- Rosja importowała w październiku drogą morską około 54 tys. baryłek produktów naftowych dziennie, o 25 proc. więcej niż we wrześniu.
- Ponad 40 tys. baryłek dziennie pochodziło z Maroka, pozostałe dostawy głównie z Turcji.
- Import jest skutkiem problemów rosyjskich rafinerii, choć pod koniec października przerób ropy zaczął się odbudowywać.
Import ma pomóc uzupełnić regionalne zapasy i ustabilizować rynek po miesiącach problemów rosyjskich rafinerii. Ataki dronów ograniczyły moce przerobowe, a w części regionów pojawiły się niedobory paliwa. Sytuacja zaczęła się poprawiać pod koniec października, ale rosyjskie władze nie rezygnują jeszcze z zakupów za granicą.
Rosja importuje o 25 proc. więcej paliw
Według danych firmy analitycznej Kpler opisanych przez Money.pl w październiku do Rosji trafiało drogą morską średnio 54 tys. baryłek produktów naftowych dziennie. To o jedną czwartą więcej niż we wrześniu.
Wzrost wygląda znacząco, ale import pozostaje wyraźnie niższy niż podczas letniego szczytu. W lipcu sięgał około 89 tys. baryłek dziennie, a w sierpniu aż 153 tys. baryłek.
Kpler wskazuje, że w trzecim kwartale Rosja zaczęła sprowadzać produkty naftowe między innymi z Indii, Turcji, Korei Południowej, Maroka i Egiptu. Większość stanowiła benzyna, mniejszą część paliwo lotnicze.
Importowana drogą morską benzyna odpowiadała w okresie największego zapotrzebowania za około 4 proc. rosyjskiej konsumpcji. Nie jest to więc ilość mogąca zastąpić krajową produkcję, ale wystarczająca do łagodzenia lokalnych problemów z dostępnością.
Maroko stało się głównym dostawcą
Najbardziej nietypowa jest geografia październikowych dostaw. Z 54 tys. baryłek sprowadzanych dziennie ponad 40 tys. pochodziło z Maroka. Pozostałe wolumeny trafiały przede wszystkim z Turcji.
Jeszcze miesiąc wcześniej układ wyglądał inaczej. Centre for Research on Energy and Clean Air wyliczył, że we wrześniu Rosja sprowadziła drogą morską 234 tys. ton produktów naftowych. Aż 55 proc. pochodziło wtedy z Turcji, a Maroko było drugim największym dostawcą.
Co ciekawe, między styczniem 2022 a czerwcem 2026 r. rosyjski import morski produktów naftowych wynosił średnio zaledwie około 9 tys. ton miesięcznie. Tegoroczne zakupy są więc znaczącym odstępstwem od sytuacji typowej dla kraju, który przez lata był dużym eksporterem gotowych paliw.
We wrześniu trzy transporty benzyny z Maroka, łącznie około 96 tys. ton, trafiły do Petersburga i Murmańska. Wśród odbiorców znajdowały się spółki Gazprom i Surgutnieftiegaz.
Ataki na rafinerie uderzyły w produkcję
Główną przyczyną zwiększonego importu są problemy rosyjskiego sektora rafineryjnego.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że Rosja dysponuje około 6,5 mln baryłek dziennych mocy rafineryjnych i historycznie była trzecim największym producentem produktów naftowych na świecie, po USA i Chinach.
Seria ataków na rosyjskie zakłady mocno jednak ograniczyła ich wykorzystanie. W czerwcu przerób ropy spadł do około 3,8 mln baryłek dziennie, najmniej od ponad 20 lat i około 30 proc. mniej niż rok wcześniej. Produkcja benzyny była niższa o około 20 proc. r/r, a diesla o niemal 30 proc.
Podobny obraz pokazują dane amerykańskiej EIA. Według agencji zwiększona liczba ataków zmniejszyła rosyjski przerób ropy o 0,6 mln baryłek dziennie w drugim kwartale oraz o kolejne 0,8 mln w trzecim.
Rosja odpowiedziała ograniczeniem eksportu części paliw i uruchomieniem dodatkowych kanałów importowych.
Rosyjskie rafinerie zaczynają odbijać
Sytuacja pod koniec października zaczęła się poprawiać. Według danych Kpler przerób ropy wrócił w okolice 5 mln baryłek dziennie, a średnia za cały październik wyniosła około 4,3 mln baryłek.
Reuters informował, że w drugiej połowie października rosyjskie rafinerie przerabiały o około 25 proc. więcej ropy niż na początku miesiąca.
Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak zapewniał, że dzięki powrotowi zakładów z remontów oraz zagranicznym dostawom rynek jest zaopatrywany. „Mamy zapewniony import” mówił Nowak w wypowiedzi przytoczonej przez Money.pl.
Rosyjskie władze zakładają jednak, że import benzyny będzie potrzebny co najmniej do końca 2026 r., między innymi do odbudowania zapasów.
Import może ponownie spaść zimą
Analitycy nie spodziewają się obecnie powrotu do rekordowych wolumenów z sierpnia. Jednym z powodów są wysokie koszty sprowadzania paliw z dużych odległości.
Siergiej Tierieszkin, dyrektor Open Oil Market, zwraca uwagę, że 54 tys. baryłek dziennie odpowiada nieco ponad 200 tys. ton miesięcznie. Tymczasem sama rosyjska konsumpcja benzyny sięga około 40 mln ton rocznie.
Siergiej Frołow z NEFT Research prognozuje, że w grudniu import może wynosić od 35 do 50 tys. baryłek dziennie. Zimą popyt na benzynę naturalnie spada, a zgromadzone wcześniej zapasy pomagają stabilizować sytuację.
Kluczowe pozostanie jednak działanie rafinerii. Kpler szacuje, że przy ograniczonej liczbie kolejnych ataków przerób może utrzymywać się na poziomie 5-5,5 mln baryłek dziennie. Jeżeli infrastruktura ponownie zacznie być regularnie atakowana, wykorzystanie mocy może spaść do około 4-4,5 mln baryłek.
Dla rosyjskiego rynku oznacza to, że nietypowa sytuacja, w której jeden z największych producentów ropy na świecie musi sprowadzać benzynę z Maroka i Turcji, może potrwać jeszcze przez kolejne miesiące.
Czytaj także:
Opłata za kofeinę i taurynę wzrośnie dziesięciokrotnie. Podrożeją nie tylko energetyki
„Koniec wojny w Ukrainie jest blisko”. Porozumienie ma objąć całą Europę



