• Eksperymentalna symulacja GUS zakłada 28,4 mln mieszkańców Polski w 2060 r., jeśli dzietność utrzyma się na poziomie 1,10.
  • Oficjalny scenariusz prognozy GUS z 2023 r. jest mniej pesymistyczny i zakłada około 30,9 mln mieszkańców w 2060 r.
  • W prognozach dla gmin Frombork może stracić około 68 proc. ludności między 2025 a 2060 r., a Rychliki około 66,7 proc.

Prognoza ludności Polski 2060: 28,4 mln w scenariuszu niskiej dzietności

Główny Urząd Statystyczny przygotował dodatkową symulację po tym, jak rzeczywista dzietność okazała się wyraźnie niższa od założeń przyjętych w oficjalnej prognozie z 2023 r. W najbardziej pesymistycznym wariancie przyjęto, że współczynnik dzietności pozostanie na poziomie 1,10, odnotowanym w 2024 r.

Według eksperymentalnej symulacji GUS przy takim założeniu liczba mieszkańców Polski w 2060 r. wyniosłaby 28,4 mln. Oznaczałoby to spadek o około 24,3 proc. względem 2024 r. i wynik o 2,5 mln niższy od oficjalnego scenariusza prognozy.

GUS zastrzega jednak, że jest to opracowanie eksperymentalne. Ma pokazywać możliwy kierunek zmian, a nie zastępować oficjalną prognozę ani służyć jako pewna podstawa do podejmowania wiążących decyzji.

Oficjalna prognoza jest lepsza, ale również zakłada silny spadek

W obowiązującym głównym scenariuszu GUS z 2023 r. populacja Polski ma zmniejszyć się do około 30,9 mln osób w 2060 r. GUS podkreśla przy tym, że prognozy demograficzne są obarczone błędem i dlatego przygotowano również scenariusze alternatywne.

Różnice między scenariuszami są duże, ale wszystkie pokazują ten sam kierunek: liczba mieszkańców Polski będzie maleć. Problem pogłębia fakt, że szybciej niż wcześniej oczekiwano kurczy się populacja dzieci. Polski Instytut Ekonomiczny wskazywał, że w 2025 r. liczba osób w wieku 0-14 lat wynosiła około 5,5 mln i była o 140 tys. niższa, niż przewidywała prognoza sporządzona w 2023 r.

Niektóre gminy mogą stracić ponad dwie trzecie mieszkańców

Jeszcze większe różnice widać na poziomie lokalnym. GUS w 2024 r. rozszerzył oficjalną prognozę dla gmin na lata 2041-2060. Wyniki dla poszczególnych samorządów są zgodne z prognozą powiatową i pokazują bardzo zróżnicowane tempo zmian ludności.

Przykładem jest miejsko-wiejska gmina Frombork. W zestawieniu opartym na prognozie GUS liczba mieszkańców przypisana do 2025 r. wynosi 2 931, a do 2060 r. już tylko 933. To spadek o około 68,2 proc. W gminie Rychliki liczba ludności ma w tym samym okresie zmniejszyć się z 3 300 do 1 099, czyli o około 66,7 proc.

Trzeba jednak rozdzielić dwa zestawy danych. Prognozy dla konkretnych gmin wynikają z oficjalnego scenariusza GUS z 2023 r., natomiast liczba 28,4 mln dla całej Polski pochodzi z późniejszej, eksperymentalnej symulacji niskiej dzietności. Lokalnych wartości nie należy więc traktować jako bezpośredniego rozwinięcia najbardziej pesymistycznego wariantu krajowego.

Mniej mieszkańców oznacza presję na rynek pracy i usługi publiczne

Depopulacja oznacza nie tylko mniejszą liczbę konsumentów. W wielu regionach może być również mniej osób w wieku produkcyjnym, uczniów i potencjalnych nabywców mieszkań. Samorządy będą musiały dostosowywać sieć szkół, transport, ochronę zdrowia i infrastrukturę do kurczącej się oraz starzejącej populacji.

„W demografii zmiany nie dzieją się szybko, ale są nieubłagalne” – wskazuje dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii SGH oraz przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej.

Dla rynku nieruchomości skutki będą mocno zależne od lokalizacji. Duże aglomeracje i ich strefy podmiejskie mogą nadal przyciągać mieszkańców z innych części kraju, podczas gdy część słabszych demograficznie miast i gmin może mierzyć się z malejącym popytem na część zasobu mieszkaniowego.

Demografia wymusi zmianę planowania

Prognozy nie oznaczają, że każda gmina zrealizuje dokładnie wskazany scenariusz. Migracje wewnętrzne i zagraniczne, sytuacja gospodarcza, polityka rodzinna czy rozwój konkretnych regionów mogą zmieniać lokalne trendy. Dane GUS pokazują jednak skalę ryzyka, z którym państwo i samorządy powinny liczyć się już dziś.

Najważniejszym wyzwaniem będzie nie tylko próba ograniczania spadku liczby urodzeń, ale również dostosowanie rynku pracy, systemu emerytalnego, usług publicznych i polityki mieszkaniowej do kraju, w którym mieszkańców będzie coraz mniej, a przeciętny wiek społeczeństwa będzie rosnąć.

Czytaj także:

Fundusz Kościelny miał zniknąć, a rośnie w siłę. Padnie rekord wydatków

Barbara Mróz-Gorgoń znika na rok. Poprosiła o urlop zdrowotny

Polska zapłaci Brukseli ponad miliard złotych za plastik. System kaucyjny naprawi sytuację?