- GUS ocenia, że przemiany demograficzne w Polsce przebiegają szybciej niż w innych krajach europejskich.
- W latach 2005-2025 udział osób w wieku co najmniej 65 lat wzrósł w Polsce aż o 8 pkt proc., najbardziej spośród wszystkich krajów UE.
- Polska straciła w ciągu 20 lat około 2 mln mieszkańców, a liczba urodzeń pozostaje zdecydowanie niższa od liczby zgonów.
Polska starzeje się najszybciej w UE. Tu widać skalę problemu
Główny Urząd Statystyczny stawia sprawę jasno: „przemiany demograficzne w Polsce przebiegają szybciej niż w innych krajach europejskich”. Jak opisuje Money.pl na podstawie najnowszych danych GUS, urząd wskazuje na połączenie dwóch procesów, czyli szybkiego starzenia się ludności i systematycznej depopulacji.
Najmocniejszego potwierdzenia skali zmian dostarczają dane Eurostatu dotyczące demografii w Unii Europejskiej. W 2005 roku osoby w wieku co najmniej 65 lat stanowiły w Polsce około 13 proc. ludności. W 2025 roku było to już 21 proc. Wzrost o 8 pkt proc. w ciągu 20 lat był największy w całej Unii Europejskiej.
To właśnie ten wskaźnik najlepiej pokazuje, co oznacza stwierdzenie o wyjątkowo szybkim tempie przemian. Polska nie jest jeszcze najstarszym społeczeństwem UE, bo wyższą medianę wieku mają m.in. Włochy, Portugalia czy Grecja. Problem polega na tym, jak szybko nadrabiamy ten dystans.
W 1990 roku mediana wieku mieszkańca Polski wynosiła zaledwie 32,3 roku. W 2025 roku wzrosła do około 43,8 roku, czyli o ponad 11 lat w ciągu jednego pokolenia.
Z projekcji demograficznych Eurostatu wynika dodatkowo, że do 2100 roku Polska znajdzie się w grupie krajów, w których mediana wieku wzrośnie o ponad 10 kolejnych lat.
Polska straciła 2 mln mieszkańców
Drugim alarmującym wskaźnikiem jest spadek liczby ludności. W okresie od początku 2005 do początku 2025 roku populacja całej Unii Europejskiej zwiększyła się o około 4 proc., z 435 do 451 mln osób.
Polska poszła w przeciwnym kierunku. Według Eurostatu w ciągu tych samych 20 lat straciła około 2 mln mieszkańców. Pod względem bezwzględnego ubytku był to, razem z Rumunią, największy spadek w całej UE.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że Polska nie ma największego procentowego spadku populacji. Relatywnie mocniej kurczyły się m.in. Łotwa, Bułgaria, Litwa, Rumunia i Chorwacja. Określenie GUS o najszybszych przemianach dotyczy więc przede wszystkim łącznej skali starzenia, kurczenia się zasobów pracy i depopulacji, a nie pojedynczego rankingu rocznego spadku liczby ludności.
Problem nadal jednak szybko narasta. Jak wynika z danych przywoływanych przez Money.pl, w końcu 2025 roku Polska liczyła 37,333 mln mieszkańców, czyli o ponad 157 tys. mniej niż rok wcześniej. Stopa ubytku rzeczywistego wyniosła minus 0,42 proc.
Coraz mniej dzieci, coraz więcej seniorów
Szybkość zmian jeszcze lepiej widać w strukturze wieku. W 1990 roku dzieci i młodzież do 17. roku życia stanowiły 29 proc. ludności Polski, a osoby w wieku poprodukcyjnym zaledwie 12,8 proc.
W 2025 roku sytuacja praktycznie się odwróciła. Według danych GUS opisanych przez Money.pl udział dzieci i młodzieży spadł do 17,7 proc., natomiast osób w wieku poprodukcyjnym wzrósł do 24,1 proc.
Jednocześnie liczba mieszkańców w wieku produkcyjnym spadła do około 21,7 mln, czyli 58,2 proc. całej populacji.
„Obserwowane zmiany w strukturze wieku ludności mają istotne znaczenie m.in. dla rynku pracy, gdyż związane są ze zmniejszaniem potencjalnych zasobów pracy i ich starzeniem się” – podkreśla GUS.
To właśnie ten mechanizm sprawia, że problem nie ogranicza się do samej liczby mieszkańców. Mniej młodych osób oznacza w przyszłości mniej pracowników i podatników, podczas gdy rośnie liczba osób korzystających z emerytur, ochrony zdrowia i usług opiekuńczych.
Dzietność spadła o niemal jedną czwartą
Za pogłębianiem problemu stoi przede wszystkim bardzo niska liczba urodzeń. Współczynnik dzietności w Polsce spadł z około 1,45 w 2017 roku do około 1,10 w 2024 roku, czyli o blisko 24 proc. Jak wynika z analizy prezentowanej podczas VI Kongresu Statystyki Polskiej, około 80 proc. tej zmiany wynikało ze zmian zachowań prokreacyjnych, a nie tylko ze zmniejszającej się liczby kobiet w wieku rozrodczym.
W 2025 roku współczynnik obniżył się jeszcze bardziej, do 1,068 dziecka na kobietę. Dla prostej zastępowalności pokoleń potrzebny jest poziom około 2,1.
Najsilniejszy spadek liczby urodzeń dotyczy kobiet w wieku 25-34 lata, szczególnie pierwszych dzieci. Jednocześnie coraz później zapada decyzja o macierzyństwie. Według danych demograficznych GUS średni wiek kobiety przy urodzeniu pierwszego dziecka wzrósł z 22,7 roku w 1990 roku do 29,5 roku w 2025 roku.
Katastrofa demograficzna uderzy w rynek pracy
Właśnie połączenie kilku wskaźników sprawia, że sytuacja Polski wyróżnia się na tle Europy. Mamy największy w UE wzrost udziału osób 65+ w ostatnich dwóch dekadach, jeden z największych liczbowych spadków populacji, gwałtownie kurczącą się grupę dzieci i młodzieży oraz dzietność wynoszącą około połowy poziomu potrzebnego do zastępowalności pokoleń.
W perspektywie gospodarczej najpoważniejszym skutkiem będzie kurczenie się zasobów pracy. Coraz mniej osób w wieku produkcyjnym będzie musiało utrzymywać system emerytalny i finansować rosnące potrzeby starzejącego się społeczeństwa.
Dlatego określenie o najszybszych zmianach demograficznych w Europie nie wynika z jednego rekordowego wskaźnika. To połączenie wyjątkowo szybkiego starzenia, głębokiego spadku dzietności i trwałej depopulacji. Najbardziej wymowna liczba pozostaje jednak jedna: według Eurostatu w ciągu zaledwie 20 lat udział seniorów w polskim społeczeństwie zwiększył się o 8 pkt proc., bardziej niż w jakimkolwiek innym państwie Unii Europejskiej.
Czytaj także:
Zwrot ws. elektrowni i kopalni węgla. Rząd chce utrzymać je dłużej
Rosja się zbroi. Rekordowe wydatki na wojsko kosztem rosnącego długu
3,31 zł za litr benzyny trafia do państwa. To prawie połowa ceny



