• Deficyt rachunku bieżącego Polski wyniósł w sierpniu 15,4 mld zł, wobec 11,3 mld zł rok wcześniej.
  • Import towarów wzrósł o 16,7 proc., a eksport o 14,4 proc. Droższa ropa pogłębiła deficyt handlowy.
  • Według analityków bankowych pogorszenie bilansu nie stanowi obecnie poważnego zagrożenia dla złotego.

Deficyt rachunku bieżącego Polski najwyższy od 2000 roku

Z opublikowanych 14 października danych NBP dotyczących bilansu płatniczego wynika, że sierpniowy deficyt rachunku bieżącego wyniósł 15,4 mld zł. Miesiąc wcześniej było to 8,3 mld zł, a w sierpniu 2025 r. 11,3 mld zł.

Według analityków Erste Bank Polska był to najniższy miesięczny odczyt salda od 2000 r., czyli początku dostępnego szeregu porównywalnych danych. Wartość deficytu okazała się również znacznie wyższa od oczekiwań rynku. Analitycy PKO BP prognozowali ujemne saldo na poziomie około 2,56 mld euro, podczas gdy rzeczywisty wynik wyniósł niemal 3,6 mld euro.

Nie chodzi jednak o deficyt budżetu państwa, czyli różnicę między dochodami a wydatkami rządu. Rachunek bieżący bilansu płatniczego pokazuje rozliczenia gospodarki z zagranicą, obejmujące handel towarami i usługami, dochody z inwestycji oraz transfery bieżące.

Ujemne saldo oznacza, że wartość określonych płatności na rzecz zagranicy przewyższyła wpływy z tych samych kategorii. Samo w sobie nie przesądza jednak o kryzysie gospodarczym.

Droga ropa zwiększa import. Polska kupuje więcej, niż sprzedaje

Jednym z głównych powodów pogorszenia bilansu był rosnący koszt importowanych towarów, zwłaszcza surowców energetycznych. Według raportu Narodowego Banku Polskiego wartość importu wzrosła w sierpniu o 16,7 proc. rok do roku, do 136,3 mld zł. Było to najsilniejsze tempo wzrostu od listopada 2022 r.

Eksport zwiększył się o 14,4 proc., osiągając 123,1 mld zł. W rezultacie deficyt handlu towarami pogłębił się do 13,1 mld zł, jednego z najwyższych poziomów w historii tej statystyki.

„Wyższe ceny paliw wpłynęły na duże wzrosty importu ropy naftowej i produktów naftowych” – wskazał NBP w komunikacie.

W przypadku produktów naftowych wzrosły zarówno ceny, jak i wielkość dostaw. Negatywnie na saldo handlowe wpłynęły również czynniki sezonowe oraz zmniejszająca się nadwyżka w handlu pojazdami i trwałymi dobrami konsumpcyjnymi.

Na import oddziałuje jednak nie tylko energetyka. Coraz większe znaczenie mają zakupy komputerów, komponentów elektronicznych i układów scalonych, związane z rozwojem infrastruktury sztucznej inteligencji.

Jednocześnie Polska zwiększa eksport sprzętu komputerowego, silników lotniczych, produktów naftowych i srebra. Słabsze wyniki odnotowują natomiast branże motoryzacyjna i meblarska.

Zagraniczni inwestorzy zarobili 14,2 mld zł. Usługi ratują polski bilans

Drugim istotnym obciążeniem rachunku bieżącego pozostają dochody zagranicznych inwestorów. W sierpniu saldo dochodów pierwotnych było ujemne i wyniosło 16,3 mld zł. Sam dochód inwestorów bezpośrednich z ich zaangażowania w polskich przedsiębiorstwach osiągnął 14,2 mld zł.

Nie oznacza to, że cała ta kwota została wyprowadzona z Polski. Zgodnie z wyliczeniami NBP aż 10,4 mld zł stanowiły reinwestowane zyski, czyli środki pozostawione w przedsiębiorstwach. Kolejne 2,8 mld zł przypadało na zadeklarowane dywidendy, a 1 mld zł na odsetki.

Istotnym czynnikiem równoważącym zagraniczne rozliczenia pozostaje polski sektor usług. W sierpniu przychody z ich eksportu wyniosły 43,8 mld zł, natomiast wartość importowanych usług osiągnęła 30,9 mld zł. Nadwyżka wyniosła zatem 12,9 mld zł. Dodatnie saldo odnotowano także w dochodach wtórnych, na poziomie 1,1 mld zł.

Czy rekordowy deficyt zagrozi złotemu i polskiej gospodarce?

Pogłębianie nierównowagi w obrotach z zagranicą może zwiększać wrażliwość gospodarki na zmiany cen surowców, kursów walut i nastrojów inwestorów.

Nie oznacza jednak automatycznie osłabienia złotego. Analitycy ING Banku Śląskiego w komentarzu do najnowszych danych podkreślają, że mimo pogorszenia bilansu poziom nierównowagi zewnętrznej Polski pozostaje relatywnie niski i obecnie nie wpływa istotnie na notowania krajowej waluty.

Ekonomiści zwracają również uwagę, że wzrost importu częściowo wynika ze zwiększonej aktywności inwestycyjnej. Zakupy maszyn, elektroniki i wyposażenia mogą w przyszłości wspierać krajową produkcję.

Ryzykiem pozostaje natomiast utrzymywanie się wysokich cen ropy. Droższa energia zwiększa koszty transportu i produkcji, co może przekładać się na presję inflacyjną oraz pogorszenie konkurencyjności przedsiębiorstw.

Czytaj także:

Największy pesymizm od czasu pandemii. Polskie firmy ograniczają inwestycje

Inflacja się rozpędza. Nagły wzrost cen we wrześniu

„Nasza nowa, piękna Grenlandia”. Trump szuka ropy i planuje bazę wojskową