• Premier Czech Andrej Babisz zadeklarował, że jego kraj wypełni zobowiązania wynikające z art. 5 NATO i w razie ataku pomoże Polsce.
  • Premier Słowacji Robert Fico powiedział, że nie chce, aby jego kraj został wciągnięty w konflikt zbrojny „z powodu jakiegoś artykułu 5”.
  • Artykuł 5 zobowiązuje sojuszników do udzielenia pomocy napadniętemu państwu, ale nie oznacza automatycznego obowiązku wysłania określonej liczby żołnierzy.

Artykuł 5 NATO. Babisz deklaruje pomoc Polsce

Andrej Babisz odniósł się do kwestii wspólnej obrony po poniedziałkowym posiedzeniu czeskiego rządu. Jak podała PAP, czeski premier zapewnił, że jego państwo będzie przestrzegało zobowiązań wynikających z Traktatu Północnoatlantyckiego.

„Gdyby coś się wydarzyło, oczywiście pomoglibyśmy Polsce na podstawie art. 5” – powiedział Babisz, cytowany przez PAP.

Premier Czech zaznaczył jednocześnie, że nie ma informacji wskazujących na bezpośrednie zagrożenie jego kraju atakiem dronów lub rakiet. Zwrócił jednak uwagę na szczególne położenie Polski, która bezpośrednio graniczy z Ukrainą, gdzie trwa wojna.

Stanowisko Babisza jest zgodne z deklaracją przyjętą przez państwa Sojuszu podczas szczytu NATO w Ankarze w lipcu 2026 roku. Przywódcy państw członkowskich ponownie potwierdzili wówczas zobowiązanie do kolektywnej obrony, zgodnie z zasadą, że atak na jednego członka jest traktowany jako atak na wszystkich.

Fico: nie chcę, by Słowację wciągnięto w konflikt

Inaczej akcenty rozłożył premier Słowacji Robert Fico. Podczas wystąpienia w Preszowie powiedział, że nie chce, aby Słowacja stała się częścią konfliktu zbrojnego z powodu uruchomienia art. 5 NATO. Jednocześnie zaznaczył, że jego kraj pozostaje członkiem Sojuszu, ceni współpracę i zobowiązania wynikające z członkostwa.

„Nie chcę, aby Słowacja była częścią jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego z powodu jakiegoś artykułu 5” – powiedział Fico w wypowiedzi przytoczonej przez słowackiego nadawcę publicznego STVR.

Premier mówił również o hipotetycznej sytuacji, w której od Słowacji oczekiwano by przygotowania kilku tysięcy żołnierzy do udziału w operacji wojskowej. Podkreślał przy tym, że jego celem jest niedopuszczenie do wciągnięcia kraju w wojnę.

Wypowiedzi Ficy nie są jednak równoznaczne z formalnym ogłoszeniem, że Słowacja nie wykona zobowiązań sojuszniczych. Róbert Puci, przewodniczący klubu parlamentarnego koalicyjnej partii Hlas-SD, powiedział STVR, że jeżeli doszłoby do zastosowania art. 5, Słowacja „w pełni go zaakceptuje”.

Co naprawdę oznacza artykuł 5 NATO?

Artykuł 5 jest podstawą systemu kolektywnej obrony NATO. Zgodnie z oficjalnym tekstem Traktatu Północnoatlantyckiego zbrojna napaść na jednego lub kilku członków Sojuszu jest traktowana jako napaść na wszystkich.

Nie oznacza to jednak automatycznego obowiązku wysłania przez każde państwo określonej liczby żołnierzy. Każdy sojusznik jest zobowiązany do udzielenia pomocy i podejmuje taką akcję, jaką uzna za konieczną. Może ona obejmować użycie siły zbrojnej, ale traktat pozostawia państwom możliwość określenia konkretnej formy reakcji.

To istotne także w kontekście wypowiedzi Ficy o możliwości wysłania 5 tys. lub 10 tys. słowackich żołnierzy. Sam art. 5 nie przewiduje automatycznego mechanizmu, w którym NATO narzuca konkretnemu państwu właśnie taką liczbę wojsk do skierowania na front.

W całej historii Sojuszu artykuł 5 został formalnie zastosowany tylko raz, po atakach terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku.

Czechy i Słowacja różnie mówią o zobowiązaniach NATO

Wypowiedzi Babisza i Ficy pokazują różnicę przede wszystkim w sposobie publicznego przedstawiania zobowiązań sojuszniczych. Czeski premier jednoznacznie zadeklarował pomoc Polsce w przypadku sytuacji objętej art. 5. Fico koncentruje się natomiast na uniknięciu udziału Słowacji w wojnie, jednocześnie deklarując przywiązanie do członkostwa w NATO i współpracy z sojusznikami.

Prezydent Czech Petr Pavel, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, określił wypowiedź słowackiego premiera jako bardzo poważną. Jednocześnie ocenił, że obecnie nie ma bezpośredniego ryzyka rosyjskiego ataku militarnego na państwo NATO, wskazując raczej na możliwość działań hybrydowych na większą skalę.

Na poziomie całego Sojuszu formalne stanowisko pozostaje niezmienione. Podczas lipcowego szczytu w Ankarze wszystkie państwa NATO ponownie zadeklarowały „żelazne” zobowiązanie do kolektywnej obrony. Dyskusja wywołana słowami premierów Czech i Słowacji dotyczy więc przede wszystkim tego, jak poszczególne rządy rozumieją praktyczną realizację tej zasady w razie rzeczywistego kryzysu.

Czytaj także:

„Płać za tyle, ile wyrzucasz” jednak nie wejdzie. Resort wycofał się z pomysłu

Ceny najmu w Polsce rosną trzy razy szybciej niż w UE. Tak drogo jeszcze nie było

NFZ walczy z „bilokacją” lekarzy. Zatrudni 400 kontrolerów