- Wybrane kopalnie i elektrownie węglowe mogą pozostać w systemie jeszcze przez 10-15 lat.
- PSE chce utrzymania części bloków jako rezerwy także po 2030 roku, do czasu wejścia nowych stabilnych źródeł energii.
- Rząd pracuje nad zmianami rynku mocy i zasadami pomocy dla kopalń, ale część rozwiązań wymaga uzgodnień z Komisją Europejską.
Elektrownie węglowe mogą pracować jeszcze 10-15 lat
Zmianę akcentów w podejściu do węgla opisuje „Rzeczpospolita”. Podczas konferencji Instytutu Polityki Energetycznej w Rzeszowie wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona mówił o potrzebie ponownej oceny krajowych zasobów węgla i wykorzystania istniejącej infrastruktury bez budowy nowych kopalń.
Według wiceministra w Polsce są złoża, które przez następne 10-15 lat mogą być eksploatowane w sposób efektywny i uzasadniony kosztowo. Jako potencjalne przykłady wskazywana jest Bogdanka oraz część kopalń na Śląsku. Decyzje mają jednak zależeć od ekonomiki wydobycia i powiązania konkretnych zakładów górniczych z potrzebami energetyki.
„Są zasoby węgla w Polsce, które jeszcze przez najbliższe 10-15 lat mogą być wydobywane w sposób skuteczny i optymalny kosztowo” – powiedział Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.
Jednocześnie sektor ma się dalej kurczyć. Wrona poinformował, że w 2026 roku z górnictwa ma odejść około 7200 osób, choć równocześnie wydobycie może zwiększyć się o około 1,2 mln ton. Według przedstawionych podczas konferencji danych węgiel nadal odpowiada za około 62 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce.
PSE chce zachować część bloków po 2030 roku
Za pozostawieniem wybranych elektrowni węglowych w systemie przemawiają również kwestie techniczne. Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, wskazał, że nie wszystkie stare bloki powinny być modernizowane. Jego zdaniem należy wytypować kilka lub kilkanaście jednostek, których dalsza praca będzie uzasadniona wynikami analiz wystarczalności mocy.
Część z nich mogłaby funkcjonować jako rezerwa, a w określonych sytuacjach również jako jednostki operacyjne do około 2035 roku. Ma to ograniczyć ryzyko niedoboru stabilnej mocy w okresie, w którym szybko rośnie udział energetyki odnawialnej, a duża część dotychczasowych bloków konwencjonalnych będzie wycofywana.
PSE od dłuższego czasu wskazuje na potrzebę zapewnienia dodatkowych mocy dyspozycyjnych. Analizy operatora systemu przesyłowego pokazują, że wraz z wyłączaniem istniejących elektrowni utrzymanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa wymaga nowych źródeł, magazynów, elastycznego popytu lub zachowania części obecnych jednostek.
Nowy rynek mocy ma zabezpieczyć elektrownie węglowe
Kluczowym elementem ma być nowa ustawa o rynku mocy. PSE postuluje jej przyjęcie jeszcze w 2026 roku, tak aby w marcu 2027 roku można było przeprowadzić aukcję dotyczącą dostaw mocy w 2031 roku.
Rynek mocy pozwala wynagradzać elektrownie nie tylko za wyprodukowaną energię, lecz także za gotowość do jej dostarczenia wtedy, gdy system tego potrzebuje. Dzięki temu część bloków, które przy normalnych cenach energii nie byłyby w stanie funkcjonować rentownie, może pozostawać dostępna jako zabezpieczenie.
Według „Rzeczpospolitej” rozważana jest również tzw. rezerwa węglowa. Zastosowanie takich mechanizmów wobec elektrowni wykorzystujących paliwa kopalne wymaga jednak uzgodnienia zasad pomocy publicznej z Komisją Europejską.
Równolegle Ministerstwo Energii pracuje nad zmianami regulacji dotyczących pomocy dla kopalń. Chodzi m.in. o możliwość dalszego korzystania z systemu wsparcia związanego z ograniczaniem zdolności produkcyjnych nawet w sytuacji, gdy w pojedynczym roku wydobycie czasowo wzrośnie.
Atom zastąpi część węgla dopiero w następnej dekadzie
Jednym z powodów dyskusji o przedłużeniu pracy bloków węglowych jest harmonogram nowych inwestycji. Zgodnie z aktualnym programem energetyki jądrowej Ministerstwa Energii pierwszy blok elektrowni atomowej na Pomorzu ma rozpocząć komercyjną pracę w 2036 roku. Cała pierwsza elektrownia, składająca się z trzech reaktorów AP1000 o łącznej mocy około 3,75 GW, ma osiągnąć pełną moc do 2038 roku.
Węgiel może więc pełnić rolę pomostową między wycofywaniem starych jednostek a oddawaniem do użytku nowych stabilnych źródeł. Nie zmienia to deklarowanego długoterminowego kierunku transformacji. Projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu przewiduje znaczący spadek zapotrzebowania na węgiel kamienny do 2030 roku oraz rozwój OZE, energetyki jądrowej i nowych źródeł elastyczności.
Najbliższe miesiące mają przynieść pierwsze decyzje dotyczące tego, które kopalnie oraz elektrownie zostaną uznane za strategiczne. Kluczowe będą koszty ich dalszej eksploatacji, stan techniczny bloków oraz rzeczywiste zapotrzebowanie systemu na stabilną moc po 2030 roku.
Czytaj także:
Polacy wyrzucają jedzenie za 1741 zł rocznie. W skali kraju 65 mld zł
Ukraińcy mogą pracować bez zezwolenia. Kontrowersje wokół przepisu
Zarobki urzędników rosną. Średnia przekroczyła 12 tys., na wyższych stanowiskach 24 tys.


