą nadal poprawiać produktywność dzięki automatyzacji, polska gospodarka może rozwijać się bez dużego wzrostu liczby etatów. Dla pracowników oznacza to większe znaczenie kwalifikacji technicznych i cyfrowych. Dla państwa – konieczność odejścia od samej stopy bezrobocia jako głównej miary kondycji rynku pracy.
Czytaj także:
AI zabiera pracę? Często to tylko pretekst zwolnienia
7-Eleven jednak nie wejdzie do Żabki. Japończycy zerwali negocjacje
Biura w Warszawie znów się zapełniają. W centrum zaczyna brakować powierzchni



