- Kurs euro wzrósł w piątek rano do 4,3395 zł i był najwyższy od 20 lipca.
- Złoty stracił w związku ze wzrostem ryzyka geopolitycznego w Europie Środkowo-Wschodniej.
- Analitycy ING nie wykluczają ruchu kursu EUR/PLN w kierunku 4,3490 zł.
Kurs euro wzrósł do 4,3395 zł
Przecena złotego rozpoczęła się już w czwartek. Kurs EUR/PLN zwiększył się wówczas o ponad 2,5 grosza i dotarł do 4,3381 zł. W piątek rano euro podrożało jeszcze bardziej, osiągając 4,3395 zł. Był to najwyższy poziom od 20 lipca.
Po rozpoczęciu bardziej płynnego handlu kurs nieco się obniżył i znalazł się w okolicach 4,3350 zł. Nadal pozostawał jednak powyżej poziomów obserwowanych wcześniej w tym tygodniu.
Jak wynika z analizy piątkowych notowań walutowych, złoty osłabł również wobec dolara. Kurs USD/PLN wzrósł w czwartek do 3,7242 zł, a w piątek rano pozostawał w pobliżu 3,72 zł.
Zmiana była widoczna także na pozostałych parach. Funt brytyjski kosztował chwilowo ponad 5,06 zł, natomiast kurs franka szwajcarskiego zbliżył się do 4,63 zł.
Inwestorzy wyprzedawali waluty całego regionu
Osłabienie nie dotyczyło wyłącznie Polski. Inwestorzy ograniczali zaangażowanie w aktywa z całej Europy Środkowo-Wschodniej. Złoty stracił w czwartek wobec euro ponad 0,5 proc., natomiast węgierski forint został przeceniony o około 0,76 proc.
Sytuacja była nietypowa, ponieważ jednocześnie na głównych światowych parach walutowych nie dochodziło do dużych zmian. Kurs EUR/USD utrzymywał się w pobliżu 1,1650. Oznacza to, że przyczyny osłabienia złotego miały przede wszystkim charakter regionalny.
„W rezultacie nastroje inwestycyjne w regionie CEE wyraźnie się pogorszyły, co ciążyło lokalnym walutom i rynkom akcji” – ocenili analitycy PKO BP w komentarzu przytoczonym przez Bankier.pl.
Eksperci wskazują na wzrost geopolitycznej premii za ryzyko. Jednym z impulsów miała być niespodziewana wizyta szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie oraz związane z nią spekulacje dotyczące dalszego przebiegu wojny w Ukrainie.
Informacje nie przesądzały o konkretnych zmianach politycznych lub militarnych. Wystarczyły jednak, by część inwestorów ograniczyła ekspozycję na waluty i akcje z państw położonych blisko obszaru konfliktu.
Przecena złotego zbiegła się ze spadkami na GPW
Pogorszenie nastrojów było widoczne również na warszawskiej giełdzie. WIG20 zanotował największy spadek od ponad dwóch miesięcy. Jednoczesna przecena akcji i krajowej waluty może świadczyć o odpływie części zagranicznego kapitału z polskich aktywów.
Nie oznacza to jeszcze rozpoczęcia długotrwałego trendu. Krótkoterminowe ruchy walut często wynikają z gwałtownej zmiany nastawienia inwestorów, a później są częściowo odrabiane, jeśli najbardziej negatywne scenariusze się nie potwierdzą.
Dla złotego istotne pozostają również fundamenty polskiej gospodarki, poziom stóp procentowych oraz decyzje Narodowego Banku Polskiego. Znaczenie mają też oczekiwania dotyczące polityki Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego.
Oficjalne średnie kursy walut publikowane codziennie przez Narodowy Bank Polski mogą różnić się od bieżących notowań rynkowych oraz stawek oferowanych przez banki i kantory.
Euro może zbliżyć się do 4,35 zł
Przekroczenie przez kurs euro poziomu 4,33 zł pogorszyło krótkoterminowy obraz złotego. Analitycy ING wskazują, że utrzymanie presji na polską walutę może otworzyć drogę do wzrostu EUR/PLN w okolice 4,3490 zł.
Eksperci PKO BP przedstawiają bardziej uspokajający scenariusz. Jeżeli kolejne informacje nie będą wskazywały na eskalację konfliktu, przecena walut regionu może wyhamować. W takim przypadku kurs euro powinien utrzymywać się poniżej 4,34 zł, a dolara poniżej 3,74 zł.
Rynek obserwuje również wydarzenia w Jackson Hole i wystąpienia przedstawicieli amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Sygnały dotyczące przyszłego poziomu stóp procentowych w USA mogą wpływać na kurs dolara oraz przepływy kapitału pomiędzy rynkami rozwiniętymi i wschodzącymi.
Słabszy złoty podnosi koszty zakupów za granicą
Osłabienie krajowej waluty oznacza wyższe koszty dla osób kupujących euro przed zagranicznym wyjazdem. Różnicę odczują również importerzy, którzy rozliczają towary i surowce w euro lub dolarach.
Droższy frank może z kolei zwiększać złotową wartość rat kredytów walutowych, choć ostateczna wysokość płatności zależy również od oprocentowania oraz kursu stosowanego przez konkretny bank.
Dla eksporterów słabszy złoty może być korzystny, ponieważ przychody uzyskiwane w obcych walutach po przeliczeniu mają większą wartość. Zbyt gwałtowna przecena zwiększa jednak niepewność i utrudnia firmom planowanie kosztów.
Czytaj także:
Bankomaty mają nagrywać twarz każdego klienta. Inwigilacja czy bezpieczeństwo?
Polska zwiększyła PKB na mieszkańca o 45 proc. USA tylko o 18 proc.
Tylko 35 proc. Polaków może regularnie oszczędzać. 73 proc. najwięcej wydaje na żywność


