- Do 2050 r. liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce może zmniejszyć się o około 5 mln.
- Eksperymentalna symulacja GUS wskazuje, że w 2060 r. Polska może liczyć tylko 28,4 mln mieszkańców.
- Spadek liczby pracowników może odbić się na gospodarce, finansach publicznych, systemie emerytalnym i dostępności pracowników dla firm.
Rynek pracy może stracić 5 mln osób
Skala nadchodzącej zmiany została przedstawiona przez prezesa GUS w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Marek Cierpiał-Wolan zwrócił uwagę, że jeszcze około 15 lat temu w Polsce było ponad 24 mln osób w wieku produkcyjnym. Obecnie jest ich o około 3 mln mniej, a w kolejnych latach spadek ma jeszcze przyspieszyć.
Do 2050 r. ubytek ma sięgnąć kolejnych około 5 mln osób. Oznaczałoby to nie tylko znaczące zmniejszenie zasobu pracowników, ale również zmianę proporcji pomiędzy osobami pracującymi a tymi, które pozostają poza rynkiem pracy.
„To jest gigantyczne wyzwanie” – powiedział Marek Cierpiał-Wolan, prezes GUS, odnosząc się do długoterminowych prognoz dotyczących liczby osób w wieku produkcyjnym.
Dane z prognozy ludności GUS na lata 2023-2060 pokazują, że kierunek zmian jest wyraźny we wszystkich analizowanych scenariuszach. W 2022 r. liczba osób w wieku produkcyjnym wynosiła około 22,2 mln. Z kolei w scenariuszu średnim w 2050 r. miałoby ich pozostać około 16,9 mln, a w 2060 r. około 15,1 mln.
W 2060 roku Polska może liczyć tylko 28,4 mln mieszkańców
Problem nie ogranicza się wyłącznie do podaży pracowników. Polska jednocześnie traci mieszkańców.
W opublikowanej w listopadzie 2025 r. eksperymentalnej symulacji demograficznej GUS urząd oszacował, że przy utrzymaniu niskiej dzietności na poziomie z 2024 r. populacja Polski może w 2060 r. wynosić około 28,4 mln osób. To o około 2,5 mln mniej niż zakładał główny scenariusz oficjalnej prognozy z 2023 r.
GUS zastrzega, że jest to symulacja eksperymentalna, która ma pokazywać możliwy kierunek zmian, a nie zastępować oficjalną prognozę. Jej znaczenie jest jednak istotne, ponieważ uwzględnia niższą niż wcześniej zakładano dzietność.
Prezes GUS wskazuje, że współczynnik dzietności w Polsce wynosi około 1,07, podczas gdy dla prostej zastępowalności pokoleń potrzebny byłby poziom około 2,1. Długotrwałe utrzymywanie się takiej różnicy oznacza coraz mniej osób wchodzących w kolejnych latach na rynek pracy.
Firmy mogą coraz mocniej odczuwać brak pracowników
Zmiany demograficzne mogą mieć bezpośrednie konsekwencje dla przedsiębiorstw. Mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym oznacza ograniczoną dostępność pracowników, szczególnie w branżach, w których automatyzacja części stanowisk jest trudna.
Firmy mogą być zmuszone do mocniejszego konkurowania o zatrudnionych, zwiększania wydajności, inwestowania w automatyzację oraz szerszego wykorzystywania potencjału osób, które obecnie pozostają poza rynkiem pracy.
Ważnym kierunkiem może być także zwiększenie aktywności zawodowej. Prezes GUS zwraca uwagę zarówno na potrzebę aktywizacji większej liczby osób w wieku produkcyjnym, jak i tworzenie warunków pozwalających zainteresowanym dłużej pozostawać aktywnymi zawodowo po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Demografia uderzy także w emerytury i finanse publiczne
Kurczenie się rynku pracy oznacza również wyzwanie dla finansów państwa. Jeżeli liczba pracujących i płacących podatki oraz składki będzie maleć, a równocześnie rosnąć będzie udział osób starszych, zwiększy się presja na system emerytalny, ochronę zdrowia i usługi publiczne.
Według prognozy GUS w scenariuszu średnim liczba osób w wieku produkcyjnym może spaść z około 22,2 mln w 2022 r. do około 15,1 mln w 2060 r. W wariancie niskim spadek byłby jeszcze większy, do około 13,3 mln.
Dlatego znaczenie mają nie tylko działania dotyczące liczby urodzeń, lecz także migracja, powroty Polaków z zagranicy, aktywizacja zawodowa, poprawa zdrowia społeczeństwa i zwiększanie produktywności.
GUS wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych prowadzi m.in. pogłębione badania dotyczące polskiej diaspory, zaczynając od Norwegii. Jednym z celów jest lepsze poznanie możliwości zachęcania Polaków mieszkających za granicą do powrotu do kraju.
Zmian demograficznych nie da się szybko odwrócić. Nawet znaczący wzrost liczby urodzeń nie zwiększyłby liczby pracowników w krótkim okresie. Dla gospodarki kluczowe będzie więc równoczesne łagodzenie skutków kurczącej się populacji i przygotowanie rynku pracy na dekady, w których pracowników będzie coraz mniej.
Czytaj także:
Polacy kupują więcej, ale poniżej prognoz. Nowe dane GUS rozczarowały
Rząd chce zablokować mikrokawalerki. Deweloperzy protestują
Spór o artykuł 5 NATO. Sąsiedzi nie zamierzają bronić Polski



