• Liczba upadłości firm budowlanych wzrosła w ciągu roku o 31,3 proc.
  • Postępowań restrukturyzacyjnych było o 94,4 proc. więcej niż przed rokiem.
  • Ceny materiałów wzrosły tylko o 1,1 proc., ale firmy tracą płynność przez brak inwestycji, rosnące płace i długie terminy płatności.

Upadłości firm budowlanych wzrosły o 31,3 proc.

Z najnowszych danych Polskiego Funduszu Rozwoju wynika, że liczba upadłości firm budowlanych zwiększyła się w ujęciu rocznym o 31,3 proc. Liczba postępowań restrukturyzacyjnych wzrosła natomiast aż o 94,4 proc. Dane wskazują, że coraz więcej przedsiębiorstw ma problemy z regulowaniem zobowiązań i próbuje porozumieć się z wierzycielami.

Nieco inną kategorię opisuje raport Coface dotyczący niewypłacalności przedsiębiorstw. Według niego liczba niewypłacalności w budownictwie wzrosła w pierwszym półroczu o 12,6 proc. Branża odpowiadała za 20 proc. wszystkich przypadków niewypłacalności, ustępując jedynie sektorowi usług.

Różnica między tymi wskaźnikami wynika z odmiennego zakresu danych. Upadłość jest formalnym postępowaniem prowadzącym najczęściej do likwidacji przedsiębiorstwa, natomiast niewypłacalność obejmuje również restrukturyzacje. Oba zestawienia pokazują jednak, że budownictwo pozostaje jednym z najsłabszych punktów polskiej gospodarki.

Materiały budowlane drożeją wolniej od inflacji

Problemy branży nie wynikają obecnie z gwałtownego wzrostu cen materiałów. Według danych Grupy PSB, przytoczonych w analizie sytuacji firm budowlanych, ich średnie ceny w pierwszym półroczu 2026 roku były tylko o 1,1 proc. wyższe niż rok wcześniej. W tym samym czasie inflacja wyniosła 2,7 proc.

W siedmiu grupach asortymentowych odnotowano spadki. Materiały wykończeniowe, wyposażenie, sprzęt AGD, cement i wapno potaniały o około 2 proc. Nie wszystkie produkty podążały jednak w tym samym kierunku. Drewno i płyty OSB podrożały o 11 proc., a izolacje termiczne o 5 proc.

Stabilniejsze ceny ułatwiają wykonawcom przygotowywanie kosztorysów i zmniejszają ryzyko, że kontrakt okaże się nierentowny jeszcze przed zakończeniem robót. Nie wystarcza to jednak do poprawy kondycji całej branży, ponieważ problemem jest malejąca liczba części inwestycji.

Firmy ograniczyły budowę hal, magazynów i hoteli

Według danych GUS w pierwszym kwartale 2026 roku oddano 3,1 mln metrów kwadratowych nowych lub rozbudowanych budynków niemieszkalnych. Było to o 11,5 proc. mniej niż rok wcześniej.

Powierzchnia przekazanych do użytkowania budynków magazynowych spadła o 31,2 proc., a przemysłowych o 25,4 proc. W przypadku hoteli i obiektów zakwaterowania turystycznego odnotowano spadek aż o 42,8 proc.

Mniejsza liczba inwestycji oznacza zaostrzenie konkurencji pomiędzy wykonawcami. Firmy częściej zgadzają się na kontrakty z niską marżą albo długim terminem płatności, aby utrzymać pracowników i zapewnić sobie kolejne zlecenia. To z kolei zwiększa ryzyko utraty płynności.

„Z perspektywy płynności kontrakt nie kończy się w momencie, gdy ekipa schodzi z inwestycji” – podkreśla Karolina Burzyńska, dyrektor regionalna eFaktor, w komentarzu opublikowanym przez Forsal. Ostateczne rozliczenie może nastąpić dopiero wiele miesięcy później.

Koszty pracy pozostają największym problemem

Najpoważniejszą barierą dla firm budowlanych są koszty zatrudnienia. W lipcowym badaniu koniunktury GUS wskazało je 72,5 proc. przedsiębiorstw działających w branży.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w firmach budowlanych zatrudniających więcej niż dziewięć osób wyniosło w pierwszej połowie roku 8862,68 zł. Było o 6,2 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Jednocześnie lipiec, czyli szczyt sezonu budowlanego, nie przyniósł wyraźnej poprawy nastrojów. Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury wzrósł z minus 0,7 do minus 0,3, ale nadal więcej przedsiębiorstw oceniało sytuację negatywnie niż pozytywnie.

Płynność zdecyduje, które firmy przetrwają

Pewną nadzieją dla wykonawców jest wzrost cen usług budowlanych. Ceny produkcji budowlano-montażowej były w czerwcu o 5,5 proc. wyższe niż rok wcześniej, co może pozwolić firmom przerzucić część rosnących kosztów na inwestorów.

Nie każda firma ma jednak wystarczająco silną pozycję, aby podnieść stawki. Mniejsi wykonawcy są szczególnie narażeni na opóźnienia w płatnościach, ponieważ muszą na bieżąco finansować wynagrodzenia, materiały, sprzęt i podwykonawców.

W kolejnych miesiącach o przetrwaniu przedsiębiorstw może zdecydować nie tylko liczba zleceń, ale również poziom marży, termin rozliczenia prac oraz dostęp do finansowania bieżącej działalności. Nawet firma posiadająca zamówienia może upaść, jeśli przez kilka miesięcy będzie pokrywać koszty inwestycji z własnych środków.

Czytaj także:

Bankomaty mają nagrywać twarz każdego klienta. Inwigilacja czy bezpieczeństwo?

Polska zwiększyła PKB na mieszkańca o 45 proc. USA tylko o 18 proc.

Tylko 35 proc. Polaków może regularnie oszczędzać. 73 proc. najwięcej wydaje na żywność