• Kondycja finansowa firmy jest najczęściej wskazywanym czynnikiem wpływającym na wynagrodzenia we wszystkich sześciu branżach zbadanych przez GUS.
  • W transporcie i gospodarce magazynowej wskazało ją 65,6 proc. przedsiębiorstw, a w przemyśle 64,1 proc.
  • Rekompensowanie inflacji oraz utrzymywanie konkurencyjnych płac mają według firm mniejsze znaczenie niż bieżąca sytuacja finansowa przedsiębiorstwa.

Podwyżki wynagrodzeń zależą przede wszystkim od kondycji firmy

We wrześniowym badaniu koniunktury Główny Urząd Statystyczny zapytał przedsiębiorców m.in. o czynniki, które w istotnym stopniu będą wpływały na poziom wynagrodzeń w najbliższych trzech miesiącach. Wyniki pokazują podobną hierarchię niezależnie od branży.

Najczęściej wskazywana jest bieżąca sytuacja finansowa przedsiębiorstwa. W transporcie i gospodarce magazynowej wymieniło ją 65,6 proc. firm. W przetwórstwie przemysłowym odsetek wyniósł 64,1 proc., w handlu hurtowym 62,5 proc., w budownictwie 61,6 proc., a w handlu detalicznym 61 proc. Nawet w zakwaterowaniu i gastronomii, gdzie wynik był najniższy, sięgnął 59,7 proc.

Oznacza to, że w każdej z analizowanych branż około sześciu na dziesięć przedsiębiorstw uzależnia politykę płacową przede wszystkim od tego, na ile pozwala aktualna kondycja biznesu.

„Presja płacowa w gospodarce wynika dziś w większym stopniu z kondycji finansowej przedsiębiorstw niż z automatycznego indeksowania wynagrodzeń do inflacji” – ocenia Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.

Inflacja nie jest już najważniejszym argumentem za podwyżką

Drugim istotnym czynnikiem jest utrzymywanie realnej wartości wynagrodzeń, czyli w praktyce rekompensowanie pracownikom wzrostu cen.

Taką przesłankę wskazuje 52,5 proc. firm transportowych oraz 49,3 proc. przedsiębiorstw z sektora zakwaterowania i gastronomii. W pozostałych branżach odsetek jest jeszcze niższy: 45,5 proc. w budownictwie, 43,7 proc. w handlu hurtowym, 43,1 proc. w przetwórstwie i 42,7 proc. w handlu detalicznym.

Różnica względem kondycji finansowej przedsiębiorstwa wynosi więc w części sektorów około 20 pkt proc.

Jeszcze mniejsze znaczenie ma konieczność utrzymywania konkurencyjności wynagrodzeń. W zakwaterowaniu i gastronomii wskazuje na nią 37,2 proc. przedsiębiorstw, w przemyśle 35 proc., a w budownictwie 30 proc. W handlu hurtowym jest to zaledwie 28,4 proc.

Dla pracowników oznacza to, że argument „wszystko podrożało” może mieć przy rozmowie o podwyżce mniejszą wagę niż jeszcze w okresie wysokiej inflacji. Większe znaczenie może mieć kondycja konkretnego pracodawcy, jego wyniki i zapotrzebowanie na określone kompetencje.

Rynek pracy zaczyna mocniej różnicować pracowników

Zmiana podejścia do płac wpisuje się w szersze przetasowania na rynku pracy. Według wrześniowego badania GUS firmy coraz rzadziej ograniczają się do utrzymywania obecnego zatrudnienia i częściej podejmują decyzje zarówno o nowych rekrutacjach, jak i redukcjach. Analizę danych GUS opisuje Bizblog.

W przemyśle odsetek przedsiębiorstw planujących utrzymanie liczby pracowników łatwo zastępowalnych spadł w ciągu roku z 81,5 do 76,4 proc. Jednocześnie udział firm planujących zwiększać zatrudnienie w tej grupie wzrósł z 8,2 do 10,5 proc., ale zwiększyła się również grupa przedsiębiorstw przewidujących redukcje.

W zakwaterowaniu i gastronomii 14,7 proc. przedsiębiorstw planuje obecnie zmniejszenie zatrudnienia pracowników łatwo zastępowalnych. Z drugiej strony transport wyróżnia się największą skłonnością do zwiększania zatrudnienia osób, które trudno zastąpić.

Mariusz Zielonka zwraca uwagę, że w transporcie utrzymuje się strukturalny popyt na wykwalifikowanych kierowców i logistyków niezależnie od bieżącej koniunktury. To właśnie w takich zawodach siła negocjacyjna pracownika może pozostać większa.

Wzrost płac już wcześniej zaczął zwalniać

Zmiana deklaracji pracodawców pojawia się w okresie słabszej dynamiki wynagrodzeń. W sierpniu 2026 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło około 9260 zł brutto. Było o około 490 zł wyższe niż rok wcześniej, ale dynamika wzrostu okazała się niższa od oczekiwań części ekonomistów.

Jednocześnie najnowszy raport GUS pokazuje we wrześniu stabilizację lub pogorszenie koniunktury w większości sektorów. Niewielka poprawa wystąpiła jedynie w działalności finansowej i ubezpieczeniowej oraz informacji i komunikacji.

Nie oznacza to końca podwyżek wynagrodzeń. Dane sugerują jednak zmianę mechanizmu ich przyznawania. Coraz mniej przemawia za prostym założeniem, że wzrost cen albo kolejny rok pracy automatycznie przełożą się na wyższą pensję. Znacznie więcej zależeć może od sytuacji finansowej konkretnej firmy, branży oraz tego, jak trudno zastąpić danego pracownika.

Czytaj także:

Agent AI włamał się do rządowego portalu. Pierwszy taki przypadek na świecie

Spowolnienie już za kilka miesięcy? „To KPO rozpędza polską gospodarkę”

Liczba nielegalnych imigrantów wzrosła o 40 proc. w rok. „Wkraczamy w pełnoskalowy kryzys”