• Ludność Polski na koniec czerwca 2026 r. liczyła 37,24 mln osób, o 90 tys. mniej niż na początku roku.
  • W ciągu pierwszych sześciu miesięcy urodziło się około 115 tys. dzieci, a zmarło ponad 210 tys. osób.
  • Polska odnotowuje dodatnie saldo migracji na pobyt stały, ale nie wystarcza ono do zatrzymania spadku liczby mieszkańców.

Ludność Polski kurczy się coraz szybciej. 90 tys. osób mniej w pół roku

Z najnowszego opracowania GUS dotyczącego stanu ludności na 30 czerwca 2026 r. wynika, że populacja Polski zmniejszyła się w pierwszym półroczu o około 90 tys. osób. Oznacza to ubytek rzeczywisty na poziomie 0,24 proc.

Dla porównania w analogicznym okresie 2025 r. liczba mieszkańców zmniejszyła się o 87 tys. osób, czyli o 0,23 proc. populacji. Tempo spadku pozostaje zatem nieco wyższe niż przed rokiem. Jeszcze większą różnicę widać w porównaniu rocznym. Pod koniec czerwca 2025 r. Polska liczyła około 37,4 mln mieszkańców, natomiast rok później było ich o 159 tys. mniej.

Oznacza to, że w ciągu dwunastu miesięcy z mapy demograficznej kraju zniknęła liczba mieszkańców porównywalna z populacją średniej wielkości polskiego miasta.

Jak wynika z wcześniejszych danych GUS opublikowanych w lipcu, na każde 10 tys. mieszkańców Polski w pierwszym półroczu ubyły 24 osoby, wobec 23 osób rok wcześniej. Ujemna dynamika populacji nie jest zjawiskiem nowym. Polska doświadcza długotrwałego spadku liczby ludności, a najnowsze dane potwierdzają utrzymywanie się tej tendencji.

W Polsce rodzi się dwa razy mniej dzieci, niż umiera osób. Dane GUS

Najważniejszą przyczyną zmniejszania się populacji pozostaje ujemny przyrost naturalny. Według danych GUS dotyczących pierwszego półrocza 2026 r. od stycznia do czerwca zarejestrowano około 115 tys. urodzeń żywych. Było to o około tysiąc mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Jednocześnie liczba zgonów wzrosła o około 2 tys., osiągając 210,5 tys. Oznacza to, że w ciągu sześciu miesięcy zmarło o około 95,5 tys. więcej osób, niż się urodziło. Rok wcześniej ubytek naturalny wynosił 92,6 tys.

Współczynnik urodzeń utrzymał się na poziomie 6,2 na tysiąc mieszkańców, natomiast współczynnik zgonów wzrósł z 11,1 do 11,3.

„Od 2013 r. jest obserwowany ubytek naturalny” – przypomina GUS w opracowaniu przytoczonym przez Interię Biznes. Urząd wskazuje, że problem wynika z utrzymywania się niskiej liczby urodzeń przy jednoczesnym wzroście liczby i udziału osób starszych.

Nawet jeżeli tempo spadku urodzeń okresowo wyhamowuje, nie oznacza to jeszcze odwrócenia trendu demograficznego. Aby populacja przestała się kurczyć w wyniku zmian naturalnych, konieczne byłoby znaczne zmniejszenie różnicy między liczbą urodzeń a zgonów.

Więcej osób przyjeżdża do Polski, niż wyjeżdża. Migracja nie zatrzymuje spadku populacji

W raporcie pojawia się również informacja o zmianach migracyjnych. W przeciwieństwie do przyrostu naturalnego saldo zarejestrowanych migracji zagranicznych na pobyt stały jest dodatnie.

Według GUS w pierwszym półroczu 2026 r. na pobyt stały zameldowało się w Polsce około 9,9 tys. osób, które wcześniej mieszkały za granicą. Jednocześnie wyjazd na pobyt stały za granicę zgłosiło 4,3 tys. osób. Oznacza to dodatnie saldo wynoszące około 5,6 tys. osób.

Dane te pokazują, że rejestrowana emigracja stała nie jest obecnie główną przyczyną zmniejszania się populacji. Kluczowe znaczenie ma znacznie większa liczba zgonów niż urodzeń.

Trzeba jednak pamiętać, że statystyka zameldowań na pobyt stały nie obejmuje wszystkich faktycznych przepływów migracyjnych, w tym części cudzoziemców przebywających czasowo w Polsce. Dlatego danych o migracjach nie należy utożsamiać z pełną liczbą osób przyjeżdżających do kraju i opuszczających jego terytorium.

W miastach mieszka ponad 22 mln osób. Zmienia się struktura polskiego społeczeństwa

Z październikowego raportu wynika, że na koniec czerwca w polskich miastach mieszkało około 22 mln 95 tys. osób. Stanowiły one niespełna 60 proc. całej populacji. Na terenach wiejskich mieszkało około 15,1 mln osób. Kobiety stanowiły blisko 52 proc. mieszkańców kraju.

Zmieniająca się liczba i struktura ludności mogą mieć istotne znaczenie dla rynku nieruchomości. W regionach tracących mieszkańców może stopniowo słabnąć popyt na lokale, podczas gdy największe aglomeracje nadal mogą przyciągać osoby przeprowadzające się za pracą lub edukacją.

Mniejsza populacja kraju nie oznacza zatem automatycznie spadku cen mieszkań we wszystkich lokalizacjach. Istotne pozostają migracje wewnętrzne, liczba gospodarstw domowych i dostępność nowych nieruchomości.

Zmiany demograficzne obejmują również strukturę rodzin. W pierwszym półroczu 2026 r. zawarto około 50 tys. małżeństw, o około 2 tys. więcej niż przed rokiem. Jednocześnie liczba rozwodów wzrosła o około tysiąc, do 32 tys. Małżeństwa wyznaniowe stanowiły 38 proc. wszystkich zawartych związków.

Czytaj także:

15,4 mld zł deficytu w miesiąc. Najgorszy wynik od ponad ćwierć wieku

Skarbówka wykryła plagę fikcyjnych faktur. Ich liczba wzrosła dwukrotnie

Polska przestała doganiać Zachód. Jakość życia poniżej europejskiej średniej