• 70 proc. pracodawców uczestniczących w amerykańskim badaniu NACE deklaruje stosowanie rekrutacji opartej na umiejętnościach, wobec 65 proc. rok wcześniej.
  • Firmy takie jak Automattic czy Expensify ograniczają znaczenie klasycznego CV i mocniej sprawdzają rzeczywiste kompetencje kandydatów.
  • AI zwiększyła liczbę dopracowanych aplikacji, dlatego rośnie znaczenie projektów, testów praktycznych, portfolio i bezpośredniego wyszukiwania kandydatów.

70 proc. pracodawców stawia na umiejętności

Zmiana nie ogranicza się do pojedynczych firm technologicznych. Według badania National Association of Colleges and Employers 70 proc. ankietowanych pracodawców w USA stosuje skills-based hiring, czyli rekrutację opartą przede wszystkim na kompetencjach. Rok wcześniej było to 65 proc.

Spośród firm stosujących takie podejście 71 proc. wykorzystuje je co najmniej w połowie procesów rekrutacyjnych. Najczęściej kompetencje są oceniane podczas rozmów kwalifikacyjnych, robi tak 87 proc. tej grupy, oraz na etapie wstępnej selekcji, gdzie odsetek wynosi 65 proc.

Jednocześnie maleje znaczenie niektórych tradycyjnych filtrów. W 2019 r. 73 proc. pracodawców w tym badaniu wykorzystywało średnią ocen kandydata jako element selekcji. Obecnie jest to 42 proc.

AI sprawiła, że wszystkie CV mogą wyglądać dobrze

Trend opisuje szerzej Business Insider Polska. Rekruterzy wskazują, że narzędzia generatywnej AI pozwalają masowo tworzyć dokumenty dopasowane do konkretnych ofert. W rezultacie dobrze sformułowane CV coraz słabiej potwierdza, że kandydat rzeczywiście posiada deklarowane kompetencje.

Michelle Volberg, założycielka firmy Twill zajmującej się technologiami HR, ocenia, że w erze dokumentów generowanych przez AI CV stają się coraz mniej użyteczne, ponieważ zaczynają wyglądać podobnie. Niektóre współpracujące z jej firmą przedsiębiorstwa wydłużają więc płatne okresy próbne nawet do miesiąca.

Expensify na swojej stronie opisującej proces rekrutacyjny podkreśla, że nie koncentruje się na dyplomie, liczbie lat doświadczenia czy wcześniejszym zatrudnieniu w konkretnej branży. Firma chce oceniać przede wszystkim talent, ambicję i sposób myślenia kandydatów.

Zamiast CV kandydat dostaje realne zadanie

Jeszcze dalej poszedł Automattic, właściciel m.in. WordPress.com. Firma stosuje płatne zadania symulujące rzeczywistą pracę. Dla części stanowisk kandydaci wykonują projekt praktyczny, a osoby przechodzące do końcowego etapu uczestniczą w płatnej próbie trwającej od 5 do 40 godzin.

„Nie ma substytutu dla pracy ramię w ramię z kimś w praktyce” – tłumaczy Matt Mullenweg, CEO Automattic.

W przypadku inżynierów test może polegać na modyfikowaniu istniejącego kodu. Oceniane są rozwiązywanie problemów, projektowanie i komunikacja, a nie wyłącznie znajomość konkretnej platformy.

Business Insider opisuje też Gumroad, gdzie wybrani kandydaci przechodzą płatny okres próbny trwający od czterech do sześciu tygodni. W takim modelu deklaracje z CV stają się tylko punktem wyjścia, a najważniejszym dowodem kompetencji jest wykonana praca.

Nadchodzi „cicha rekrutacja”

Równolegle zmienia się sposób docierania do kandydatów. Firmy nie zawsze publikują ogłoszenie i czekają na setki aplikacji. Rekruterzy coraz częściej wyszukują odpowiednie osoby bezpośrednio na LinkedInie, GitHubie lub w swoich sieciach kontaktów.

J.T. O’Donnell z Work It Daily nazywa ten model „cichą rekrutacją”. W praktyce oznacza on większe znaczenie widocznego portfolio, projektów, rekomendacji i aktywności zawodowej w internecie.

W podobnym kierunku idzie sam LinkedIn. Platforma uruchomiła w 2026 r. Verified Skills, czyli możliwość potwierdzania kompetencji w narzędziach takich jak Descript, Lovable, Relay.app czy Replit na podstawie rzeczywistego sposobu ich używania, a nie deklaracji wpisanej w profilu.

LinkedIn informował później, że liczba postów pokazujących projekty i faktycznie wykonane produkty wzrosła 4,5-krotnie rok do roku. Platforma argumentuje, że pracodawcy coraz częściej chcą widzieć dowód wykonanej pracy, a nie tylko listę umiejętności.

CV jeszcze nie znika

Zmiana nie oznacza jednak końca tradycyjnego życiorysu. CV nadal porządkuje historię zatrudnienia i pozwala szybko znaleźć podstawowe informacje o kandydacie. Traci natomiast pozycję jedynego lub najważniejszego dowodu kompetencji.

Nowe rozwiązania mają również swoje słabości. Osoby, które nie prowadzą publicznego portfolio, rzadko publikują w mediach społecznościowych lub nie mają rozbudowanej sieci kontaktów, mogą być trudniejsze do znalezienia. Płatne testy praktyczne także wymagają czasu i nie każda firma może oferować je dużej liczbie kandydatów.

Kierunek zmian jest jednak wyraźny. Im łatwiej dzięki AI stworzyć idealne CV, tym większą wartość zyskuje coś trudniejszego do wygenerowania jednym poleceniem: konkretny projekt, udokumentowane doświadczenie i umiejętność rozwiązania rzeczywistego problemu.

Czytaj także:

Agent AI włamał się do rządowego portalu. Pierwszy taki przypadek na świecie

Spowolnienie już za kilka miesięcy? „To KPO rozpędza polską gospodarkę”

Liczba nielegalnych imigrantów wzrosła o 40 proc. w rok. „Wkraczamy w pełnoskalowy kryzys”