- Aż 82 proc. Polaków spodziewa się, że wzrost cen paliw przełoży się na droższe towary i usługi.
- Podniesienie cen rozważa 29 proc. przedsiębiorstw, a co piąta firma może ograniczyć skalę działalności.
- Inflacja wyniosła w lipcu 3 proc. rok do roku, jednak utrzymująca się presja kosztowa może utrudnić jej dalszy spadek.
Dane BIG InfoMonitor pokazują, że drogie paliwo nie jest problemem wyłącznie dla kierowców. Wyższe koszty transportu mogą wpływać na ceny żywności, usług kurierskich, materiałów budowlanych i wielu innych produktów. Jeżeli firmy zaczną masowo przenosić wydatki na klientów, inflacja może ponownie znaleźć się pod presją.
Droższe paliwo uderza w domowe budżety
Jak wynika z danych BIG InfoMonitor opisanych przez Money.pl, dla 31 proc. respondentów wydatki na paliwo stanowią bardzo istotne obciążenie domowego budżetu.
Rosnące ceny na stacjach zmuszają kierowców do zmiany codziennych przyzwyczajeń. 36 proc. właścicieli samochodów deklaruje, że zamierza rzadziej korzystać z własnego auta. Zamiast niego częściej wybiorą komunikację miejską, rower albo poruszanie się pieszo.
Oszczędności mogą objąć również inne obszary. Konsumenci odkładają większe zakupy, rezygnują z części usług i szukają tańszych zamienników. Oznacza to, że rosnące ceny paliw mogą jednocześnie napędzać inflację i ograniczać popyt konsumpcyjny.
Sam wzrost ceny benzyny lub oleju napędowego nie przekłada się automatycznie i w takiej samej skali na wszystkie produkty. Znaczenie mają między innymi udział transportu w kosztach firmy, konkurencja na rynku, poziom marż oraz możliwość ograniczenia innych wydatków. Im dłużej jednak paliwo pozostaje drogie, tym trudniej przedsiębiorstwom samodzielnie pokrywać rosnące koszty.
Co trzecia firma rozważa podwyżki cen
Badanie Skaner MŚP wskazuje, że 29 proc. przedsiębiorców bierze pod uwagę podniesienie cen produktów lub usług. Dla części firm może to być jedyny sposób na zachowanie dotychczasowej rentowności.
Jednocześnie 25 proc. przedsiębiorstw spodziewa się pogorszenia płynności finansowej i spadku zysków. Kolejne 22 proc. rozważa ograniczenie skali działalności. Największe ryzyko dotyczy transportu i budownictwa, czyli branż szczególnie uzależnionych od paliw, przewozu materiałów oraz pracy ciężkiego sprzętu.
Podwyżki mogą pojawiać się stopniowo. W pierwszej kolejności firmy próbują ograniczać marże, negocjować warunki z dostawcami lub zmniejszać inne koszty. Gdy te możliwości się wyczerpią, część wydatków zostaje przeniesiona na klientów.
Powstaje wówczas niebezpieczny mechanizm. Droższe paliwo zwiększa koszty firm, firmy podnoszą ceny, a konsumenci ograniczają zakupy. Spadek popytu dodatkowo osłabia wyniki przedsiębiorstw i może skłaniać je do redukcji inwestycji albo zatrudnienia.
Inflacja wynosi 3 proc., ale zagrożenia nie zniknęły
Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego inflacja w lipcu 2026 roku wyniosła 3 proc. rok do roku. W porównaniu z czerwcem ceny wzrosły natomiast o 0,8 proc.
Inflacja pozostaje więc w pobliżu celu NBP wynoszącego 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc. Nie oznacza to jednak powrotu cen do wcześniejszego poziomu. Niższa inflacja informuje jedynie, że ceny rosną wolniej niż w okresie największej drożyzny.
W swojej lipcowej projekcji Narodowy Bank Polski przewiduje, że średnioroczna inflacja wyniesie 2,9 proc. w 2026 roku, 2,7 proc. w 2027 roku i 2,2 proc. w 2028 roku. Prognoza jest jednak obciążona niepewnością dotyczącą cen energii, surowców, sytuacji geopolitycznej oraz kosztów pracy.
Obawy konsumentów i plany firm nie przesądzają zatem, że inflacja gwałtownie przyspieszy. Pokazują jednak, że presja kosztowa jest odczuwalna, a wzrost cen paliw może zatrzymać proces dalszego obniżania dynamiki cen.
Polacy przygotowują się na oszczędzanie
Najbliższe miesiące mogą przynieść jednoczesne zaciskanie pasa przez gospodarstwa domowe i walkę przedsiębiorstw o utrzymanie rentowności. Konsumenci będą ograniczać przejazdy oraz odkładać zakupy, natomiast firmy mogą podnosić ceny i rezygnować z części inwestycji.
Kluczowe będzie to, jak długo utrzymają się wysokie ceny paliw. Krótkotrwały wzrost może zostać częściowo przejęty przez marże przedsiębiorstw. Jeżeli jednak drogie tankowanie stanie się nową normą, podwyżki zaczną być coraz szerzej widoczne w sklepach i punktach usługowych.
Czytaj także:
3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach
Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy
Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.



