• Meta wstrzymała wejście w życie nowych warunków handlowych, które miały obowiązywać od 20 listopada 2026 roku.
  • Polska Izba Wydawców i Bonnier Business Polska zawiadomiły UOKiK o podejrzeniu nadużywania pozycji dominującej.
  • Kontrowersyjna klauzula miała pozwalać Mecie na automatyczne pobieranie i analizowanie treści ze stron firm korzystających z jej usług.

Meta chciała automatycznie pobierać treści ze stron

Spór dotyczy nowych warunków handlowych dla przedsiębiorstw korzystających z usług Mety, między innymi Facebooka i Instagrama. Zmiany miały rozszerzyć uprawnienia koncernu do używania automatycznego oprogramowania do przeszukiwania stron internetowych powiązanych z kontami biznesowymi.

Polska Izba Wydawców określiła ten mechanizm jako „klauzulę crawlingową”. Według organizacji regulamin pozwalałby Mecie automatycznie przeszukiwać, kopiować, przechowywać i analizować zawartość stron przedsiębiorstw korzystających z jej narzędzi.

Problem dotyczyłby również redakcji prowadzących profile na Facebooku czy Instagramie albo korzystających z systemów reklamowych Mety.

Nowe warunki pierwotnie miały wejść w życie 30 października 2026 roku. Termin został najpierw przesunięty na 20 listopada, a następnie Meta całkowicie wstrzymała wdrożenie zmian bez wskazywania nowej daty.

Polscy wydawcy poszli do UOKiK

30 października Polska Izba Wydawców oraz Bonnier Business Polska złożyły zawiadomienie do prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego. Organizacje wskazały na podejrzenie nadużywania przez Metę pozycji dominującej i zażądały zastosowania środków tymczasowych.

Według PIW użytkownik biznesowy nie miałby możliwości osobnego odrzucenia kontrowersyjnej klauzuli. Jej akceptacja miałaby być powiązana z dalszym korzystaniem z kluczowych narzędzi platformy.

Wydawcy zwrócili też uwagę na zapis pozwalający na tworzenie tzw. testowych danych logowania. W ich ocenie mógł on stwarzać ryzyko uzyskiwania dostępu również do treści znajdujących się za rejestracją lub paywallem.

Izba zwróciła się również o przekazanie informacji Komisji Europejskiej i ocenę sprawy z perspektywy unijnego Aktu o rynkach cyfrowych.

Meta zatrzymuje zmiany. Obecne zasady zostają

Po protestach Meta zdecydowała się wstrzymać wdrażanie nowych regulacji. Koncern potwierdził, że rozpoczną się konsultacje z organizacjami branżowymi i przedstawicielami rynku.

„Bardzo zależy nam na naszych partnerach, dlatego nie zamierzamy wprowadzać zmian bez pełnych konsultacji z organizacjami branżowymi i liderami rynku” – przekazało PAP biuro prasowe Mety.

5 listopada firma poinformowała dodatkowo, że aktualizacje warunków handlowych, katalogu produktów, systemu reklamowego oraz zasad związanych z generatywną AI nie wejdą w życie 20 listopada. Dotychczasowe regulaminy pozostają w mocy do czasu zakończenia rozmów.

Nie oznacza to jednak definitywnej rezygnacji Mety z planowanych zmian. Firma może wrócić do nich w zmodyfikowanej formie po konsultacjach.

Sprawa wykroczyła daleko poza Polskę

Polskie zawiadomienie jest elementem szerszego sporu pomiędzy Metą a branżą medialną. Sprzeciw wobec nowych warunków zgłaszały organizacje wydawców z wielu państw.

Światowe Stowarzyszenie Wydawców Prasy WAN-IFRA apelowało między innymi o zagwarantowanie, że treści wydawców nie będą wykorzystywane do trenowania lub zasilania systemów AI bez jednoznacznej licencji. Organizacja domagała się również możliwości odrzucenia klauzuli bez utraty dostępu do biznesowych narzędzi Mety.

Sprawą zajęły się też organy ochrony konkurencji. Brytyjski Competition and Markets Authority wszczął postępowanie dotyczące tego, czy proponowane warunki mogłyby oznaczać nadużywanie pozycji dominującej. Regulator podkreślił jednocześnie, że na obecnym etapie nie przesądza, czy Meta naruszyła prawo.

Wydawcy walczą o kontrolę nad własnymi treściami

Spór z Metą wpisuje się w szerszy konflikt pomiędzy właścicielami treści a największymi platformami technologicznymi. Dla wydawców kluczowe jest nie tylko to, czy robot internetowy może technicznie odczytać stronę, ale także w jakim celu pobrane materiały zostaną później wykorzystane.

Meta argumentowała wcześniej, że właściciele stron nadal mogą sygnalizować swoje preferencje za pomocą pliku robots.txt, a zmiany nie mają oznaczać nowych praktyk dotyczących crawlerów. Wydawcy odpowiadają, że techniczna możliwość blokowania robota nie zastępuje jednoznacznych gwarancji zapisanych w umowie.

Na razie spór kończy się więc zwycięstwem wydawców tylko na poziomie proceduralnym. Kontrowersyjne regulacje nie wejdą w życie 20 listopada, ale konsultacje trwają. Od ich rezultatu będzie zależało, z jakimi zapisami Meta wróci i jakie prawa do treści stron internetowych będzie chciała zagwarantować sobie w przyszłości.

Czytaj także:

Opłata za kofeinę i taurynę wzrośnie dziesięciokrotnie. Podrożeją nie tylko energetyki

„Koniec wojny w Ukrainie jest blisko”. Porozumienie ma objąć całą Europę

8 mld zł więcej za SAFE. Warunki pożyczki uległy zmianie