- Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce ma wzrosnąć nominalnie o 5,9 proc., a realnie o 3 proc.
- Rząd zakłada wzrost PKB o 3 proc. oraz średnioroczną inflację wynoszącą 2,8 proc.
- Dochody państwa mają wynieść 695 mld zł, a deficyt budżetowy 282,6 mld zł.
Budżet na 2027 rok zakłada wzrost płac o 5,9 proc.
Jednym z najważniejszych założeń projektu jest dalszy wzrost wynagrodzeń. Zgodnie z informacjami przedstawionymi po posiedzeniu Rady Ministrów przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej ma zwiększyć się w 2027 roku nominalnie o 5,9 proc. Wzrost realny, czyli uwzględniający inflację, ma wynieść 3 proc.
„Prognozujemy, iż nominalne przeciętne wynagrodzenie wzrośnie o 5,9 proc., a realnie o 3 proc.” – powiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, którego wypowiedź przytoczono w informacji o przyjęciu projektu budżetu.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba zatrudniona otrzyma podwyżkę dokładnie o 5,9 proc. Jest to prognoza dotycząca średniej płacy w całej gospodarce. Rzeczywiste zmiany będą zależały od branży, sytuacji konkretnego przedsiębiorstwa, regionu oraz formy zatrudnienia.
Rząd przewiduje, że w 2026 roku przeciętna pensja zwiększy się nominalnie o 6,4 proc. i realnie o 3,3 proc. W kolejnym roku tempo wzrostu płac ma więc lekko wyhamować, ale wynagrodzenia nadal powinny rosnąć szybciej niż ceny.
Inflacja ma wynieść 2,8 proc., a PKB wzrosnąć o 3 proc.
Projekt budżetu opiera się na założeniu, że polska gospodarka zwiększy się w 2027 roku o 3 proc. Jednocześnie średnioroczna inflacja ma wynieść 2,8 proc.
To zmiana wobec wcześniejszych założeń z czerwca. Wówczas rząd przewidywał wzrost PKB o 3,1 proc. i inflację na poziomie 2,5 proc. Najnowsza prognoza jest zatem nieco mniej optymistyczna w odniesieniu do tempa rozwoju gospodarki i jednocześnie zakłada szybszy wzrost cen.
Inflacja na poziomie 2,8 proc. nadal znajdowałaby się blisko celu Narodowego Banku Polskiego wynoszącego 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy. Taki wynik mógłby sprzyjać stabilizacji stóp procentowych, ale ostateczne decyzje Rady Polityki Pieniężnej będą zależały od bieżących danych, kursu złotego, dynamiki płac oraz cen energii.
Deficyt budżetowy wyniesie 282,6 mld zł
Dochody budżetu państwa w 2027 roku zaplanowano na 695 mld zł. To o 68,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w 2026 roku. Wydatki mają sięgnąć 977,6 mld zł, co oznacza deficyt wynoszący 282,6 mld zł.
Dochody podatkowe mają osiągnąć 622,4 mld zł. Rząd spodziewa się między innymi 363,7 mld zł wpływów z podatku VAT oraz 94,6 mld zł z podatku CIT. W przypadku VAT oznacza to wzrost o prawie 32 mld zł, a w przypadku CIT o 14 mld zł.
Założenia opierają się między innymi na dalszym wzroście konsumpcji i poprawie wyników przedsiębiorstw. Minister finansów wskazał, że nominalna wartość spożycia prywatnego ma zwiększyć się o niemal 6 proc.
Dużym obciążeniem pozostanie finansowanie długu. Jak wynika z danych dotyczących potrzeb pożyczkowych państwa, w 2027 roku mają one wynieść 565 mld zł. Koszt obsługi zadłużenia sięgnie 107 mld zł, czyli będzie o 17 mld zł wyższy niż w 2026 roku.
Bezpieczeństwo, zdrowie i inwestycje priorytetami rządu
Rząd wskazuje trzy główne priorytety budżetu: bezpieczeństwo, ochronę zdrowia oraz inwestycje strategiczne. W przypadku ochrony zdrowia wydatki mają wynieść 274 mld zł, czyli o 26,3 mld zł więcej niż rok wcześniej. Z samego budżetu państwa ma pochodzić 73 mld zł.
Na inwestycje infrastrukturalne zaplanowano 62,4 mld zł. Środki mają trafić między innymi na drogi krajowe, obwodnice, kolej oraz przedsięwzięcia związane z energetyką i budową pierwszej elektrowni jądrowej.
Premier Donald Tusk już przed przyjęciem projektu wskazywał, że budżet musi łączyć wysokie wydatki na bezpieczeństwo z finansowaniem rozwoju. W zapowiedzi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podkreślono również potrzebę zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia i strategiczne inwestycje.
Projekt budżetu trafi teraz do Sejmu
Przyjęcie dokumentu przez rząd nie kończy prac nad budżetem. Projekt musi zostać przekazany do Sejmu najpóźniej 30 września. Następnie przejdzie przez trzy czytania, prace komisji i głosowanie.
Po uchwaleniu przez Sejm ustawa trafi do Senatu, a później do prezydenta. Głowa państwa nie może zawetować ustawy budżetowej, ale może skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Najważniejszym założeniem dla gospodarstw domowych pozostaje dalszy realny wzrost wynagrodzeń. Jego realizacja będzie jednak zależała od tego, czy inflacja rzeczywiście utrzyma się w pobliżu 2,8 proc. oraz czy polska gospodarka osiągnie zakładane tempo wzrostu.
Czytaj także:
Bankomaty mają nagrywać twarz każdego klienta. Inwigilacja czy bezpieczeństwo?
Polska zwiększyła PKB na mieszkańca o 45 proc. USA tylko o 18 proc.
Tylko 35 proc. Polaków może regularnie oszczędzać. 73 proc. najwięcej wydaje na żywność



