• PKB Polski wzrósł w II kwartale 2026 r. o 3,9 proc. rok do roku, ale wzrost gospodarczy nie przekłada się na zwiększenie zatrudnienia.
  • W sektorze przedsiębiorstw liczba etatów była w sierpniu o 51,2 tys. niższa niż rok wcześniej, a spadek trwa już około dwóch i pół roku.
  • W najważniejszych badanych branżach odsetek firm planujących ograniczenie zatrudnienia przewyższa odsetek przedsiębiorstw zamierzających przyjmować nowych pracowników.

Rynek pracy nie nadąża za wzrostem gospodarki

Obraz polskiej gospodarki jest obecnie wyraźnie dwutorowy. Według najnowszych danych GUS o PKB w II kwartale 2026 r. produkt krajowy brutto zwiększył się realnie o 3,9 proc. rok do roku. W analogicznym okresie 2025 r. wzrost wynosił 3,3 proc. W ujęciu kwartalnym, po uwzględnieniu czynników sezonowych, gospodarka urosła o 1 proc.

Takiego przyspieszenia nie widać jednak w zatrudnieniu. GUS podał, że w sierpniu 2026 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej i o 0,2 proc. niższe niż w lipcu. Dane dotyczą firm zatrudniających co najmniej 10 osób i pokazują liczbę etatów po przeliczeniu niepełnych wymiarów czasu pracy na pełne.

Według wyliczeń przytoczonych przez Business Insider Polska przeciętna liczba etatów wyniosła w sierpniu około 6,368 mln. To o 51,2 tys. mniej niż rok wcześniej. Od początku 2024 r. ubyło natomiast prawie 148 tys. etatów.

Firmy częściej mówią o zwolnieniach niż zatrudnianiu

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają deklaracje przedsiębiorców dotyczące najbliższych miesięcy. Badania koniunktury wskazują, że w głównych sektorach gospodarki odsetek firm planujących ograniczenie zatrudnienia jest większy niż tych, które zamierzają zwiększać liczbę pracowników.

Największa różnica występuje w zakwaterowaniu i gastronomii. We wrześniu ograniczenie zatrudnienia pracowników relatywnie łatwych do zastąpienia planowało 14,7 proc. przedsiębiorstw z tej branży, podczas gdy zwiększenie zatrudnienia przewidywało tylko 3,4 proc. Rok wcześniej redukcje deklarowało 13,2 proc., a rekrutacje 4,6 proc. firm.

Pogorszenie dotyczy także pracowników trudniejszych do zastąpienia. W hotelarstwie i gastronomii zamiar zmniejszenia ich liczby deklarowało 9,3 proc. firm wobec 5,1 proc. rok wcześniej. Zatrudniać takich pracowników chce jedynie 3,3 proc. przedsiębiorstw.

Część zmian ma charakter sezonowy, ponieważ po wakacjach spada zapotrzebowanie na pracowników w turystyce i gastronomii. Tegoroczne deklaracje są jednak słabsze niż przed rokiem, co pokazuje, że sam efekt końca sezonu nie tłumaczy całej zmiany.

Przemysł również szykuje redukcje zatrudnienia

Wyraźne pogorszenie widać również w przemyśle. Zamiar zmniejszenia zatrudnienia wśród pracowników łatwiejszych do zastąpienia zgłosiło 13,1 proc. badanych firm. Rok wcześniej było to 10,3 proc.

Rosną też obawy dotyczące bardziej wyspecjalizowanej kadry. Redukcję pracowników trudnych do zastąpienia rozważa 5,2 proc. przedsiębiorstw przemysłowych, podczas gdy rok temu odsetek wynosił 3,4 proc.

Inaczej wygląda sytuacja w budownictwie. Ograniczenie zatrudnienia przewiduje tam 9,7 proc. przedsiębiorstw, a 6,2 proc. chce przyjmować nowych pracowników. Rok wcześniej było to odpowiednio 10,4 i 4,8 proc., więc w tej branży kierunek zmian jest korzystniejszy.

W handlu również nastąpiła pewna poprawa. Zwolnienia pracowników łatwych do zastąpienia planuje 9,7 proc. hurtowników oraz 11,1 proc. firm handlu detalicznego. W obu przypadkach udział przedsiębiorstw planujących redukcje jest niższy niż przed rokiem.

Mniej etatów nie oznacza jeszcze załamania rynku pracy

Dane trzeba jednak interpretować ostrożnie. Deklaracja ograniczenia zatrudnienia w badaniu koniunktury nie oznacza jeszcze, że dana firma faktycznie przeprowadzi zwolnienia. Również spadek liczby etatów w większych przedsiębiorstwach nie jest równoznaczny z takim samym spadkiem zatrudnienia w całej gospodarce.

Ekonomiści zwracają uwagę, że polski rynek pracy nadal pozostaje relatywnie mocny, między innymi ze względu na niskie bezrobocie. Według ekonomistów Banku Pekao: „Rok 2026 zaczyna dostarczać lepsze wyniki niż dwa poprzedzające lata”. Wskazują oni również na oznaki wychodzenia popytu na pracę z wcześniejszego dołka.

Jednocześnie firmy pozostają ostrożne w rekrutacjach. Część spadku zatrudnienia ma również charakter strukturalny i demograficzny, między innymi z powodu przechodzenia kolejnych pracowników na emeryturę.

Gospodarka może rosnąć bez boomu na rynku pracy

Obecne dane pokazują, że mocniejszy wzrost gospodarczy nie musi automatycznie oznaczać szybkiego przyrostu etatów. Przedsiębiorstwa mogą zwiększać produkcję dzięki wyższej produktywności, automatyzacji lub inwestycjom, nie zwiększając jednocześnie zatrudnienia.

Dla pracowników kluczowe będzie to, czy obecna ostrożność przedsiębiorstw przerodzi się w rzeczywiste redukcje miejsc pracy. Istotne będą szczególnie kolejne dane z przemysłu, gdzie deklaracje firm pogorszyły się najmocniej.

Na razie polski rynek pracy pozostaje daleko od gwałtownego załamania, ale wzrost PKB nie daje już tak silnego impulsu do tworzenia nowych miejsc pracy jak w okresach wcześniejszego ożywienia. Jeśli firmy nadal będą ograniczać rekrutacje, coraz wyraźniej może być widoczna gospodarka rosnąca bez podobnego wzrostu zatrudnienia.

Czytaj także:

Polacy kupują więcej, ale poniżej prognoz. Nowe dane GUS rozczarowały

Rząd chce zablokować mikrokawalerki. Deweloperzy protestują

Spór o artykuł 5 NATO. Sąsiedzi nie zamierzają bronić Polski